-A bez czego tam nie wejdziesz ? -podpowiadałem mu
-Bez spodni ?
-Zaczyna się na m, a kończy na aski .
-Nigdy nie byłem dobry w kalamburach
-Łap -rzuciłem mu jego ,,przebranie''- musimy zajść do Scoota...
-Przepraszam myślałam, że to jakiś morderca -próbowałam się tłumaczyć Aśce
-Serio ? I na mordercę zasadziłaś się z przepychaczem ? -masowała wciąż bolącą głowę
-Nie miałam innej broni. A zresztą jak tutaj weszłaś ? -dotknęłam piekącego biodra
-Drzwii były otwarte, sądziłam, że to ty je otworzyłaś -na jej twarzy było widać lekkie zdziwienie a jednocześnie strach
-Kiedy szłam do łazienki mogę przysiąść, były zamknięte. Pogadam o tym z Mają. Załóż buty, a ja czegoś poszukam dla siebie. - pomogłam jej wstać z podłogi
-Ja mam buty na nogach -pokazała kremowe szpilki. Zresztą cały strój prezentował się nieźle. Wyglądała jak słodka landrynka.
-W takim razie czyje są te ? -wskazałam czarne szpilki leżące...jeden przy szafie, a drugi przy drzwiach. Dopiero teraz moim oczom ukazała się sukienka[/url leżąca na fotelu w rogu pokoju
-Jakie cudo -chyba też ją zauważyła
-Ale skąd się tutaj wzięła ?
podeszłam do niej i uniosłam ją do góry. Zauważyłam, że na ziemię spada jakaś żółta karteczka. Było na niej napisane : [center]Przewidziałam, że nie masz ze sobą żadnych sukienek. Mam nadzieję iż ta ci się spodoba. Proszę załóż ją dzisiaj. - Maja[/center]
Acha, dlatego drzwii były otwarte i to ją słyszałam.
-Jest zajebista ! Ubieraj się i lecimy !
-Daj mi 10 min. -poprosiłam
-Jakby co jestem w salonie. -przesunęła drzwii wychodząc. Może ta sukienka jest ładna, ale nie w moim typie. Ciocia chciała zrobić mi przyjemność... Grrrr...Dzisiaj jest chyba dzień dobroci dla wszystkich, bo robię kolejną rzecz nie w moim stylu. Do końca nie dam się zmienić. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej krótkie, czarne spodenki z materiału. Ubrałam bieliznę na to spodenki, a całość zasłoniła sukienką. Komfortowo to się nie czułam, ale wytrzymam. Spojrzłam na buty, które mają przyozdobić moje stopy. Usłyszałam w głowie takiego małego duszka, który mówił : Przynajmniej umrzesz w ładnych butach .Nie dzięki na tamten świat jeszcze się nie wybieram. Wygrzebałam z szafy moje kochane [url=http://www.google.pl/imgres?q=trampki+czarne&hl=pl&biw=1525&bih=727&gbv=2&tbm=isch&tbnid=gvE50vpXyTqJTM:&imgrefurl=http://www.kropa.pl/product-pol-34367-Trampki-CZARNE-05.html&docid=DynmPiCqxGcM2M&imgurl=http://www.kropa.pl/data/gfx/pictures/medium/7/6/34367_1.jpg&w=250&h=250&ei=VpayT5zXNemh4gTlyb3KCQ&zoom=1]buciki . Podeszłam do toaletki, gdzie rozczesałam włosy i prysnęłam się słodkimi perfumami. Na szyi miałam łańcuszek od Aśki. Jestem gotowa.
-Idziemy ? -zapytałam stająć przed brunetką
-O kurwa -zabluźniła
-Co ? Wyglądm koszmarnie, tak ?
-Wyglądasz jak, jak dziewczyna -piszczała
-Dzięki -powiedziałam z sarkazmem
-To znaczy zawsze wyglądasz jak dziewczyna, ale teraz to jak Sex-bomb -przyglądała mi się od góry do dołu
-Dobra chodź, bo zaraz orgazmu dostaniesz, a tak, zakładaj maskę -podałam jej przedmiot i przyodziałyśmy się w nie.Złapałam ją za nadgarstek i wyciągnęłam z pokoju. Zamknęłam go i ruszyłyśmy w kierunku windy.
Idziemy w kierunku sali głównej. Dobiega z tamtąd drętwa muzyczka, czyli jednak nudny wieczór...
-Przepraszam mają panie ukończone 25 lat ? -spytał ochroniarz stojący przd wejściem
-Nie -odpowiedziałyśmy zdezorientowane
-Impreza dla pań jest organizowana w sali ,,Kotylionowej'' -wyjaśnił
-A więc co odbywa się tutaj ? -zapytałam
-To jest bal dla osób starszych. Dzisiejsza impreaz jest podzielona na 2 grupy. Do lat 25, a druga dla osób powyżej 25 -wytłumaczył
-Dziękuję -wydukałam i ruszyłyśmy w kierunku odpowiedzniej sali.
I to rozumiem. Takie coś to ja lubię. Weszłyśmy do sali, wszyscy tańczyli, stali przy bufetach lub barach. Na scenie grał DJ. Dawał czadu. Pamiętam dyskoteki szkolne, na których robiłam za niego.
-Chodź potańczyć -przyjaciółka wyciągnęła mnie na środek parkietu. Trochę się bałam, ale uświadomiłam sobie, że i tak nikt mnie tutaj nie zna, dałam ponieść się muzyce. Tańczyłyśmy nie całe 5 minut, a Aśka musiała, gdzieś wyjść.
-Zaraz wrócę -krzyknęła mi do ucha. Uniosłam kciuk w górę na znak, że rozumiem. Tańczyłam przez moment sama, aż muzyka ucichła. Obróciłam się w stronę Boba (imię DJ). Moja przyjaciółka stała przy nim.
-Jak się bawicie ? -spytał tłumu, na co w odpowiedzi dostał głośne krzyki
-Jest na sali jakaś Samy ? Twoja znajoma mówi, że mogłabyś dać nam mały pokaz swoich umiejętności. - Samy ! To była moja DJ-owska ksywka, nie małam na nią pomysłu
-Jesteś ? Zapraszamy na scenę ! -krzyczał do mikrofonu-
No dalej ludzie zachędźcie ją -wszyscy krzyczeli i wiwatowali : Samy, Samy ! A co mi tam. Ruszyłam w kierunku sceny. Weszłam po schodkach i stałam z nim maska w maskę.
-Znasz się na tym ? -zapytał, ale patrząc na tłum , nie na mnie
-Trochę się orientuję o co chodzi -uśmiechnęłam się słodko
-Pokaż co potrafisz -rzucił i usunął się w cień. Ustałam przy sprzęcie i podniosłam lekko kąciki ust. Zaczęłam mój popis. Kiedy skończyłam spojrzałam na ludzi, przez cały występ kalskali, skakali i krzyczeli. Fajne uczucie. Podszedł do mnie Bob i przybił żółwia. Przysunął się do mojego ucha i szepnął
-Byłaś niezła, jak na dziewczynę -ze strony chłopaka to najlepszy komplement na jaki możesz liczyć. Zeszłam na parkiet z brunetką i zaczełyśmy kolejny taniec...
Oczami Justina
Dopiero wchodzimy do sali. Scooter gadał te swoje teksty. Nic nowego... Na szczęście on będzie w innej części hotelu. Wszyscy krzyczą Samy, Samy. Nie wiem o co chodzi, ale się do nich przyłączyłem. Na scenę weszła jakaś dziewczyna. Co Ballade jakoś będzie śpiewać ? Chyba ma zamiar miksować. To będzie zabawne. Będę miał darmową poprawę humoru. Kiedy skończyła stałem wryty. O kurna, to napewno dziewczyna ? Zrobiła to jak zawodowiec.
-Niezła jest -powiedziałem do kumpla nie spuszcając wzroku z NIEJ
-Prawdziwa słodycz -przytaknął mi
-Jakie kształty -wykonałem gest rękami zarysowując jej figurę
-Jest idealna, zabrałbym ja do pokoju i zamknął się na klucz -mówił
-Ta ona jest moja. -przejechałem kciukiem po brodzie przygryzając dolną wargę
-Jest ich tutaj tyle, weź sobie inną. -był chyba wrogo nastawiony
-Ciekawe czy mówi po angielsku. Jak sądzisz ? -spytałem
-A o czym ty chcesz gadać z fontanną czekolady ? - odwróciłem się w jego stronę
-Z czym ? -znów nie byłem w temacie to trochę denerwujące
-No z fontanną czekolady. Ja mówię o niej, a ty o czym ?
-O tej ! -wskazałem na scenę
-Jeśli gustujesz w spoconych gościach po dwudziestce...
-O czym ty... -na scenie nie było już tej dziewczyny, tylko DJ. Muzyka zwolniła. W tłumie szukałem JEJ. Jest ! Tańczy sama przy takiej piosence ? Muszę zapewnic jej towarzystwo. Szedłem do niej kiedy poczułem déjà vu...
Oczami Patrycji
-A teraz coś na uspokojenie emocji -powiedział Bob. Muzyka zwolniła. Aśkę odrazu ktoś porwał. Trudno zatańczę sama. Bujałam się się w rytm. W pewnym momencie poczułam jak czyjeś ręce oplatają moją talię. Powinien odrazu dostać w pysk, ale oszczędziłam go. Ten dzień był jakiś pokręcony... Poczułam przyjemne dreszcze na całym ciele. Odwróciłam się do mojego partnera przodem. Jedyne co widziałam to jego oczy. Nie rozpoznałam dokładnego koloru, a jednak widziałam szalejące w nich iskierki. Czułam, że go znam... Ale...to...nie możliwe. To on, ten moment śnił mi się wiele razy. A może to też jest sen, z którego zaraz się obudzę...
Oczami Justina
To było niesamowite... Ta dziewczyna, moment to wszystko. Miałem to w snach przez ostatnie pół roku. Jedynym pozytywnym powodem, żeby usnąć było to ,że mogłem o niej śnić. Ta chwila była magiczna... Na szyji miała łańcuszek z literką P. Najbardziej jednak przyciągały mnie jej oczy i uśmiech. Zazwyczaj patrzyłem na tyłek i cycki dziewczyny... To jest dość dziwne. Nigdy nie widziałem czegoś takiego. Mimo ciemności widzę tę skrytość i tajemniczość w jej oczach , które wzbudzają u mnie pożądanie. Chciałem się do niej odezwać, ale co powiem ,,Hej, śniłaś mi się przez parę poprzednich miesięcy. Umówimy się na kawę ?'' Wzięła by mnie za jakiegoś idiotę.
Bez podmiotu lirycznego
Oboje tańczyli bez słowa. Wiedzieli, że ta druga osoba jest dla nich ważna, ale bali się o tym powiedzieć... W ich głowach kłębiły się różne myśli. Czy to przypadek ? Czy sny stały się rzeczywistością ? Jak to możliwe ? Dwoje nieznajomych, którzy są dla siebie kimś więcej. Nie potrafią pozbierać myśli... Kiedy zebrali się na odwagę, żeby przezwyciężyć swój lęk... Z głośników doszły ich słowa :
-Prosimy wyjść na dach budynku. Odbędzie się tam pokaz fajerwerków. Ludzie zaczęli szybkim tępem iść w stronę wyjścia. Justin nie wiedział co się dzieje. Szedł z tłumem. Rozdzielili się... Gdyby nie to może..., ale po co gdybać... Patrycja została ciągnięta przez kogoś za nadgarstek, nie w stronę głównego wyjścia tylko ...
*********************************************************************************************************
Rozdział 15 i 16 był jednym, ale musiałam go rozdzielić. Lifeisbrutal na twoje życzenie spotkali się....
Dzięki tobie piszę kolejne rozdziały...
A, wypadało by pszeprosić, że beznadzieja, ale pewnie sami się zorientowaliście...
Tagi:
17
21.05.2012 o godz. 20:22
komentuj (1)
-Musimy przygotować sobie sukienki -brunetka piszczała z radości. - Przyjdę po ciebie za 20 minut, bądź gotowa -rozkazał i pobiegła do swojego pokoju. Zostałam sama... Czyli mam czas na drzemkę...
