4. Nie jesteś taka jak inne
Weszłam do domu, a tam nikogo nie było. Na stole leżała kartka :
,, Poszłyśmy do pani Anety. Wrócimy o 19, obiad masz w lodówce '' Taaa jakbym miała czas to może bym coś zjadła, ale musze lecieć się przygotować. Weszłam do pokoju, rzuciłam torbę na łóżko i zaczęłam szukać czegoś do ubrania. Uświadomiłam sobie, że nie mam co na siebie włożyć. Jest jedno wyjście, telefon do Aśki.
Rozmowa telefoniczna : J- ja A- Aśka
A- Halo
J- No hej
A- Jak tam przygotowanie do randki ? -wiedziałam, że się uśmiechnęła
J- No i w tym problem. Zostało mi pół godziny, a nie mam się w co ubrać
A- Wiem o co chodzi -chwila ciszy, w tym momencie zadzwonił dzwonek
J- Chyba ktoś przyszedł zaraz odzwonie.
Zeszłam na dół otworzyć drzwi, a w nich stał nie kto inny jak Aśka.
-Przybiegłam jak mogłam najszybciej -mówiła zdyszana
-Przybiegłam, czy przeszkoczyłam przez płot ? -spytałam hihocząc, bo zobaczyłam jej porwaną sukienkę. Jej mądrość skakać przez płot w sokience.- I to w sukience ? -śmiałam się głośniej.
-Ej, bo zaraz twoja osobista stylistka sobie pójdzie - powiedziała z powagą grożąc palcem, ale nie wytrzymała i śmiała się ze mną
-Niech moja osobista stylistka bierze się do roboty -powiedziałam, gdy byłyśmy w moim pokoju.
-A może to ? -spytała pokazując mi kolejną sukienkę http://www.photoblog.pl/samegirl/102413683/57.html
-Wiesz, że nie przepadam za sukienkami -powiedziałam z rezygnacją
-To czemu ich tyle masz ? -spytała bo nic nie rozumiała
-Próbowałam ubierać się jak każda dziewczyna, ale nie dałam rady -wytłumaczyłam
-Ale to będzie idealne : http://www.photoblog.pl/samegirl/100629395/21.html -dziewczęce ale nie przesadnie, czyli w sam raz dla ciebie
-No ok to idę się przebrać, a która godzina ? -spytałam leniwie
-16:45 !! -zawołała
-Co ?! Mam tylko 15 minut ? -krzyczałam ubierając się w biegu
-Nie dramatyzuj. Masz aż 15 minut -powiedział spokojna. i wtym momencie moja skarpetka wylądowała na jej głowie haha Myślałam, że mnie zaraz zabije
-Patrycjo Best czy ty jescze chcesz dożyć tej randki ? -pytała przez zaciśnięte zęby
-Tak -odpowiedziałam przez śmiech
-10 ,9 ,8...-dopiero teraz zorientowałam się o co chodzi i zaczęłam zbiegać na dół w spodenkach i staniku
- 1,0 -usłyszałam koniec jej odliczania.
Wtedy pojawiła się na schodach. W jej oczch widziałam, że chce mnie złapać. Najpierw ganiałyśmy się wokół stołu w kuchni, a potem wokół kanapy, rzucając się poduszkami, z czego jedna walnęła mnie prosto w głowę, przez co przewaliłam się na dywan.
Aśka wykorzystała tą chwilę i usiadła na mnie okrakiem, co za widok miał by ktoś gdyby wszedł w tym momencie.
-Prosze cię, puszczaj, mam radnkę -krzyczałam przez śmiech
-Najpierw muszę się jakoś odegrać -próbowała udawać poważną. Nie nadawała by się na aktorkę. Zadzwonił dzwonek wiedziałam kto to i zdaje się, że Aśka też
-Nie, nie. Nawet o tym nie myśl -ostrzegałam ją. Uśmiechnęła się pewna siebie i uniosła brew
-PROSZĘ -wydarła się. Klamka do drzwi przekręciła się i do domu wszedł Greg.