Aaaaaachyyyyy.... Ziewnęłam opierając się na łokciach. Co się dzieje ? A no tak zaraz ma przyjść po mnie Aśka. Może powiem, że boli mnie brzuch, albo że złapałam jakieś strasznie zaraźliwe choróbsko. Nie czuję klimatów w stylu bali. Pewnie na scenie będzie drzeć mordę jakaś gruba śpiewaczka operowa, nie wiem jak ludzie mogą zaliczać to do muzyki, a tym bardziej sztuki. W menu same kraby czy krewetki ble, wzdrygnęłam się na myśl o tym. Z drugiej strony przyjaciółka chce iść i nie mogę jej zostawić. Dobra to wystarczający argument. I niech mi wypomni, że myślę tylko o sobie... Podniosłam ręce ku górze w celu rozprostowania się. Mój nos wyczuł dziwny zapach... Czy to ja ? Ooofuu... nie miły zapaszek spod pachy. Nic dziwnego obleciałam dzisiaj cały hotel. Trzeba iść oddać się wodzie. A więc ruszajmy...
Poczułam na moim ciele delikatne krople. Kocham to..., ale nie mam czasu rozkoszować się tym momentem. Ciało umyłam płynem truskawkowym, a włosy przesiąknęły zapachem różanego szamponu. Wyszłam spod prysznica. Wycierałam łosy kiedy usłyszałam jakieś głosy dochodzące z salonu.
-Halo, kto tam jest ? -spytałam pewna siebie. Odpowiedziała mi jedynie głucha cisz...
-Jest tam ktoś ? -ponowiłam pytanie z lekkim drżeniem w głosie. Może to tylko Aśka, a ja tutaj wariuje, ale przecież ona nie ma karty do mojego pokoju. Teraz naprawdę się boję. Owinęłam ciało ręcznikiem, a włosy zakrył mniejszy materiał. A jeśli to jakiś morderca ? Tak, wszedł sobie niespostrzeżenie do świetnie chronionego hotelu. Zaśmiałam się z siebie w duchu... Ale na filmie widziałam coś takiego. Kiedy dziewczyna była w łazience wszedł do jej pokoju i ją zamordował, bo nie miała przy sobie niczego do obrony. Muszę być mądrzejsza. Rozglądałam się po pomieszczeniu w poszukiwaniu czegoś co mogło by posłużyć jako broń, znalazłam tylko przepychacz klozetowy... Lepszy rydz niż nic. Chwyciłam za niego i delikatnie uchyliłam drzwii łazienki, powoli wysliznęłam się zza nich. W salonie nikogo nie było. Usłyszałam jakieś szmery w sypialni. Nie wiedziałam co robię. Zaćisnęłam mocniej ręce na mojej ,,broni'' , ruszyłam w kierunku pomieszczenia, z którego dochodziły odgłosy. Proszę mniejcie mnie w opiece. Wpadłam tam jak rasowy ninja, no może nie do końca, bo potknęłam się obuty stojące przy łóżku. Wynikiem tego było przewrócenie się na włamywacza, ale on też runął na ziemię, więc cel został osiągnięty. Z zamknietym oczami zaczęłam naparzać go przepychaczką krzycząc : A masz ty niezacny człeku ! Ale sadzę, że osoby widzące to zdarzenie słyszały by coś w stylu : Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !!! Tak oto kolejna nie wyjaśniona sprawa... Poczułam ucisk na nadgrastku, a potem...
Oczami Justina
- Stary wyłaź z tamtąt ! Ja też muszę się odpicować ! -krzyczałem do Chrisa, który zajmował łazienkę odkąd tutaj przyjechaliśmy. Zastanawiam się czy na pewno jest facetem.
-To idź do ,,Pimp my ride'' może ci pomogą, chociaż wątpię -odpowiedział równie cicho
-Ej, kocha mnie co 4 dziewczyna na Świecie, więc muszę być niezły, mądry, zabawny... -uśmiechnąłem się z dumą
-Niesamowicie skromny -dodał tym samym przerywając mi
-Właśnie, jak tu mnie nie kochać ? Pożemy porozmawiać o tym później, musimy jeszcze wpaść do Scootera -jeszcze raz zobaczyć jego face nie koniecznie mnie zachwycało
-Już jestem gotowy. Proszę werble -zażądał zza drzwii
-Robi się. -złapałem ołówek i długopis leżące na komodzie i zacząłem nimi energicznie uderzać w ścianę.
-Tadam -ukazał się w pełnej postaci. Napewno garnitur do niego nie pasuje. Ja nie przerywałem mojej czynności. Nagle długopis pękł, a jego sprężynka trafiła prosto w oko chłopaka
- Ałłł -zawył przeraźliwie zakrywając sobie oko dłonią - Niech ja cię dopadnę
-Chciałbyś -krzyknąłem wbiegając do łazienki i szybkim ruchem ręki przekręciłem zamek
-Kiedyś będziesz musiał z tamtąd wyjść, a ja się zemszczę -powiedział triumfalnie. Doprowadzenie się do porządku zajęło mi ok. 15 min.Przejrzałem się w lustrze i muszę przyznać JESTEM SEKSOWNY :} Chciałem już wyjść kiedy dotarło do mnie, że Chris chce się zemścić. Justin jesteś facetem bądź twardy. Powtarzałem sobie w myślach. Przekręciłem zamek i wyszedłem z pomieszczenie. Nigdzie nie widziałem kumpla.
-Gdzie jesteś ? -zawołałem. On wtedy wyszedł ze swojego pokoju, a w ręku trzymał opakowanie żelek
-Ha, ha, ha boli ? -zapytał
-Ale co ? -nie rozumiałem, jak większości rzeczy
-Moja zemsta. Jest straszna prawda ? -mówił, a mój mózg chyba się wyłączył, bo nie miałem pojęcia o czym on pierdzieli
-Człowieku o jaką zemstę ci chodzi ?
-No to jest ostatnie opakowanie żelek w tym pokoju, a ja właśnie je zjadam błuahaha -zaśmiał się jak czarne charaktery w słabych komediach,
-Musimy znaleźć ci dziewczynę -stwierdziłem przejeżdżając ręką po włosach
-A po co ? Żeby zjadła mi moje żelki ? One są jak dzieci takie bezbronne -patrzył się na gumowego miśka leżącego na jego dłoni, a po chwili wrzucił go do ust
-Może lepiej już pójdziemy -ruszyłem w kierunku wyjścia, ale coś, a raczej ktoś złapał mnie za kołnież
-Ty oszalałeś ? Tam może byś jedna z tych twoich psychofanek. Może cię zgwałcić na korytarzu. Trzeba zadzwonić po Kenny'ego ! -krzyczał jak oszalały
-Weź głęboki oddech i policz do dziesięciu -położyłem mu lewą dłoń na ramieniu- Żadna fanka mnie nie zgwałci bo nie mają pojęcia, gdzie się zatrzymałem.
-Dziewięć, dziewięć, dziew..-uderzyłem go w głowę- dziesięć. To co idziemy ? Nie obijaj się tak ! -odparł radosny. Nigdy go nie zrozumiem.
-Nie zapomniałeś czegoś ? -ręce z maskami schowałem za siebie
-Włączyłem nagrywanie ,,Barney i przyjaciele'', umyłem ręce. Nie, nie sądzę
-A bez czego tam nie wejdziesz ? -podpowiadałem mu
-Bez spodni ?
-Zaczyna się na m, a kończy na aski .
-Nigdy nie byłem dobry w kalamburach
-Łap -rzuciłem mu jego ,,przebranie''- musimy zajść do Scoota...
*********************************************************************************************************
Rozdział musiałam rozłożyć na dwie części. Gniewacie się ? Następny dodam jakoś po weekendzie, bo siostra ma komunie i jest dużo roboty... Przepraszam, że beznadzieja :{ Wybaczycie :>
Aaaaaachyyyyy.... Ziewnęłam opierając się na łokciach. Co się dzieje ? A no tak zaraz ma przyjść po mnie Aśka. Może powiem, że boli mnie brzuch, albo że złapałam jakieś strasznie zaraźliwe choróbsko. Nie czuję klimatów w stylu bali. Pewnie na scenie będzie drzeć mordę jakaś gruba śpiewaczka operowa, nie wiem jak ludzie mogą zaliczać to do muzyki, a tym bardziej sztuki. W menu same kraby czy krewetki ble, wzdrygnęłam się na myśl o tym. Z drugiej strony przyjaciółka chce iść i nie mogę jej zostawić. Dobra to wystarczający argument. I niech mi wypomni, że myślę tylko o sobie... Podniosłam ręce ku górze w celu rozprostowania się. Mój nos wyczuł dziwny zapach... Czy to ja ? Ooofuu... nie miły zapaszek spod pachy. Nic dziwnego obleciałam dzisiaj cały hotel. Trzeba iść oddać się wodzie. A więc ruszajmy...
Poczułam na moim ciele delikatne krople. Kocham to..., ale nie mam czasu rozkoszować się tym momentem. Ciało umyłam płynem truskawkowym, a włosy przesiąknęły zapachem różanego szamponu. Wyszłam spod prysznica. Wycierałam łosy kiedy usłyszałam jakieś głosy dochodzące z salonu.
-Halo, kto tam jest ? -spytałam pewna siebie. Odpowiedziała mi jedynie głucha cisz...
-Jest tam ktoś ? -ponowiłam pytanie z lekkim drżeniem w głosie. Może to tylko Aśka, a ja tutaj wariuje, ale przecież ona nie ma karty do mojego pokoju. Teraz naprawdę się boję. Owinęłam ciało ręcznikiem, a włosy zakrył mniejszy materiał. A jeśli to jakiś morderca ? Tak, wszedł sobie niespostrzeżenie do świetnie chronionego hotelu. Zaśmiałam się z siebie w duchu... Ale na filmie widziałam coś takiego. Kiedy dziewczyna była w łazience wszedł do jej pokoju i ją zamordował, bo nie miała przy sobie niczego do obrony. Muszę być mądrzejsza. Rozglądałam się po pomieszczeniu w poszukiwaniu czegoś co mogło by posłużyć jako broń, znalazłam tylko przepychacz klozetowy... Lepszy rydz niż nic. Chwyciłam za niego i delikatnie uchyliłam drzwii łazienki, powoli wysliznęłam się zza nich. W salonie nikogo nie było. Usłyszałam jakieś szmery w sypialni. Nie wiedziałam co robię. Zaćisnęłam mocniej ręce na mojej ,,broni'' , ruszyłam w kierunku pomieszczenia, z którego dochodziły odgłosy. Proszę mniejcie mnie w opiece. Wpadłam tam jak rasowy ninja, no może nie do końca, bo potknęłam się obuty stojące przy łóżku. Wynikiem tego było przewrócenie się na włamywacza, ale on też runął na ziemię, więc cel został osiągnięty. Z zamknietym oczami zaczęłam naparzać go przepychaczką krzycząc : A masz ty niezacny człeku ! Ale sadzę, że osoby widzące to zdarzenie słyszały by coś w stylu : Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !!! Tak oto kolejna nie wyjaśniona sprawa... Poczułam ucisk na nadgrastku, a potem...
Oczami Justina
- Stary wyłaź z tamtąt ! Ja też muszę się odpicować ! -krzyczałem do Chrisa, który zajmował łazienkę odkąd tutaj przyjechaliśmy. Zastanawiam się czy na pewno jest facetem.
-To idź do ,,Pimp my ride'' może ci pomogą, chociaż wątpię -odpowiedział równie cicho
-Ej, kocha mnie co 4 dziewczyna na Świecie, więc muszę być niezły, mądry, zabawny... -uśmiechnąłem się z dumą
-Niesamowicie skromny -dodał tym samym przerywając mi
-Właśnie, jak tu mnie nie kochać ? Pożemy porozmawiać o tym później, musimy jeszcze wpaść do Scootera -jeszcze raz zobaczyć jego face nie koniecznie mnie zachwycało
-Już jestem gotowy. Proszę werble -zażądał zza drzwii
-Robi się. -złapałem ołówek i długopis leżące na komodzie i zacząłem nimi energicznie uderzać w ścianę.
-Tadam -ukazał się w pełnej postaci. Napewno garnitur do niego nie pasuje. Ja nie przerywałem mojej czynności. Nagle długopis pękł, a jego sprężynka trafiła prosto w oko chłopaka
- Ałłł -zawył przeraźliwie zakrywając sobie oko dłonią - Niech ja cię dopadnę
-Chciałbyś -krzyknąłem wbiegając do łazienki i szybkim ruchem ręki przekręciłem zamek
-Kiedyś będziesz musiał z tamtąd wyjść, a ja się zemszczę -powiedział triumfalnie. Doprowadzenie się do porządku zajęło mi ok. 15 min.Przejrzałem się w lustrze i muszę przyznać JESTEM SEKSOWNY :} Chciałem już wyjść kiedy dotarło do mnie, że Chris chce się zemścić. Justin jesteś facetem bądź twardy. Powtarzałem sobie w myślach. Przekręciłem zamek i wyszedłem z pomieszczenie. Nigdzie nie widziałem kumpla.
-Gdzie jesteś ? -zawołałem. On wtedy wyszedł ze swojego pokoju, a w ręku trzymał opakowanie żelek
-Ha, ha, ha boli ? -zapytał
-Ale co ? -nie rozumiałem, jak większości rzeczy
-Moja zemsta. Jest straszna prawda ? -mówił, a mój mózg chyba się wyłączył, bo nie miałem pojęcia o czym on pierdzieli
-Człowieku o jaką zemstę ci chodzi ?
-No to jest ostatnie opakowanie żelek w tym pokoju, a ja właśnie je zjadam błuahaha -zaśmiał się jak czarne charaktery w słabych komediach,
-Musimy znaleźć ci dziewczynę -stwierdziłem przejeżdżając ręką po włosach
-A po co ? Żeby zjadła mi moje żelki ? One są jak dzieci takie bezbronne -patrzył się na gumowego miśka leżącego na jego dłoni, a po chwili wrzucił go do ust
-Może lepiej już pójdziemy -ruszyłem w kierunku wyjścia, ale coś, a raczej ktoś złapał mnie za kołnież
-Ty oszalałeś ? Tam może byś jedna z tych twoich psychofanek. Może cię zgwałcić na korytarzu. Trzeba zadzwonić po Kenny'ego ! -krzyczał jak oszalały
-Weź głęboki oddech i policz do dziesięciu -położyłem mu lewą dłoń na ramieniu- Żadna fanka mnie nie zgwałci bo nie mają pojęcia, gdzie się zatrzymałem.
-Dziewięć, dziewięć, dziew..-uderzyłem go w głowę- dziesięć. To co idziemy ? Nie obijaj się tak ! -odparł radosny. Nigdy go nie zrozumiem.
-Nie zapomniałeś czegoś ? -ręce z maskami schowałem za siebie
-Włączyłem nagrywanie ,,Barney i przyjaciele'', umyłem ręce. Nie, nie sądzę
-A bez czego tam nie wejdziesz ? -podpowiadałem mu
-Bez spodni ?
-Zaczyna się na m, a kończy na aski .
-Nigdy nie byłem dobry w kalamburach
-Łap -rzuciłem mu jego ,,przebranie''- musimy zajść do Scoota...
*********************************************************************************************************
Rozdział musiałam rozłożyć na dwie części. Gniewacie się ? Następny dodam jakoś po weekendzie, bo siostra ma komunie i jest dużo roboty... Przepraszam, że beznadzieja :{ Wybaczycie :>
Tagi:
16
Chodź do hotelu pokażę ci wszystko. -Złapałam jej walizkę i pomogłam ciągnąć. Cała droga na miejsce upłynęłą nam na tym co robiłyśmy przez weekend...
-Tu jest zajebiście ! -powtórzyła Aśka kolejny raz. Na szczęście kończyłyśmy już naszą wycieczkę. Ta dziewczyna wyglądała jak jakaś dzikuska... Kiedy zobaczyła swój pokój sądziłam, że go zaraz rozniesie :
,, Pokazywałam jej pokój, w którym tymczasowo zagości.
-Ok, to jest łazienka. A tutaj masz salon, a za tymi ogromnymi drzwiami sypialnię -rozsunęłam drzwi i rozłożyłam ręce jak ksiądz mówiący ,,Idźcie w pokoju''. Odwróciłam się w stronę przyjaciółki. Jej oczy wyglądały jakby zaraz miały wylecieć. Stała w pozycji -,,Adam Małysz gotuje się do skoku''. Wiedziałam, że zaraz wybuchnie...
-Aaaaaaaaaa ! Jakie okno ! Jaka kanapa ! Jaki żylandor ! Jaka łazienka ! Jaki kibelek...- spuściła wodę- Ta woda pachnie lawendą ! -wskazywała palcem na tron. A następnie jak torpeda wpadła do sypialni i zaczęła skakać po łóżku
-Zajebałaś gumisiom sok z gumi-jagód czy zadużo cukru w siebie napchałaś ? -pytałam krzycząc i jednocześnie ściągając ją w dół. Przez naszą niezdarność obie upadłyśmy na podłogę. Sukienka Aśki zakryła jej twarz.
-Przepraszam -wypaliła wielki uśmiech brunetka
-To może pokaże ci resztę hotelu ? -zaproponowałam zgarniając włosy z oczu...''
Rozglądałam się nerwowo. Gdzie jest ten Antek ? To jedno pytanie miałam w głowie. Dobra widzę go w głównym holu. -Zaraz będziemy przy tobie pamiętasz co masz zrobić ?- Wysłałam mu SMS-a. Na którego po chwili otrzymałam odpowiedź - Jasne. Nie jestem idiotą..-. O tym to się jeszcze przekonamy.
-Hej a co założysz na koncert ? -zaczęłam temat o Justinie
-Miałam nadzieję, że pomożesz mi wybrać. -powiedziała spokojnie
-Spoko. Musisz pięknie wyglądać -zbliżyłyśmy się na tyle blisko Antka, że mógł nas słyszeć.
-Tak. Ale jaka jest możliwość, że mnie spotka ? Tam będzie od groma lasek. A ja niczym się nie wyróżniam...-mówiła smutno
-Zawsze jest możliwość bycia jego OLLG... -podnosiłam ją na duchu
-Czy nie słyszałaś co przed chwilą powiedziałam ? Gdyby były do kupienia bilety VIP, ale wszystkie są wyprzeeeee...- i w tym momencie wpadł na nią Antek. Skoczył na nią jak jakiś wielki rodwailer XD
-Co ty wyprawiasz durnoto ! -darła się na niego, a on próbował pomóc jej wstać
-Yyyy... -zapomniał co powiedzieć. Uderzyłam go z łokcia w bok - Przepraszam -wydusił w końcu
-Co mi da te twoje przepraszam ? -krzyczała i poprawiała swoją sukienkę
-Mogę coś zrobić żebyś mi wybaczyła ? -spytał
-Tak, jeśli załatwisz mi wejściówki VIP na jutrzejszy koncert Justin'a Biebera'a to wybacze i jeszcze dorzucę kawę... ! -krzyczała z kpiną
-A, ok proszę -wręczył jej 2 wejściówki. Ta wzięła je. Nie potrafiła uwierzyć co trzyma w dłoni. Jej oczy patrzyły raz na nie raz na chłopaka. Musiałam powstrzymać się od śmiechu. Udawałam zaskoczenie.
-Czy ja jestem w jakiejś ukrytej kamerze ? -spytała marszcząc czoło
-Nie, a na tą kawę to kiedy się umówimy ?
-Zmówimy się jeszcze... -rzuciła nadal niedowierzając
-Jasne, to mój numer. Zadzwoń. -chłopak podał jej karteczkę, na której był wypisany numer i odszedł.
-Halo jest tam kto ? -machałam jej ręką przed oczami. Ona zemndlała...
Oczami Justina
Już za chwilę mamy lądować. Cały lot gadałem z Chrisem. Temu naprawdę chce się siedzieć w tym zadupiu. Ja wolę raczej wybrzeża Florydy czy Bahama, gdzie są jakieś niezłe dup..
-Ty słuchasz mnie ? -uderzył mnie w policzek
-Ej weź się opanuj -dotknąłem miejsca, które lekko szczypało
-Sory, ale machanie ręką przed twoją twarzę nic nie dało. Musiałem zastosować mniej delikatne środki. -rozłożył ręce bezradnie. W tym momencie zza zasłony wszedł Scooter.
-Zapomniałem ci powiedzieć. W ,,Blue rose'' będzie dzisiaj bal, w którym masz wziąść udział -zakomunikował mi
-Bal ? Nie dzięki wolę urządzić sobie impreze przed telewizorem. -kpiłem
-A ja wolałbym spędzić choć jeden dzień bez użerania się z tobą -uuuu to mi dopiekł. Ale wolę go nie denerwować, bo poleci na skargę do matki,a ta wymyśli jakiś szlaban wzięty z kosmosu
-Przecież ktoś mógłby mnie poznać. -moja główka pracuje
-Nikt cię nie pozna. Wszyscy mają być w maskach. -powiedział szybko wychodząc. Uciekł, żebym znów nie wymyślił jakiejś wymówki
-Jeszcze czego. Nie będę chodził na żadne bale... -te słowa skierowałem do kumpla
-Co to ci zaszko... -i przerwał
-dzi ? - dokończyłem
-Pamiętasz ten twój sen ?
-Chodzi ci o ten, w którym chodziłem z Beyonce i każdego wieczoru...
-Łoł, łoł, łoł nie chcę znać szczegółów. -uniósł ręce w geście poddaje się - chodzi mi o ten,z tą dziewczyną.
-Aaaaa, było odrazu tak mówić. Przecież zazwyczaj śnią mi się sami faceci -puknąłem się pięścią w czoło
-Miałem na myśli ten, w którym tańczyłeś z dziewczyną na balu. Tam też mieliście na twarzach maski... -prawie wyszedł z fotelu, chyba się podniecił :}
-Jeśli tam pójdę masz iść ze mna. Jasne ? -wyciągnąłem rękę w jego stronę
-Jasne -uścisnął ją
-usłyszeliśmy głos pilota
Oczami Patrycji
-Ocknij się -klepałam ją delikatnie w policzki. Jej oczy zamrugały i otworzyły się
-Co się stało ? Gdzie jestem ? -pytała
-Jesteśmy w mojej sypialni, nic się nie wydarzyło -zaśmiałam się- bo zemdlałaś kiedy Antek dał ci wejściówki VIP na koncert Biebera. -wyjaśniłam
-A więc to była prawda, jutro spotkam Justina -piszczała z radośći- Zaraz,skąd wiesz jak nazywał się ten chłopak ?
-No przypomniałam sobie skąd go kojarzyłam -kiwałam głową
-Czyli kto to ? -spytała, dobra chyba nie nakryła mnie na kłamstwie
-Pamiętasz chłopaka ze szkoły, który miał oświadczyć się Krysi -pokiwała głowo na znak, że coś kojarzy- To on.
-Nie poznałam go.
-Ale będziesz miała go poznać, idziesz przecież z nim na kawe -przypomniałam jej
-Oooo -wydała z siebie głos niezadowolenia
-Nie narzekaj. Może nie będzie tak źle.
-A tak wogle, która godzina ? -zmieniła temat
-19.20 -zerknęłam na telefon
-Nieźle się należałam -stwierdziła. Usłyszałam jak drzwii do apartamentu się otwierają. Do pokoju wbiegła Aniela. Była w pięknej sukience. Pomyślałam, że bawiła się w księżniczkę.
-A ty czemu nie gotowa ? -weszła Maja, ubrana w ( http://www.photoblog.pl/modnexozestawy/119481599 ) jaka ona zajebista, a jest odemnie o prawie 15 lat starsza!
-Na co gotowa ? -spytałam
-Przecież mówił... Nie mówiłam -poprawiła
-A czego ? Zostanę w to wprowadzona ? -podniosłam brew
-Dzisiaj za jakieś pół godziny odbędzie się bal, na którym masz być obecna, oczywiście z Asią -szybko dopowiedziała
-Ale świetnie ! -ożywiła się przyjaciółka
-No to do zobaczenia w sali głównej. A to są maski dla was. -podała je nam- każdy będzie je nosił
-Ok, zajrzę tam -powiedziałam, a ona z córeczką wyszły
-Musimy przygotować sobie sukienki -brunetka piszczała z radości. - Przyjdę po ciebie za 20 minut, bądź gotowa -rozkazał i pobiegła do swojego pokoju. Zostałam sama... Czyli mam czas na drzemkę...
*******************************************************************************************************
Obiecałam, komentarze przeczytałam, napisałam... Będę pisała krótsze rozdziały. Dziękuję wszystkim czytającym i komentującym. Przepraszam, że tak rozciągam w czasie spotkanie pewnych 2 osób... To do następnego :P Tak ?