Musiałam szybko kombinować. ,,Myśl, myśl, myśl jak Kubuś Puchatek ''. Mam, złapałam poduszk, przez, którą tutaj leżę. Zwaliłam Aśkę ze mnie i z całej siły rzuciłam poduszką w kierunku chłopaka. On runął na ziemię, a w tym czsie ja wbiegłam na górę.
W pokoju szybko wciągnęłam na siebie ciuchy, włosy związałąm w wysokiego kucyka i prysnęłam się mgiełką. W ciągu 3 minut byłam na dole.
-Przepraszam za to, nie chciałam - tłumaczyła się brunetka. No przynajmniej całą winę wzięła na siebie
-No ok ale chyba będe miał guza -mówił chłopak z grymasem na twarzy
-Chodź. Dam ci okład z lodu -wtrąciłam się ukrywając uśmiech. Poszedł ze mną do kuchni, a Aśka poszła do siebie.
-Mogę cię o coś zapytać ? -odezwał się chłopak, gdy podałam mu lód. Pozwoliłam mu zadać pytanie. Oby nie spytał, czy to nie ja rzuciłam tę poduszkę.
-Czemu ta dziewczyna miała porwaną sukienkę ? -haha zauważył to
-Bo... lubi skracać drogę -powiedziałam z śmiechem na ustach. On chyba tego nie zrozumiał.
-Idziemy ? -przerwał chwilę ciszy
-Jasne -odłożył lód i wyszliśmy z domu. Zakluczyłam go i mogliśmy iść.
-No to gdzie idziemy ? -spytałam
-Może na lody, a potem do parku -powiedział patrząc się przed siebie
-Dobra -odpowiedziałam, ale byłam trochę zirytowana, że nie patrzy się na mnie
-Ładnie dziś wyglądasz -powiedział. No może jednak patrzy
-Ty też wyglądasz nieźle -dopiero zauważyłam że ma na sobie czarne rybaczki i biały T-shirt w serek
-Jaki chcesz lody ? -spytał gdy staliśmy przy budce
-Ciasteczkowe -powiedziałam z lekkim uśmiechem
-W takim razie 1 duże ciasteczkowe i 1 duże czekoladowe -powiedział do sprzedawającego. Po odebraniu lodów poszliśmy do parku.
-Czym sie interesujesz ? -zaczął, gdy siedzieliśmy w parku
-Lubię jeździć na desce, grać w kosza, jechać plastiki, lubie samochody o wszystko co jeździ szybciej niż 100km na godzinę -jego mina mówiła: napewno jesteś dziewczyną ?- A ty ? -dopowiedziałam szybko
-Głównie piłka nożna, motory...
-Typowy chłopak -powiedziałam pod nosem, ale to usłyszał
-A ty nie jesteś typową dziewczyną
-A co to znaczy ? -spytałam z podejrzliwym spojrzeniem
-Nie gadasz cały czas o zakupach, nie masz tony tapety, ani nie zakładasz miniówek
-Nie wszystkie dziewczyny takie są -próbowałam bronić naszego honoru
-Ale spotykałeś się tylko z takimi.- podeszłam go
-To prawda, ale nawet nie wiem dlaczego
-Nie wiesz ? -spytałam podnosząc brew
-Nie. Dlatego teraz jestem tutaj z tobą a nie jedną z nich.- reszta rozmowy minęła nam na gadaniu o niczym i śmianiu się. Z dziewczyny z wielką brązową plamą na pupie, albo chłopaka, który chciał zrobić 360 na desce ale zarył twarzą w psią kupę. Robiło się późno i szliśmy już w stronę mojego domu. Ustaliśmy przed drzwiami.