-Tu jest zajebiście ! -powtórzyła Aśka kolejny raz. Na szczęście kończyłyśmy już naszą wycieczkę. Ta dziewczyna wyglądała jak jakaś dzikuska... Kiedy zobaczyła swój pokój sądziłam, że go zaraz rozniesie :
,, Pokazywałam jej pokój, w którym tymczasowo zagości.
-Ok, to jest łazienka. A tutaj masz salon, a za tymi ogromnymi drzwiami sypialnię -rozsunęłam drzwi i rozłożyłam ręce jak ksiądz mówiący ,,Idźcie w pokoju''. Odwróciłam się w stronę przyjaciółki. Jej oczy wyglądały jakby zaraz miały wylecieć. Stała w pozycji -,,Adam Małysz gotuje się do skoku''. Wiedziałam, że zaraz wybuchnie...
-Aaaaaaaaaa ! Jakie okno ! Jaka kanapa ! Jaki żylandor ! Jaka łazienka ! Jaki kibelek...- spuściła wodę- Ta woda pachnie lawendą ! -wskazywała palcem na tron. A następnie jak torpeda wpadła do sypialni i zaczęła skakać po łóżku
-Zajebałaś gumisiom sok z gumi-jagód czy zadużo cukru w siebie napchałaś ? -pytałam krzycząc i jednocześnie ściągając ją w dół. Przez naszą niezdarność obie upadłyśmy na podłogę. Sukienka Aśki zakryła jej twarz.
-Przepraszam -wypaliła wielki uśmiech brunetka
-To może pokaże ci resztę hotelu ? -zaproponowałam zgarniając włosy z oczu...''
Rozglądałam się nerwowo. Gdzie jest ten Antek ? To jedno pytanie miałam w głowie. Dobra widzę go w głównym holu. -Zaraz będziemy przy tobie pamiętasz co masz zrobić ?- Wysłałam mu SMS-a. Na którego po chwili otrzymałam odpowiedź - Jasne. Nie jestem idiotą..-. O tym to się jeszcze przekonamy.
-Hej a co założysz na koncert ? -zaczęłam temat o Justinie
-Miałam nadzieję, że pomożesz mi wybrać. -powiedziała spokojnie
-Spoko. Musisz pięknie wyglądać -zbliżyłyśmy się na tyle blisko Antka, że mógł nas słyszeć.
-Tak. Ale jaka jest możliwość, że mnie spotka ? Tam będzie od groma lasek. A ja niczym się nie wyróżniam...-mówiła smutno
-Zawsze jest możliwość bycia jego OLLG... -podnosiłam ją na duchu
-Czy nie słyszałaś co przed chwilą powiedziałam ? Gdyby były do kupienia bilety VIP, ale wszystkie są wyprzeeeee...- i w tym momencie wpadł na nią Antek. Skoczył na nią jak jakiś wielki rodwailer XD
-Co ty wyprawiasz durnoto ! -darła się na niego, a on próbował pomóc jej wstać
-Yyyy... -zapomniał co powiedzieć. Uderzyłam go z łokcia w bok - Przepraszam -wydusił w końcu
-Co mi da te twoje przepraszam ? -krzyczała i poprawiała swoją sukienkę
-Mogę coś zrobić żebyś mi wybaczyła ? -spytał
-Tak, jeśli załatwisz mi wejściówki VIP na jutrzejszy koncert Justin'a Biebera'a to wybacze i jeszcze dorzucę kawę... ! -krzyczała z kpiną
-A, ok proszę -wręczył jej 2 wejściówki. Ta wzięła je. Nie potrafiła uwierzyć co trzyma w dłoni. Jej oczy patrzyły raz na nie raz na chłopaka. Musiałam powstrzymać się od śmiechu. Udawałam zaskoczenie.
-Czy ja jestem w jakiejś ukrytej kamerze ? -spytała marszcząc czoło
-Nie, a na tą kawę to kiedy się umówimy ?
-Zmówimy się jeszcze... -rzuciła nadal niedowierzając
-Jasne, to mój numer. Zadzwoń. -chłopak podał jej karteczkę, na której był wypisany numer i odszedł.
-Halo jest tam kto ? -machałam jej ręką przed oczami. Ona zemndlała...
Oczami Justina
Już za chwilę mamy lądować. Cały lot gadałem z Chrisem. Temu naprawdę chce się siedzieć w tym zadupiu. Ja wolę raczej wybrzeża Florydy czy Bahama, gdzie są jakieś niezłe dup..
-Ty słuchasz mnie ? -uderzył mnie w policzek
-Ej weź się opanuj -dotknąłem miejsca, które lekko szczypało
-Sory, ale machanie ręką przed twoją twarzę nic nie dało. Musiałem zastosować mniej delikatne środki. -rozłożył ręce bezradnie. W tym momencie zza zasłony wszedł Scooter.
-Zapomniałem ci powiedzieć. W ,,Blue rose'' będzie dzisiaj bal, w którym masz wziąść udział -zakomunikował mi
-Bal ? Nie dzięki wolę urządzić sobie impreze przed telewizorem. -kpiłem
-A ja wolałbym spędzić choć jeden dzień bez użerania się z tobą -uuuu to mi dopiekł. Ale wolę go nie denerwować, bo poleci na skargę do matki,a ta wymyśli jakiś szlaban wzięty z kosmosu
-Przecież ktoś mógłby mnie poznać. -moja główka pracuje
-Nikt cię nie pozna. Wszyscy mają być w maskach. -powiedział szybko wychodząc. Uciekł, żebym znów nie wymyślił jakiejś wymówki
-Jeszcze czego. Nie będę chodził na żadne bale... -te słowa skierowałem do kumpla
-Co to ci zaszko... -i przerwał
-dzi ? - dokończyłem
-Pamiętasz ten twój sen ?
-Chodzi ci o ten, w którym chodziłem z Beyonce i każdego wieczoru...
-Łoł, łoł, łoł nie chcę znać szczegółów. -uniósł ręce w geście poddaje się - chodzi mi o ten,z tą dziewczyną.
-Aaaaa, było odrazu tak mówić. Przecież zazwyczaj śnią mi się sami faceci -puknąłem się pięścią w czoło
-Miałem na myśli ten, w którym tańczyłeś z dziewczyną na balu. Tam też mieliście na twarzach maski... -prawie wyszedł z fotelu, chyba się podniecił :}
-Jeśli tam pójdę masz iść ze mna. Jasne ? -wyciągnąłem rękę w jego stronę
-Jasne -uścisnął ją
Proszę zapiąć pasy, zaraz lądujemy
-usłyszeliśmy głos pilota
Oczami Patrycji
-Ocknij się -klepałam ją delikatnie w policzki. Jej oczy zamrugały i otworzyły się
-Co się stało ? Gdzie jestem ? -pytała
-Jesteśmy w mojej sypialni, nic się nie wydarzyło -zaśmiałam się- bo zemdlałaś kiedy Antek dał ci wejściówki VIP na koncert Biebera. -wyjaśniłam
-A więc to była prawda, jutro spotkam Justina -piszczała z radośći- Zaraz,skąd wiesz jak nazywał się ten chłopak ?
-No przypomniałam sobie skąd go kojarzyłam -kiwałam głową
-Czyli kto to ? -spytała, dobra chyba nie nakryła mnie na kłamstwie
-Pamiętasz chłopaka ze szkoły, który miał oświadczyć się Krysi -pokiwała głowo na znak, że coś kojarzy- To on.
-Nie poznałam go.
-Ale będziesz miała go poznać, idziesz przecież z nim na kawe -przypomniałam jej
-Oooo -wydała z siebie głos niezadowolenia
-Nie narzekaj. Może nie będzie tak źle.
-A tak wogle, która godzina ? -zmieniła temat
-19.20 -zerknęłam na telefon
-Nieźle się należałam -stwierdziła. Usłyszałam jak drzwii do apartamentu się otwierają. Do pokoju wbiegła Aniela. Była w pięknej sukience. Pomyślałam, że bawiła się w księżniczkę.
-A ty czemu nie gotowa ? -weszła Maja, ubrana w ( http://www.photoblog.pl/modnexozestawy/119481599 ) jaka ona zajebista, a jest odemnie o prawie 15 lat starsza!
-Na co gotowa ? -spytałam
-Przecież mówił... Nie mówiłam -poprawiła
-A czego ? Zostanę w to wprowadzona ? -podniosłam brew
-Dzisiaj za jakieś pół godziny odbędzie się bal, na którym masz być obecna, oczywiście z Asią -szybko dopowiedziała
-Ale świetnie ! -ożywiła się przyjaciółka
-No to do zobaczenia w sali głównej. A to są maski dla was. -podała je nam- każdy będzie je nosił
-Ok, zajrzę tam -powiedziałam, a ona z córeczką wyszły
-Musimy przygotować sobie sukienki -brunetka piszczała z radości. - Przyjdę po ciebie za 20 minut, bądź gotowa -rozkazał i pobiegła do swojego pokoju. Zostałam sama... Czyli mam czas na drzemkę...
*******************************************************************************************************
Obiecałam, komentarze przeczytałam, napisałam... Będę pisała krótsze rozdziały. Dziękuję wszystkim czytającym i komentującym. Przepraszam, że tak rozciągam w czasie spotkanie pewnych 2 osób... To do następnego :P Tak ?
Tagi:
15
-Może dałby rade załatwić wejściówkę VIP dla Aśki. Byłaby ci ogromnie wdzięczna. Poszlibyście na jakąś pizze, pogadali, a później... No chyba wiesz
-Zdaje mi się, że dam radę to zrobić. Ale kiedy się z nią spotka ?
-Przyjeżdża tutaj w poniedziałek.
-Niechcę, żeby to wyglądało tak jakbyśmy się zgadali -kręcił
-Zróbmy tak ....
Jej, jest już poniedziałek. Co się u mnie zmieniło ? W zasadzie to niewiele. Znam chyba całą obsługę ,,Blue Rose'', zakumplowałam się z Antkiem... a no tak Antek wpadłam na taki pomysł. Kiedy będę oprowadzała Aśkę po hotelu wpadniemy na niego. Temat zejdzie na koncert Justina, a ten powie, że może załatwić wejściówki za kulisy. Aśka będzie mu bardzo wdzięczna i zaproponuje spotkanie, a potem będę żyli długo i szczęśliwie... Niezłe ? Szczerze to nie mam pojęcia czy to wypali, ale trzymam kciuki, bo ja nie wytrzymam kolejnych dni słuchania tekstów jaka to wspaniała jest Aśka. Na serio jeśli tak wygląda osoba zakochana to chyba wole zostać jakimś pustelnikiem. Teraz czekam na przyjaciółkę, która dostanie niezły opieprz, bo spóźnia się już godzinę. Te słońce zaraz mnie roztopi, no tak ja mądra, samo południe, siedzię ubrana w ( http://www.photoblog.pl/modnexozestawy/121618781 ). A cienia brak. Niech tylko tego nie doceni...
Oczami Justina
Ja się chyba sobie strzele w łeb. Na zegarku dopiero 6 RANO, a ci już mnie z łóżka wywalają. Zaraz wylatuję do Polski, mamprywatny odrzutowiec, czyli podróż będzie krótsza. Nie przepadam za długimi lotami chyba jak każdy normalny. Zszedłem na dół. Chris już gotowy siedział na kanapie i przeglądał coś na laptopie. Moje nogi zaprowadziły mnie odrazu do lodówki. Wyjęłem z niej karton mleka, a z szafki płatki czekoladowe. Głowę odchyliłem do tyłu i wsypałem sobie do ust brązowe kuleczki, które zalałem mlekiem. Wszystko przeżułęm i połknęłem. Ok, czyli śniadanie mam już z głowy. Odstawiłem wszystko na miejsce i odwróciłem się w stonę kumpla. Jego twarz wyglądała jakby ktoś zesrał się przed nim.
-Co jest ? -rzuciłem
-A ciebie to małpy wychowały ? -mina na jego twarzy sie nie zmieniała
-No co !? Przecież to oszczędność. Jakbym robił to tak jak każdy musiałbym wyjąć miskę i łyżkę. Obie uległyby zabrudzeniu przez co musiałbym je wsadzić do zmywarki i zmarnować wodę. Widzisz ile dobrych uczynków zroibiłem z samego rana. Powinieneś brać ze mnie przykład. -zakończyłem mój wykład i usiadłem na fotelu w kształcie rękawicy bejsbolowej.