-Świetnie się dzisiaj bawiłem. -zaczął pożegnanie
-Ja też nie mogę narzekać -uśmiechnęłam się uroczo
-Może kiedyś to powtórzymy ? -spytał pewny siebie
-Zobaczymy -kręciłam własy na palecu
-Jesteś wspaniałą dziewczyną. Twoje oczy są jak gwiazdy, a głos jak śpiew anioła -mówiąc to pochylał się nade mną. O nie nie. Czy on myśli, że to na mnie zadziała
-Sądziłeś, że to zadziała ?-powiedziałam ze śmiechem. On się chyba trochę zawstydził. Chwila.. Czy sprawiłam, że najpewniejszy siebie chłopak w szkole się zawstydził ? TAK ! haha widze rumieńce na jego twarzy.
-Działa na wszystkie dziewczyny...
-Chciałeś powiedzieć klony. A ja nie jestem taka jak one -powiedziałam wkurzona i chciałam otworzyć drzwi, ale złapał mnie za nadgarstek
-Wiem przepraszam za to. Masz rację nie jesteś taka jak one -zaczął znów mówić szeptem patrząc na moje usta. Zbliżał się do nich z zamkniętymi oczmi. Zaraz miał pocałować mnie najpopularniejszy chłopak w szkolem, a co ja zrobiłam ?
-Dobranoc -powiedziałam pośpiesznie i zamknęłam mu drzwi przed nosem. Ale nie żałowałam tego, chyba. Zauważyłam przez okno, jak wkurzony kopie w ogrodzenie. Tak, że deska się złamała. Zauważył to i próbował ją skleić hahah na ślinę. Kąbinował dopasowywał, ale po 5 min usiłowania zrezygnował. Myślałam, że zaras się tam zeszcze.
Weszłam na górę. Wszyscy już spali, no i ja padałam z nóg. Ale natura wzywa. Poszłam do toalety i poruszyłam do działania mój układ wydalniczy. Wzięłam prysznic i szłam do pokoju, ale wywinęłam kozła na mokrym ręczniku leżącym na podłodze. No tak dzisiaj jeszcze się nie wypierniczyłam. Cała obolała poszłam do pokoju spać.
----------------------------------------------------------
Jest rozdział 4 nie wiem czy sie podoba dlatego piszcie. Dzięki nawet za ten jeden komentarz pod poprzednim rozdziałem
,, Poszłyśmy do pani Anety. Wrócimy o 19, obiad masz w lodówce '' Taaa jakbym miała czas to może bym coś zjadła, ale musze lecieć się przygotować. Weszłam do pokoju, rzuciłam torbę na łóżko i zaczęłam szukać czegoś do ubrania. Uświadomiłam sobie, że nie mam co na siebie włożyć. Jest jedno wyjście, telefon do Aśki.
Rozmowa telefoniczna : J- ja A- Aśka
A- Halo
J- No hej
A- Jak tam przygotowanie do randki ? -wiedziałam, że się uśmiechnęła
J- No i w tym problem. Zostało mi pół godziny, a nie mam się w co ubrać
A- Wiem o co chodzi -chwila ciszy, w tym momencie zadzwonił dzwonek
J- Chyba ktoś przyszedł zaraz odzwonie.
Zeszłam na dół otworzyć drzwi, a w nich stał nie kto inny jak Aśka.
-Przybiegłam jak mogłam najszybciej -mówiła zdyszana
-Przybiegłam, czy przeszkoczyłam przez płot ? -spytałam hihocząc, bo zobaczyłam jej porwaną sukienkę. Jej mądrość skakać przez płot w sokience.- I to w sukience ? -śmiałam się głośniej.
-Ej, bo zaraz twoja osobista stylistka sobie pójdzie - powiedziała z powagą grożąc palcem, ale nie wytrzymała i śmiała się ze mną
-Niech moja osobista stylistka bierze się do roboty -powiedziałam, gdy byłyśmy w moim pokoju.
-A może to ? -spytała pokazując mi kolejną sukienkę http://www.photoblog.pl/samegirl/102413683/57.html
-Wiesz, że nie przepadam za sukienkami -powiedziałam z rezygnacją
-To czemu ich tyle masz ? -spytała bo nic nie rozumiała
-Próbowałam ubierać się jak każda dziewczyna, ale nie dałam rady -wytłumaczyłam
-Ale to będzie idealne : http://www.photoblog.pl/samegirl/100629395/21.html -dziewczęce ale nie przesadnie, czyli w sam raz dla ciebie
-No ok to idę się przebrać, a która godzina ? -spytałam leniwie
-16:45 !! -zawołała
-Co ?! Mam tylko 15 minut ? -krzyczałam ubierając się w biegu
-Nie dramatyzuj. Masz aż 15 minut -powiedział spokojna. i wtym momencie moja skarpetka wylądowała na jej głowie haha Myślałam, że mnie zaraz zabije
-Patrycjo Best czy ty jescze chcesz dożyć tej randki ? -pytała przez zaciśnięte zęby
-Tak -odpowiedziałam przez śmiech
-10 ,9 ,8...-dopiero teraz zorientowałam się o co chodzi i zaczęłam zbiegać na dół w spodenkach i staniku
- 1,0 -usłyszałam koniec jej odliczania.
Wtedy pojawiła się na schodach. W jej oczch widziałam, że chce mnie złapać. Najpierw ganiałyśmy się wokół stołu w kuchni, a potem wokół kanapy, rzucając się poduszkami, z czego jedna walnęła mnie prosto w głowę, przez co przewaliłam się na dywan.
Aśka wykorzystała tą chwilę i usiadła na mnie okrakiem, co za widok miał by ktoś gdyby wszedł w tym momencie.
-Prosze cię, puszczaj, mam radnkę -krzyczałam przez śmiech
-Najpierw muszę się jakoś odegrać -próbowała udawać poważną. Nie nadawała by się na aktorkę. Zadzwonił dzwonek wiedziałam kto to i zdaje się, że Aśka też
-Nie, nie. Nawet o tym nie myśl -ostrzegałam ją. Uśmiechnęła się pewna siebie i uniosła brew
-PROSZĘ -wydarła się. Klamka do drzwi przekręciła się i do domu wszedł Greg.
Musiałam szybko kombinować. ,,Myśl, myśl, myśl jak Kubuś Puchatek ''. Mam, złapałam poduszk, przez, którą tutaj leżę. Zwaliłam Aśkę ze mnie i z całej siły rzuciłam poduszką w kierunku chłopaka. On runął na ziemię, a w tym czsie ja wbiegłam na górę.
W pokoju szybko wciągnęłam na siebie ciuchy, włosy związałąm w wysokiego kucyka i prysnęłam się mgiełką. W ciągu 3 minut byłam na dole.
-Przepraszam za to, nie chciałam - tłumaczyła się brunetka. No przynajmniej całą winę wzięła na siebie
-No ok ale chyba będe miał guza -mówił chłopak z grymasem na twarzy
-Chodź. Dam ci okład z lodu -wtrąciłam się ukrywając uśmiech. Poszedł ze mną do kuchni, a Aśka poszła do siebie.
-Mogę cię o coś zapytać ? -odezwał się chłopak, gdy podałam mu lód. Pozwoliłam mu zadać pytanie. Oby nie spytał, czy to nie ja rzuciłam tę poduszkę.
-Czemu ta dziewczyna miała porwaną sukienkę ? -haha zauważył to
-Bo... lubi skracać drogę -powiedziałam z śmiechem na ustach. On chyba tego nie zrozumiał.
-Idziemy ? -przerwał chwilę ciszy
-Jasne -odłożył lód i wyszliśmy z domu. Zakluczyłam go i mogliśmy iść.
-No to gdzie idziemy ? -spytałam
-Może na lody, a potem do parku -powiedział patrząc się przed siebie
-Dobra -odpowiedziałam, ale byłam trochę zirytowana, że nie patrzy się na mnie
-Ładnie dziś wyglądasz -powiedział. No może jednak patrzy
-Ty też wyglądasz nieźle -dopiero zauważyłam że ma na sobie czarne rybaczki i biały T-shirt w serek
-Jaki chcesz lody ? -spytał gdy staliśmy przy budce
-Ciasteczkowe -powiedziałam z lekkim uśmiechem
-W takim razie 1 duże ciasteczkowe i 1 duże czekoladowe -powiedział do sprzedawającego. Po odebraniu lodów poszliśmy do parku.