-Wolę być staroświecki i jednak jeść jak ludzie. A ty się nie rozsiadaj tylko spadaj na górę się ubrać, bo niedługo ma po nas przyjechać Kenny i Scooter. -zakomunikował jakby był moją matką. A właśnie jej to teraz dobrze leży sobie na wybrzeżach Californi i się wyleguje. Ja też tak chcę !
-Ta zaraz. A co tam patrzysz ? -spytałem
-Oglądam co można pozwiedzać w tej Warszawie. -zajrzałem mu przez ramię
-Acha to niezłe zabytki. Ta ma niezłe cycki, ale ta jakie nogi -śmiełem się z niego
-Ej muszę wiedzieć co mnie tam czeka. Może znajdę swoją jedyną -rozmarzył się
-Dobra z tobą nie ma już gadki. Idę na górę.
Wszedłem po schodach i zacząłem przeglądać zestawy przygotowane przez stylistę. Wybrałem dżinsowe rybaczki, niebieską bluzkę z napisem ,, Jestem najlepszy, a ty sie wal'' , granatowe conversy i tego samego koloru full-cap. W łazience odbyłem bliższe spotkanie z Mr. Toilet i jego kadrą. Na dole czekali na mnie Kenny, Scooter i Chris.
-Dłużej się nie dało ? -spytał menadżer
-Dało, ale mi się nie chciało. -odburknąłem
-No dobra nie zaczynajcie teraz. Chodźcie do samochodu. -powiedział mój ochroniaż. Gdyby nie on pewnie mielibyśmy kolejną wojnę.
W samochodzie szperałem w telefonie wiadomości o Selenie. Zerwała ze mną, bo podobno byłem dzieciakiem, który umilał jej tylko czas. Każdy chłopak powinien już odpuścić, ale nie ja. Nadal coś do niej czułem. Na moim ramieniu poczułem czyjąć dłoń.
-Nie przejmuj się nią. To ona straciła świetnego chłopaka. -pocieszał mnie. Schowałem telefon i oparłem głowę o szybę.
-Lot będzie trwał jakieś 6-7 godzin. Na miejscu będziemy jakoś o 19. Wieczór będziesz miał dla siebie. Jutro rano jedziesz zobaczyć miejsce koncertu i zrobisz pare prób. Koncert będzie od 20 do 22 lub 23. Będziesz musiał zrobić zdięcia z fanami, podpisywać płyty i tp., w środę pare wywiadów, może małe zwiedzanie i wylot do LA. Chyba, że będziesz chciał zostać tam na dłużej. -wytłumaczył wszystko Scooter. Ja jedynie lekko pokiwałem głową.
Oczami Patrycji
Nareszcie widzę Aśkę. Idzie przez pasy z wielką walizką. Po co jej tyle ciuchów ?
-Hej. Jak podróż ? -wyściskałam ją z całej siły
-Przetrwałam, ale zaraz mogę zginąć. Dziewczyno ile ty masz pary w rękach. -puściłam ją
-Po co ci tyle ubrań ? -zapytałam ze śmiechem zerkając na walizkę
-Przecież musze dobrze wyglądać kiedy spotkam mojego wybranka. Musi zakochać się od pierwszego wejrzenia. Taj jak na filmach. -rozmażyła sie
-Zdecydowanie naoglądałaś się za dużo bajek Disneya -stwierdziłam. Mój wzrok powędrował na jej nadgarstek, gdzie była bransoletka odemnie. -Nosisz ją ? -łza zakręciła mi się w oku sama nie wiem dlaczego.
-Jasne, wiedzę, że ty też nosisz to -wskazała na łańcuszek ,który od niej dostałam.
-Nie zdejmuję go wcale. Chodź do hotelu pokażę ci wszystko. -Złapałam jej walizkę i pomogłam ciągnąć. Cała droga na miejsce upłynęłą nam na tym co robiłyśmy przez weekend...
************************************************************************************************************
Ok, ten rozdział zapewne wcale by nie powstał gdybym nie zonaczyła komentarzy pod poprzednim rozdziałem. Szczerze ? Miałam zamiar nie pisać, bo nikt tego nie czytał. Jeśłi będzie przynajmiej jeden komentarz będę pisała nowy rozdział.
Słyszałyście tą piosenkę ?
-Zdaje mi się, że dam radę to zrobić. Ale kiedy się z nią spotka ?
-Przyjeżdża tutaj w poniedziałek.
-Niechcę, żeby to wyglądało tak jakbyśmy się zgadali -kręcił
-Zróbmy tak ....
Jej, jest już poniedziałek. Co się u mnie zmieniło ? W zasadzie to niewiele. Znam chyba całą obsługę ,,Blue Rose'', zakumplowałam się z Antkiem... a no tak Antek wpadłam na taki pomysł. Kiedy będę oprowadzała Aśkę po hotelu wpadniemy na niego. Temat zejdzie na koncert Justina, a ten powie, że może załatwić wejściówki za kulisy. Aśka będzie mu bardzo wdzięczna i zaproponuje spotkanie, a potem będę żyli długo i szczęśliwie... Niezłe ? Szczerze to nie mam pojęcia czy to wypali, ale trzymam kciuki, bo ja nie wytrzymam kolejnych dni słuchania tekstów jaka to wspaniała jest Aśka. Na serio jeśli tak wygląda osoba zakochana to chyba wole zostać jakimś pustelnikiem. Teraz czekam na przyjaciółkę, która dostanie niezły opieprz, bo spóźnia się już godzinę. Te słońce zaraz mnie roztopi, no tak ja mądra, samo południe, siedzię ubrana w ( http://www.photoblog.pl/modnexozestawy/121618781 ). A cienia brak. Niech tylko tego nie doceni...
Oczami Justina
Ja się chyba sobie strzele w łeb. Na zegarku dopiero 6 RANO, a ci już mnie z łóżka wywalają. Zaraz wylatuję do Polski, mamprywatny odrzutowiec, czyli podróż będzie krótsza. Nie przepadam za długimi lotami chyba jak każdy normalny. Zszedłem na dół. Chris już gotowy siedział na kanapie i przeglądał coś na laptopie. Moje nogi zaprowadziły mnie odrazu do lodówki. Wyjęłem z niej karton mleka, a z szafki płatki czekoladowe. Głowę odchyliłem do tyłu i wsypałem sobie do ust brązowe kuleczki, które zalałem mlekiem. Wszystko przeżułęm i połknęłem. Ok, czyli śniadanie mam już z głowy. Odstawiłem wszystko na miejsce i odwróciłem się w stonę kumpla. Jego twarz wyglądała jakby ktoś zesrał się przed nim.
-Co jest ? -rzuciłem
-A ciebie to małpy wychowały ? -mina na jego twarzy sie nie zmieniała
-No co !? Przecież to oszczędność. Jakbym robił to tak jak każdy musiałbym wyjąć miskę i łyżkę. Obie uległyby zabrudzeniu przez co musiałbym je wsadzić do zmywarki i zmarnować wodę. Widzisz ile dobrych uczynków zroibiłem z samego rana. Powinieneś brać ze mnie przykład. -zakończyłem mój wykład i usiadłem na fotelu w kształcie rękawicy bejsbolowej.
-Wolę być staroświecki i jednak jeść jak ludzie. A ty się nie rozsiadaj tylko spadaj na górę się ubrać, bo niedługo ma po nas przyjechać Kenny i Scooter. -zakomunikował jakby był moją matką. A właśnie jej to teraz dobrze leży sobie na wybrzeżach Californi i się wyleguje. Ja też tak chcę !
-Ta zaraz. A co tam patrzysz ? -spytałem
-Oglądam co można pozwiedzać w tej Warszawie. -zajrzałem mu przez ramię
-Acha to niezłe zabytki. Ta ma niezłe cycki, ale ta jakie nogi -śmiełem się z niego
-Ej muszę wiedzieć co mnie tam czeka. Może znajdę swoją jedyną -rozmarzył się
-Dobra z tobą nie ma już gadki. Idę na górę.
Wszedłem po schodach i zacząłem przeglądać zestawy przygotowane przez stylistę. Wybrałem dżinsowe rybaczki, niebieską bluzkę z napisem ,, Jestem najlepszy, a ty sie wal'' , granatowe conversy i tego samego koloru full-cap. W łazience odbyłem bliższe spotkanie z Mr. Toilet i jego kadrą. Na dole czekali na mnie Kenny, Scooter i Chris.
-Dłużej się nie dało ? -spytał menadżer
-Dało, ale mi się nie chciało. -odburknąłem
-No dobra nie zaczynajcie teraz. Chodźcie do samochodu. -powiedział mój ochroniaż. Gdyby nie on pewnie mielibyśmy kolejną wojnę.
W samochodzie szperałem w telefonie wiadomości o Selenie. Zerwała ze mną, bo podobno byłem dzieciakiem, który umilał jej tylko czas. Każdy chłopak powinien już odpuścić, ale nie ja. Nadal coś do niej czułem. Na moim ramieniu poczułem czyjąć dłoń.
-Nie przejmuj się nią. To ona straciła świetnego chłopaka. -pocieszał mnie. Schowałem telefon i oparłem głowę o szybę.
-Lot będzie trwał jakieś 6-7 godzin. Na miejscu będziemy jakoś o 19. Wieczór będziesz miał dla siebie. Jutro rano jedziesz zobaczyć miejsce koncertu i zrobisz pare prób. Koncert będzie od 20 do 22 lub 23. Będziesz musiał zrobić zdięcia z fanami, podpisywać płyty i tp., w środę pare wywiadów, może małe zwiedzanie i wylot do LA. Chyba, że będziesz chciał zostać tam na dłużej. -wytłumaczył wszystko Scooter. Ja jedynie lekko pokiwałem głową.
Oczami Patrycji
Nareszcie widzę Aśkę. Idzie przez pasy z wielką walizką. Po co jej tyle ciuchów ?
-Hej. Jak podróż ? -wyściskałam ją z całej siły
-Przetrwałam, ale zaraz mogę zginąć. Dziewczyno ile ty masz pary w rękach. -puściłam ją
-Po co ci tyle ubrań ? -zapytałam ze śmiechem zerkając na walizkę
-Przecież musze dobrze wyglądać kiedy spotkam mojego wybranka. Musi zakochać się od pierwszego wejrzenia. Taj jak na filmach. -rozmażyła sie
-Zdecydowanie naoglądałaś się za dużo bajek Disneya -stwierdziłam. Mój wzrok powędrował na jej nadgarstek, gdzie była bransoletka odemnie. -Nosisz ją ? -łza zakręciła mi się w oku sama nie wiem dlaczego.
-Jasne, wiedzę, że ty też nosisz to -wskazała na łańcuszek ,który od niej dostałam.
-Nie zdejmuję go wcale. Chodź do hotelu pokażę ci wszystko. -Złapałam jej walizkę i pomogłam ciągnąć. Cała droga na miejsce upłynęłą nam na tym co robiłyśmy przez weekend...
************************************************************************************************************
Ok, ten rozdział zapewne wcale by nie powstał gdybym nie zonaczyła komentarzy pod poprzednim rozdziałem. Szczerze ? Miałam zamiar nie pisać, bo nikt tego nie czytał. Jeśłi będzie przynajmiej jeden komentarz będę pisała nowy rozdział.
Słyszałyście tą piosenkę ?
Tagi:
14
Wyszłam z pokoju zakarciając go (zaklucza się go, czyli ja kartą go zakarciam :P) Szłam przed siebie z głową wpatrzoną w telefon. Chciałam zadzwonić do Aśki, żeby opowiedzieć jej o wszystkim. Nagle potknęłam się o coś. Wpadłam prosto w ramiona...
-Ja...,ja przepraszam -nie potrafiłam dobrać słów
-Spoko, nic się nie stało ? -spytał chłopak
-Nie. Wszystko w porządku... Zaraz czy ty jesteś Antek ? -ustałam na przeciw niego wskazując w jego stronę palec serdeczny
-Tak, a skąd... Ej, przecież to ty jesteś tą dziewczyną, która ograła mnie w kosza -uderzył dłonią w swoje czoło
-We własnej osobie -dygnęłam przed nim z szerokim uśmiechem
-Czyli spędzasz wakacje w Warszawie ? -zadałam kolejne pytnie. Siedzieliśmy w kawiarence na balkonie hotelowym. Mieliśmy widok na jakże piękny Stadion Narodowy.
-Można tak powiedzieć. Mój ojczym jest współorganizatorem koncertu... -upił łyk soku pomarańczowego
-Kogo ? -piłam przez słomkę mój shake
-Bejbera -mruknął,a ja zakrztusiłam się moim napojem. Antek szybko zerwał sie z miejsca i zaczął klepać mnie po plecach. Wszyscy tam obecni patrzyli na nas.
-Wszystko ok -zapewniłam go szeptem
-Sytuacja opanowana -krzyknął na całą salę. A ludzie zaczęli bić brawa. Byłam trochę skrempowana.
-Przepraszam, ale przez ostatni czas mam z nim doczynienia dość często.
-A to czemu ? -podniósł prawą brew do góry
-Przez ten jego koncert moja przyjaciółka połamała mi kanapę, później moja ciotka o nim wspominała. We wtorek mam iść na jego koncert, ale robię to niechętnie. Teraz ty o nim mówisz.
-Acha, ale czegoś tutaj nie rozumiem.
-Czego ?
-Co jego koncert ma wspólnego z połamaną kanapą !? -śmiał się tak głośno, że musiałam go uciszać
-Powiedzmy Aśka ćwiczyła skoki.
-Czekaj. Aśka, to ta dziewczyna, która opalała się z tobą zanim, no wiesz... -niedokończył, bo trochę się speszył
-Tak, ta sama, z którą się opalałam zanim przypierdzieliłeś mi piłką w łeb -zakończyłam za niego
-Przecież cię za to przepraszałep ! -robił mi wyrzuty
-Ja się już nie gniewam. Nie bądź taki porywczy :D
-A ona ma chłopaka ? -spytał zawstydzony
-Ale kto ? -odezwałam się tak, jakbym przed chwilą się obudziła
-Aysia... -mruczał pod nosem
-Kto ? -nastawiałam ucho
-Asyia... -powiedział trochę głośniej
-Kto ? -robiłam sobie z niego jaja, bo dobrze wiedziałam o kogo chodzi
-Asia ! -krzyknął na cała salę
-Nie krzycz tak, nie jestem głucha. -włożyłam mały paluszek do ucha, tak jakbym chciała wylać z nich wodę
-Czyli ? -mówił już normalnie
-Tak ma -jego mina posmutniała- a nazywa się Justin Bieber
-Weź mnie nie wrabiaj
-Nie licząc go, to nie ma. Podoba ci się ? -wykonałam mój słynny ruch brwiami
-Kto ? -udawał głupiego
-Halinka z ,,Kiepskich''. -uderzyłam dłonią w stolik
-To bardzo urokliwa kobieta -potakiwał głową
-Dobra gadaj, podoba ? -urządziłam mu przesłuchanie
-Tak, jest urocza -jego wzrok powędrował w dół
-Ha ! Wiedziałam ! -wstałam z miejsca i zaczęłam tańczyć mój taniec zwycięstwa, ale szybko wróciłam na miejsce. Usłyszałam coś w stylu : Jak ta dziewczynka bardzo ładnie tańczy. Stwierdziła pani koło 80.
-Wciągu 30 minut zwróciliśmy na siebie uwagę 3 razy -uświadomił mnie mój towarzysz
-Nie zmieniaj tematu. -pogroziłam mu palcem- Jak zamierzasz do niej podbić ? -wierciłam się tak jakbym miała znieść jajo na moim krześle
-Wcale. Nie mam u niej szans jak wtedy z tobą przegrałem -wydmuchnął powietrze z ust
-Przestań do tego wracać. -nagle mnie olśniło- Chyba mam pomysł
-Jaki ? -zainteresował się
-Powiedziałeś, że twój ojciec...
-Ojczym -poprawił mnie
-Tak o to mi chodziło. Może dałby rade załatwić wejściówkę VIP dla Aśki. Byłaby ci ogromnie wdzięczna. Poszlibyście na jakąś pizze, pogadali, a później... No chyba wiesz
-Zdaje mi się, że dam radę to zrobić. Ale kiedy się z nią spotka ?
-Przyjeżdża tutaj w poniedziałek.
-Niechcę, żeby to wyglądało tak jakbyśmy się zgadali -kręcił
-Zróbmy tak ....
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam. Szok, że piszę ? Dla mnie napewno... Niedawno odzyskałam internet (NARESZCIE) Podzieliłam rozdział na części, bo nie mam dzisiaj już pisać. Proszę piszcie co chcecie czytać, bo nie wiem co mam zmienić. Możecie być wkurzeni, że u mnie to wszystko tak wolno się rozwija, ale mam dość już takich opowiadań, gdzie już w pierwszym rozdziale są parą. Oczywiście nie mam nic do nich, tłumaczę poprostu dlaczego moje opowiadanie jest inne. Mam nadzieję, że ktoś apisze komentarz :>
-Ja...,ja przepraszam -nie potrafiłam dobrać słów
-Spoko, nic się nie stało ? -spytał chłopak
-Nie. Wszystko w porządku... Zaraz czy ty jesteś Antek ? -ustałam na przeciw niego wskazując w jego stronę palec serdeczny
-Tak, a skąd... Ej, przecież to ty jesteś tą dziewczyną, która ograła mnie w kosza -uderzył dłonią w swoje czoło
-We własnej osobie -dygnęłam przed nim z szerokim uśmiechem
-Czyli spędzasz wakacje w Warszawie ? -zadałam kolejne pytnie. Siedzieliśmy w kawiarence na balkonie hotelowym. Mieliśmy widok na jakże piękny Stadion Narodowy.
-Można tak powiedzieć. Mój ojczym jest współorganizatorem koncertu... -upił łyk soku pomarańczowego
-Kogo ? -piłam przez słomkę mój shake
-Bejbera -mruknął,a ja zakrztusiłam się moim napojem. Antek szybko zerwał sie z miejsca i zaczął klepać mnie po plecach. Wszyscy tam obecni patrzyli na nas.
-Wszystko ok -zapewniłam go szeptem
-Sytuacja opanowana -krzyknął na całą salę. A ludzie zaczęli bić brawa. Byłam trochę skrempowana.
-Przepraszam, ale przez ostatni czas mam z nim doczynienia dość często.
-A to czemu ? -podniósł prawą brew do góry
-Przez ten jego koncert moja przyjaciółka połamała mi kanapę, później moja ciotka o nim wspominała. We wtorek mam iść na jego koncert, ale robię to niechętnie. Teraz ty o nim mówisz.
-Acha, ale czegoś tutaj nie rozumiem.
-Czego ?
-Co jego koncert ma wspólnego z połamaną kanapą !? -śmiał się tak głośno, że musiałam go uciszać
-Powiedzmy Aśka ćwiczyła skoki.
-Czekaj. Aśka, to ta dziewczyna, która opalała się z tobą zanim, no wiesz... -niedokończył, bo trochę się speszył
-Tak, ta sama, z którą się opalałam zanim przypierdzieliłeś mi piłką w łeb -zakończyłam za niego
-Przecież cię za to przepraszałep ! -robił mi wyrzuty
-Ja się już nie gniewam. Nie bądź taki porywczy :D
-A ona ma chłopaka ? -spytał zawstydzony
-Ale kto ? -odezwałam się tak, jakbym przed chwilą się obudziła
-Aysia... -mruczał pod nosem
-Kto ? -nastawiałam ucho
-Asyia... -powiedział trochę głośniej
-Kto ? -robiłam sobie z niego jaja, bo dobrze wiedziałam o kogo chodzi
-Asia ! -krzyknął na cała salę
-Nie krzycz tak, nie jestem głucha. -włożyłam mały paluszek do ucha, tak jakbym chciała wylać z nich wodę
-Czyli ? -mówił już normalnie
-Tak ma -jego mina posmutniała- a nazywa się Justin Bieber
-Weź mnie nie wrabiaj
-Nie licząc go, to nie ma. Podoba ci się ? -wykonałam mój słynny ruch brwiami
-Kto ? -udawał głupiego
-Halinka z ,,Kiepskich''. -uderzyłam dłonią w stolik
-To bardzo urokliwa kobieta -potakiwał głową
-Dobra gadaj, podoba ? -urządziłam mu przesłuchanie
-Tak, jest urocza -jego wzrok powędrował w dół
-Ha ! Wiedziałam ! -wstałam z miejsca i zaczęłam tańczyć mój taniec zwycięstwa, ale szybko wróciłam na miejsce. Usłyszałam coś w stylu : Jak ta dziewczynka bardzo ładnie tańczy. Stwierdziła pani koło 80.
-Wciągu 30 minut zwróciliśmy na siebie uwagę 3 razy -uświadomił mnie mój towarzysz
-Nie zmieniaj tematu. -pogroziłam mu palcem- Jak zamierzasz do niej podbić ? -wierciłam się tak jakbym miała znieść jajo na moim krześle
-Wcale. Nie mam u niej szans jak wtedy z tobą przegrałem -wydmuchnął powietrze z ust
-Przestań do tego wracać. -nagle mnie olśniło- Chyba mam pomysł
-Jaki ? -zainteresował się
-Powiedziałeś, że twój ojciec...
-Ojczym -poprawił mnie
-Tak o to mi chodziło. Może dałby rade załatwić wejściówkę VIP dla Aśki. Byłaby ci ogromnie wdzięczna. Poszlibyście na jakąś pizze, pogadali, a później... No chyba wiesz
-Zdaje mi się, że dam radę to zrobić. Ale kiedy się z nią spotka ?
-Przyjeżdża tutaj w poniedziałek.
-Niechcę, żeby to wyglądało tak jakbyśmy się zgadali -kręcił
-Zróbmy tak ....
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam. Szok, że piszę ? Dla mnie napewno... Niedawno odzyskałam internet (NARESZCIE) Podzieliłam rozdział na części, bo nie mam dzisiaj już pisać. Proszę piszcie co chcecie czytać, bo nie wiem co mam zmienić. Możecie być wkurzeni, że u mnie to wszystko tak wolno się rozwija, ale mam dość już takich opowiadań, gdzie już w pierwszym rozdziale są parą. Oczywiście nie mam nic do nich, tłumaczę poprostu dlaczego moje opowiadanie jest inne. Mam nadzieję, że ktoś apisze komentarz :>
Tagi:
13
-Daj mi dokończyć. Nagrodą są też warszty i to w tym samym miejscu co twoje. Rozumiesz ? Jednak spędzimy te 2 tygodnie w NY obie. Tak jak planowałyśmy. -wstałam z łóżka, na którym wcześniej siedziałam i zaczęłyśmy tańczyć nasz szlony taniec radości. Usłyszałam, że drzwi na dole twierają się i wesoły krzyk....
-Przyjechali po ciebie -powiedziała ze łzami w oczach. Na jej twarzy nie było widać już radości
-Czego ryczysz, przecież zobaczymy się w poniedziałek. Tak ? -przytuliłam ją i próbowałam uspokoić, chociaż sama ledwo powstrzymywałam łzy
-Jasne. Zadzwonię do ciebie jeszcze jutro i pojutrze i.. -pokazywała na palcach kiedy się od siebie odsunęłyśmy
-Pogadam dzisiaj z Mają i poproszę, żebyśmy mogły nocować w jej hotelu.
-Dziękuję ci. -rzuciła mi się jeszcze raz na szyję
-Nie masz za co
-Właśnie, że mam. Idziesz ze mną na koncert, choć nie lubisz Justina. Ale najbardziej dziękuję ci za to, że jesteś moją przyjaciółką. -nagle do pokoju wbiegła Aniela.
-Patrysia -krzyknęła i przytuliła się do moich nóg. Była malutka i dostawała mi jedynie do bioder. Zaczęłam się śmiać wraz z Aśką
-Hej mała -wzięłam ją na ręce i zakręciłam się wokół własnej osi.
-To ja będę już lecieć -odezwała się brunetka
-Odprowadzę cię. Przynajmniej do drzwi. -poprawiłam małą na rękach. Zeszłyśmy na dół.
W salonie siedziała Maja i rozmawiała z babcią i dziewczynami chyba o tym ich wyjeździe do Hiszpani.