-Czym sie interesujesz ? -zaczął, gdy siedzieliśmy w parku
-Lubię jeździć na desce, grać w kosza, jechać plastiki, lubie samochody o wszystko co jeździ szybciej niż 100km na godzinę -jego mina mówiła: napewno jesteś dziewczyną ?- A ty ? -dopowiedziałam szybko
-Głównie piłka nożna, motory...
-Typowy chłopak -powiedziałam pod nosem, ale to usłyszał
-A ty nie jesteś typową dziewczyną
-A co to znaczy ? -spytałam z podejrzliwym spojrzeniem
-Nie gadasz cały czas o zakupach, nie masz tony tapety, ani nie zakładasz miniówek
-Nie wszystkie dziewczyny takie są -próbowałam bronić naszego honoru
-Ale spotykałeś się tylko z takimi.- podeszłam go
-To prawda, ale nawet nie wiem dlaczego
-Nie wiesz ? -spytałam podnosząc brew
-Nie. Dlatego teraz jestem tutaj z tobą a nie jedną z nich.- reszta rozmowy minęła nam na gadaniu o niczym i śmianiu się. Z dziewczyny z wielką brązową plamą na pupie, albo chłopaka, który chciał zrobić 360 na desce ale zarył twarzą w psią kupę. Robiło się późno i szliśmy już w stronę mojego domu. Ustaliśmy przed drzwiami.
-Świetnie się dzisiaj bawiłem. -zaczął pożegnanie
-Ja też nie mogę narzekać -uśmiechnęłam się uroczo
-Może kiedyś to powtórzymy ? -spytał pewny siebie
-Zobaczymy -kręciłam własy na palecu
-Jesteś wspaniałą dziewczyną. Twoje oczy są jak gwiazdy, a głos jak śpiew anioła -mówiąc to pochylał się nade mną. O nie nie. Czy on myśli, że to na mnie zadziała
-Sądziłeś, że to zadziała ?-powiedziałam ze śmiechem. On się chyba trochę zawstydził. Chwila.. Czy sprawiłam, że najpewniejszy siebie chłopak w szkole się zawstydził ? TAK ! haha widze rumieńce na jego twarzy.
-Działa na wszystkie dziewczyny...
-Chciałeś powiedzieć klony. A ja nie jestem taka jak one -powiedziałam wkurzona i chciałam otworzyć drzwi, ale złapał mnie za nadgarstek
-Wiem przepraszam za to. Masz rację nie jesteś taka jak one -zaczął znów mówić szeptem patrząc na moje usta. Zbliżał się do nich z zamkniętymi oczmi. Zaraz miał pocałować mnie najpopularniejszy chłopak w szkolem, a co ja zrobiłam ?
-Dobranoc -powiedziałam pośpiesznie i zamknęłam mu drzwi przed nosem. Ale nie żałowałam tego, chyba. Zauważyłam przez okno, jak wkurzony kopie w ogrodzenie. Tak, że deska się złamała. Zauważył to i próbował ją skleić hahah na ślinę. Kąbinował dopasowywał, ale po 5 min usiłowania zrezygnował. Myślałam, że zaras się tam zeszcze.
Weszłam na górę. Wszyscy już spali, no i ja padałam z nóg. Ale natura wzywa. Poszłam do toalety i poruszyłam do działania mój układ wydalniczy. Wzięłam prysznic i szłam do pokoju, ale wywinęłam kozła na mokrym ręczniku leżącym na podłodze. No tak dzisiaj jeszcze się nie wypierniczyłam. Cała obolała poszłam do pokoju spać.
----------------------------------------------------------
Jest rozdział 4 nie wiem czy sie podoba dlatego piszcie. Dzięki nawet za ten jeden komentarz pod poprzednim rozdziałem
Tagi:
rozdział 4
10.02.2012 o godz. 22:42
25.02.2012, 11:54
asia napisał(a):
Zajebiste