-Samolot macie jutro o 12:40. Samochód przyjedzie po was około 9 -tłumaczyła im. Siedziała do mnie tyłem, więc mnie nie widziała. Odprowadziłam przyjaciółkę do wyjścia. Tam jeszcze raz się pożegnałyśmy. Postawiłam Anielę na ziemię i powędrowałyśmy do salonu.
-Jedziemy ? -spytałam ciocia
-Tylko pójdę się przebrać i możemy jechać -zakomunikowałam i wbiegłam na górę, żeby się ubrać i wziąść walizki. Założyłam wcześniej przygotowany strój http://www.photoblog.pl/modnexozestawy/117040975 , na szyi miałam łańcuszek, który dostałam od Aśki, nie zdejmuję odkąd go dostałam. Włosy rozpuściłam, spojrzałam na walizki stojące w końcie. Były w panterkę, lubię ten wzór. Rozejrzałam się jeszcze raz po pokoju, że by sprawdzić czy niczego nie zapomniałam. Na biurku leżał mój szkicownik, schowałam go do torby podręcznej, czarnej listonoszki. Teraz jestem gotowa. Zabrałam 2 duże bagaże i wyszłam z mojego azylu. Przy zamykaniu drzwi jeszcze raz spojrzałam na niego. Wkońcu nie będzie mnie tu dwa miesiące.
Na dole ciocia żegnała się ze wszystkimi, a ja nie chciałam im przeszkadzać i postanowiłam sama znieść bagaże. Pech chciał, że potknęłam się o swoją nogę. Pokolkowałam się z pozostałych schodków. Walizki upadły na mnie . Niemaco wejścia to ja umiem zrobić. Anielka podbiegła do mnie i zaczęła całować moją głowę
-Nie płacz -mówiła teraz głaszcząc ją.
-Jedynie ona się mną interesuje. -powiedziałam ze śmiechem podnosząc z ziemi mój poobijany zadek.
-Trzeba było zawołać, to bym ci pomogła -rzekła z wyrzutem Maja
-Oj nie wiedziałam, że to takei ciężkie jest -broniłam się podnosząc przewrócone walizko
-Czegoś ty tam nabrała ? -pytała babcia
-Jest czrownicą, to nabrała księgi jakieś, ale nie wiem jak jej się tam kocioł zmieścił -wymądrzała się Klaudia
-Uważaj, bo zaraz cię w ropuchę zmnienię, a nie już ktoś mnie wyprzedził -przekręciłam głowę w prawą stronę
-Przestańcie już -zarządała babcia
-To my będziemy się zbierać -ciocia próbowała załagodzić sytuację. Wzięła jedną walizkę i poszła z córeczką do samochodu.
-No to pa -przytuliłam na pożegnanie babcię. Chciałam już wyjść z domu, ale...
-Patrycja nie zapomniałaś o czymś ? -zapytała
-Raczej nie. Telefon mam, kasę też -zastanawiałam się o co jej mogło chodzić
-Pożegnaj się z siostrami -rozkazała. Ja z niechęcią podeszłam do jednej, a następnia do drugiej przytulając je tak jakby parzyły.
Wzięłam walizkę i wyszłam z domu. Przy samochodzie schowałam ją do bagażnika, a sama zajęłam miejsce obok kierowcy.
-Gotowa ? -spytała Maja
-Od tygodnia -odpowiedziałam radosna zapinając pasy. Ruszyłyśmy w dość długą podróż. Nie wiem czy dla was 2 godziny to dużo, ale dla mnie tak. Jak pomyślę, że do LA samolotem będę leciała 10 godzin robi mi się niedobrze. W pojeździe nie było chwili ciszy. Rozmawiałyśmy o wszystkim. Chciałam zapytać, czy będzie mogła odwiedzić mnie Aśka i o to, czy dostaniemy pokój w hotlu, ale...
-Muszę ci o czymś powiedzieć -zaczął kierowca
-Ja też chciałabym cię o coś spytać -wyznałam- Ale ty pierwsza -dopowiedziałam szybko
-Mieszkam w moim hotelu, bo stwierdziłam, że i tak większość czsu spędzam poza domem, a w domu żadko jestem. Stał mi się nie potrzebny. Ty też będziesz tam mieszkała. Oczywiście będziesz miała swój apartament i będziesz mogła korzystać ze wszystkich atrakcji hotelu -skończyła i wyczekiwała w niepewności mojej reakcji
-Świetnie. Chciałam cie prosić, żebym mogła tam mieszkać. -kipiła ze mnie radość
-To było twoje pytanie ?
-Tak, to znaczy nie, znaczy nie dokońca -jękałam się- Chciałam się zapytać, czy Aśka mogła by przyjechać do mnie w poniedziałek, bo we wtorek w Warszawie jest koncert jej idola, a ona marzy żeby na niego pójść -wyjaśniłam
-Jasne, że tak. A kogo to koncert ? -zapytała
-Justina Biebera -powiedziałam jak dziecięcym głosem. Jej twarz zamarła, ale szybko wróciła do swojego naturalnego wyglądu
-Nie lubisz go -stwierdziła bardziej niż zapytała
-Powiedzmy, że mam do niego obojętny stosunek
-Miałam dla ciebie niespodziankę choć teraz to chyba bardziej kara -mówiła zawile
-Ale o czym mówisz ?
-Teraz to nie jest ważne. -stwierdziła ostro skręcając w lewo
-Mamo co ty wyprawiasz ? -mała sie obudziła. Kiedy tylko wyjechaliśmy sprzed mojego domu usnęła.
-Oj przepraszam kochanie. Nie zasypiaj już jesteśmy na miejscu. -wjechała do podziemnego garażu. Wysiadłyśmy z auta. Pierwsze co zobaczyłam to mnustwo drogich samochodów. Od BMW przez lamborgini do ferrari. No tak tylko takie osoby było stać na ten hotel.
-Weź walizki i zanieś do apartamentu nr. 2798 -usłyszałam głos cioci, który wyrwał mnie z rozmysleń. Mówiła do boya hotelowego. Ubrany był w granatowy mundur.
-Chodź pokażę ci mój pokój -Aniela złapała moją dłoń i pociągnęła w stronę windy. Maja weszła z nami do środka i nacisnęła przycisk. W środku leciała jakaś muzyczka, ściany były pokryte jakimś delikatnym materiałem. Pełen luksus. Winda otworzyła się, a my wyszłyśmy z niej. Szłyśmy w kierunku recepcji. W hotelu dominowały odcienie niebieskiego i marmur w kolorach pastelowych. Wszystko dawało wspaniały efekt. W wazonach stały niebieskie róże. Wkońcu nazwa tego miejsca to ,,Blue Rose''. O jej powstaniu może kiedyś wam opowiem :D
-Witam panią Kam. Czym mogę służyć ? - odezwała się recepcjonistka
-Poproszę kartę do pokoju 2798 -odpowiedziała
-Oczywiście -podała przedmiot, który przeszedł w moje dłonie
-Tym otworzysz swój pokój. Twoje walizki już tam są -wytłumaczyła
-Chodź ze mną -nalegała dziewczynka
-Idź z nią, ja muszę jeszcze coś załatwić -nakazała Maja. Razem z małą jeszcze raz weszłam do windy, a ona wybrała odpowiedni guziczek. Wjechałyśmy na ostatnie piętro. Drzwi niezdążyły się do końca otworzyć, a ja byłam już za nimi. Mały aniołek biegł jak strzała przez dobrze już jej znany korytarz. Ja próbowałam dotrzmać jej kroku i prawie nie wyrabiałam na zakrętach. Zatrzymałyśmy się przed drzwiami nr. 2791.
-Jak je otworzmy ? -spytałam łapiąc oddech
-Kartą
-A gdzie ją masz ?
-W torebce mamy -powiedziała spokojnie. Zaczęłam się głośno śmiać. Przestałam, bo dostrzegłam w jej oczach łzy
-Nie przejmuj się poradzimy jakoś sobie -próbowałam ją pocieszyć
-Może najpierw wejdziemy do mnie ? -zaproponowałam
-Yhy -otarła swoje łezki. Poszłyśmy pod drzwi mojego apartamentu, łał jak to fajnie brzmi ,,Mój apartament'' . Użyłam karty, a moim oczom ukazał się widok zapierający dech w piersiach. W centrum salonu stała skórzana sofa obok niej dwa fotele, a między nimi był szklany stolik. Podłoga była wyłożona panelami, a ściany miały bordowy odcień. Łazienkę pokrywał cremowy marmur. Stał tam prysznic, duże lustro, kibelek, jacuzi z hydromasażem. Ful wypas. Skierowałam się do mojej sypialni. W jej centrum stało ogromne brązowe łóżko z kilkonastoma poduszeczkami. W rogu stała toaletka, a obok niej duża szafa z lustrem. Wrzosowe ściany pokoju oświetlało okno z widokiem na panoramę Warszawy. Aniela, która przyglądała się szalonej wersji mnie. Biegałam po całym pomieszczeniu. Mój szał przerwała Maja wchodząca do pokoju.
-Podoba ci się ? -spytała
-Jasne, tutaj jst świetnie -mówiłam radosna
-Wszystkie posiłki będziesz jadła w restauracji na dole. Powiadomiłam wszystkich o twoim przyjeździe, więc jeśli będziesz czegoś potrzebowała są do twoich usług
-Dziękuję za wszystko -podeszłam do niej i mocno uściskałam
-To ja zabieram małą, a ty się rozpakuj -zarządziła. Obie wyszły, a ja zabrałam się do rozpakowywania. Ciuchy powiesiłam w szafie, buty ustawiłam na półkach, a balsamy, perfumy i inne duperele ustawiłam w łazience. Po 2 godzinach pracy, postanowiłam iść coś zjeść. Przebrałam się http://www.photoblog.pl/hammeringcherry/117036361/1280.html . Wyszłam z pokoju zakarciając go (zaklucza się go, czyli ja kartą go zakarciam :P) Szłam przed siebie z głową wpatrzoną w telefon. Chciałam zadzwonić do Aśki, żeby opowiedzieć jej o wszystkim. Nagle potknęłam się o coś. Wpadłam prosto w ramiona...
-------------------------------------------------------------------------------------------
Dzięki za pięć komentarzy pod poprzednim rozdziałem. Wiem, że ten rozdział jest do dupy, przepraszam za to. Nie wiem kiedy będzie następny rozdział. W szkole myślą, że jesteśmy robotami, którzy nie mają nic innego do roboty tylko naukę. To do, mam nadzieję szybkiego zobaczenia :D
Tagi:
12
W łazience wzięłam prysznic i wtarłam w siebie balsam. Rozczesałam mojego mokrego mopa na głowie. Spać położyłam sie z myślą, aby jutrzejszy dzień nie był taki straszny.
Obudziłam się o... mała wskazówka na 7, a duża na 5. Zgramoliłam się z łóżka, ale chciałam jak najszybciej do niego wrócić. Dzisiaj mam zatańczyć przed całą szkołą. Chyba nie dam rady. Ojej, ojej mój brzuch chyba coś przeczuwa, bo każe mi szybko biec do łazienki. Ble...Ble...Ble jakie to ochydne. Ostatnio tak się denerwowałam przed pierwszym dniem szkoły.
Oczami Klaudii
Zeszłam na dół w czarnych dżinsach i białej koszulce z napisem ,,I am stupider than the monkey ''. Dostałam ją na gwiazdkę od Patrycji. Powiedziała, że to znaczy : Jestem super siostrą. Ja uczę się hiszpańskiego zamiast angielskiego. Na dole była już Weronika oglądała ,,Świat Dory ''. Tam jest taka małpa, którą nazywa monkey. Czyli ta małpa to jest siostra tej Dory ? A ich rodzice to pewnie King Kong i Pocahontas. Już była ubrana w czarną sukienkę i białą baleriny. Jak ona może chodzić w sukienkach ? No przynajmniej w tej sprawie jestem podobna do Patrycji, i chyba tylko w niej.
-Jak ty dzieciaku wyglądasz ? -usłyszałam krzyk babci
-Normalnie, nie rozumiem o co ci chodzi. -mówiłam jakbym tłumaczyła coś idiocie
-Miałaś założyć tamtą spódniczkę i koszulę -powiedziała zdenerwowana
-Ja nie chcę -narzekałam
-Jesteś dziewczynką i będziesz chodziła w spódniczkach. -mówiła z surowym wzrokiem babcia
-A jak chłopak będzie mi zaglądał pod nią ? Będę mogła go zlać ? -spytałam chytrze
-To wtedy będziesz mogła ich zlać. -na tym słowie zacieła się chwilę
-No dobra, ale nie dostanę za to kary ? -pytałam
-Oczywiście, że nie -uśmiechnęła się. Wzięłam ubrania i przebrałam się w nie.
-Usiądź uczeszę cię. -rozkazała babcia. Wykonałam jej polecenie.
Oczami Patrycji
Wypłukałam usta i ociągale wróciłam do pokoju. Zobaczyłam, że na łóżku leżą teraz ubrania http://www.photoblog.pl/samegirl/105230462/91.html na dzisiaj, pewnie babcia przyniosła. Łał nigdy nie założe takich obcasów, ani takiej torebki. Przebrałam się w komplet i założyłam do niego czarne tenisówki. Wyglądałam jak jakaś bisneswoman, nie pasuje to do mnie, ale jeden dzień w roku przecierpię. Związałam włosy w wysokiego kucyka i prysnęłam się mgiełką Playboy Play is sexy...Prezent od Aśki
Zeszłam na dół, a tam ? Hahaha myśłałam, że zescze się tam. Przed lustrem (kupiliśmy nowe) siedziała Klaudia w kiecce, a babcia robiła jej 2 warkoczyki. Ona w kiecce to jak facet w szpilkach.
-Nie gap się tak ? -odezwała się
-Dlaczego ? Mam taką słodką siostrzyczkę. -próbowałam zachamować śmiech. Zauważyłam, że na blacie w kuchni leży bluzka, którą kupiłam jej chyba pod choinkę. Chodziliśmy z Aśką po sklepach i weszłyśmy do takiego ze śmiesznymi napisami. Odrazu w oczy rzuciła mi się T-shirt ,,Jestem głupsza od małpy'' napisane po angielsku. Wiedziałam, że to jest idealne dla niej. Wmówiłam jej, że to znaczy jestem super siostrą.
-To boli -narzekała
-Nie kręć się to nie będzie bolało. Mówiłam, żeby je obciąć. -babcia była wpatrzona w swoje dzieło na głowie blondyny
-A dlaczego Patrycja nie musi iść w sukience i ma założone trampki ? -była nieźle wkurzona
-Bo u niej dziewczyny nie mogą chodzić w spódniczkach -wytłumaczyła. Powiedziałam jej kiedyś, że w szkole możemy chodzić jedynie w spodniach, a ona to kupiła
-Właśnie -wymięłam małpie język
-Uczesz mnie w końcu -marudziła Weronika. Siedziała przed telewizorem i oglądała jakąś bajkę. Te bajki są niebezpieczne. Brat mojej koleżanki naoglądał się ich i wciskał kota do rynny, żeby był długi jak Tom. Głowa tego biedaka utknęła tam i musieli ciąć rynnę. Od tego momentu kot unika tego malca jak może.
-Nie chcę jeść, bo będę tańczyła, a z pełnym brzuchem to nie wygodne -powiedziam i chciałam już wyjść, ale...
-Ty tańczysz? -spytała babcia
-Tak. Też oddycham i śpię. -zażartowałam i otworzyłam drzwi domu. Przez co Aśka stojąca za nimi zapukała mi w czoło.
-Hahaha nawet przypominasz drzwi -śmiała się Weronika
-A ty przypominasz... -chciałam jej domówić, ale zostałam pociągnięta na zewnątrz
-Dlaczego to zrobiłaś ? Powiedziała bym jej coś -mówiłam z wyrzutami do Aśki kiedy byłyśmy za moim podwórkiem
-Właśnie dlatego -zaśmiała się. Miała na sobie to : http://www.photoblog.pl/samegirl/archiwum/kategoria/0/bez-kategorii#strona-5
-Świetnie wyglądasz -skomplementowałam ją
-Ty też i te trampki idealnie pasują -powiedziała znacząco patrząc na moje buty
-Masz nasze stroje -spytałam
-Jasne, są w torbie -podniosła do góry torbę, którą trzymała w ręce
-Trochę się boję -wyznałam
-Nie martw się jesteś świetna. -próbowała mnie pocieszyć, ale ja wiedziałam swoje
-Ile ludu w garniakach -otworzyłam buzię widząc osoby siedzące już w sali
-Wkońcu zakończnie roku -odpowidziała poprawiając swoją sukienkę
-Kiedy tańczymy ? -zapytałam trochę się trzęsąc
-Na koniec -pociągnęła mnie w stronę siedzących już dziewczyn z zespołu. Siedziałyśmy 20 minut i gadałyśmy o planach na wakacje. Prawie wygadałam się o wyjeździe do NY. Zobaczyłam Grega, który sam siedział gdzieś z tyłu. Przez zakład nie mógł odzywać się do żadnej dziewczyny. Ojej biedaczek, albo raczej nadęty dupek.Tak, tak lepiej.
Uroczystość zaczęła się przemową dyrektorki, potem inni nauczyciele mówili jaki to był wspaniały rok. Ja słyszałam jedynie bla bla bla. Nadszedł czas na wręczanie świadectw dla najlepszych uczniów.
-Najlepszym tegorocznym uczniem jest Patrycja Best -powiedziała dyrektorka, na co ja wstałam z krzesła i poszłam odebrać moją nagrodę
-Gratuluję -wręczyła mi świadectwo
-Dziękuję -uśmiechnęłam się delikatnie i wróciłam na moje miejsce
-Drugim także wspaniałym uczniem jest Karol Malanowski -mówiła Magda, a mnie zatkało. Myślałam, że to będzie Aśka. Ona też patrzyła na mnie tępym wzrokiem. Czyli to z Karolem spędzę 2 tygodnie w NY ? Zawsze mogło być gorzej, no ale...
-Chciałabym prosić na środek Patrycję Best -zakomunikowała po wręczeniu świadectwa Karolowi, który stał przy niej. Kolejny raz weszłam na scenę. Wiedziałam co miała do powiedzenia.
-Jak wiecie Karol i Patrycja to najlepsi uczniowie tego roku. Zyskają za to dodatkową nagrodę. Nasza placówka została wylosowana jako jedna z kilkunastu polskich szkół, której 2 najlepszych uczniów spędzi dwa tygodnie na warsztatach doskonalących w Nowym Jorku. Warsztaty będą prowadzone w Sofitel New York Hotel. -skończyła swoje przemówienia, a siedzący na sali zamarli po czym zaczęli głośno dyskutować o tym. Wróciłam do Aśki, która nie była zbyt zadowolona, ale się jej nie dziwiłam.
Dyrektorka wręczyła reszte świadectw i innych wyróżnień. Dostałyśmy znak od trenerki, że mamy iść się przebrać, bo zaraz mamy tańczyć. Wszystkie poszłyśmy do szatni.
-Mówiłaś, że to ja, a nie Karol pojadę do NY -szeptała
przyjaciółka
-Bo tak myślałam -powiedziałam smutna
-Ok. To nie twoja wina. -przytuliła mnie przepraszająco i poszła do łazienki
-Gdzie jest torba ze strojami ? -krzyknęłam
-Leży pod ławką -wyderła się z królewskiej komnaty. Podniosłam przedmiot i zaczęłam w nim szukać ciuchów.
-Aśka nie ma ich tutaj. Jest tu tylko twój kostium do opalania. -powiedziałam. Chyba kupiła jakiś nowy.
-Że co ? -wybiegła ze swojego królestwa z podwiniętą sukienką, tak, że było widać jej majtki z Justinem. Haha to i bieliznę z nim robią haha
-A masz do nich stanik ? -spytałam ze śmiechem, a łzy spływały mi po policzkach.
-Jasne,dałam za komplet 200 złoty -mówiła poprawiając sukienkę, a mnie zatkało.
-Chyba nie masz na co kasy wydawać. Jak nie wiesz co z nią zrobić to pomyśl o swojej sąsiądce. Przeznacz 1% na fundację ,, Złamanych serc '' . Naszego bólu nie widać, ale rozrywa nas od środka -gadałam jak te babki z TV.
-Zastanowię się. -powiedziała i zajrzała do torby- Co mnie straszysz. -odetchnęła- Stroje leżą przed twoimi oczami. -pokazała mi to granatowy stanik i krótką spódniczkę tego samego koloru na dole wykańczaną żółtą wstążką
-Czy cię krowa kopnęła ? -spytałam
-Nie wiem o co ci chodzi -zaczłęła się przebierać
-Nie założę tego -krzyczałam- Będę w tym wyglądała jak dziwka
-Oj przestań wszystkie będziemy w to ubrane -chciała mnie uspokoić. Zobaczyłam teraz, że nie żartowała o z tym stanikiem. Na miseczkach były dwie duże twarze Biebera.
-Ja w tym nie zatańczę. -skrzyżowałam ręce na piersi
-Nie możesz teraz zrezygnować -przestrzegła mnie
-Wiem. -chodziłam w kółko zastanawiając się co zrobić
-Dziwczyny zaraz wychodzicie -zza drzwi wyłoniła się trenerka. Wpadłam na pomysł
-Oby jeszcze tam były -mówiłam idąc w kierunku mojej szafki w szatni. Moja przyjaciółka szła za mną. Grzebałam chwilę w niej
-Są ! -krzyknęłam wesoło wyciągając to http://www.photoblog.pl/samegirl/101353294/34.html (bez okularów, bluzy, zegarka i pierścionka) .
-Nie możesz w tym zatańczyć -wymachiwała ręką Aśka- Będziesz się wyróżniać
-Wolę się wyróżniać niż pokazywać cycki -odpyskowałam jej. Przebrałam się w bluzkę i spodenki, trampki zostawiłam czarne.
Wyszłyśmy z pomieszczenia i ustawiłyśmy się za kurtyną.
-Wyglądacie świetnie. -szła w naszym kierunku trenerka- A dlaczego ty nie jesteś w stroju ?- doszła do mnie i spojrzała na mnie z jakby niechęcią, chociaż jedynie ja miałam zasłonięte jak to mówią chłopaki zderzaki- Masz iść się przebrać -rozkazała mi wskazując palcem w kierunku szatni
-Nie będę się przebierać -zaprotestowałam podnosząc głos
-To nie wystąpisz -stwierdziała kładąc ręce na biodrach
-Dobra, to ide usiąść -odpowiedziałam z obojętnością i skierowałam się do miejsc siedzących
-Nie możesz ich zostawić -złapała mnie za nadgarstek wskazując głową dziewczyny obserwujące całą sytuację
-Tak ? To proszę patrzeć jak odchodzę -wyrwałam rękę z jej uścisku. Byłam prawie przy drzwiach do szatni
-Zaczekaj ! -krzyknęła -Chodź tutaj - wskazał ręką miejsce obok siebie. Niechętnie wróciłam się. Czego jeszcze chce ?
-Tak ? -spojrzałam na nią z poczuciem wyższości i skrzyżowanymi na piersiach rękami
-Zatańczysz -powiedziała pewna siebie
-Tańczę tak -wskazałam na mój strój- albo wcale
-Wchodzicie kiedy usłyszycie muzykę -odezwała się- Ty też -wskazała palcem na mnie- Masz charakter -dokończyła i schowała się za kurtyną.
-A teraz zapraszam na występ naszej grupy tecznej Dream Girl ! -wykrzyczała dyrektorka. Na sali rozległ się dźwięk oklasków i pogwizdywań chłopaków. Usłyszałyśmy muzykę i wbiegłyśmy na scenę. Początkowo ruszałam się jak jakieś drzewo. Czułam, że wszystkie oczy patrzą na mnie. Nie denerwu się. Powtarzałam sobie. Zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie, że tańczę sama. Wiedziałam, gdzie są dziewczyny i nie wpadałam na nie. Szło całkiem nieźle. Nadszedł moment, w którym mam zrobić salto w przód. Marta i Kinga wyrzuciły mnie do góry i wszystko było by dobrze gdyby... No właśnie gdyby. Jakie to głupie na próbach wszystko szło super, a jak co do czego to... Grrrr, jak to wkurza, dlatego wole tańczyć sama. Nikt się ze mnnie nie śmieje, ani nie wskazuje na mnie palcem. Aaaaa... Przecież nie wiecie co się zdażyło. Po wyrzucie mnie do góry zrobiłam piękne salto, ale zamiast ustać na nogach upadłam na mój...TYŁEK ! Okropnie bolało. Na sali słychać było śmiechy. Nie mogłam tego wytrzymać i poprostu uciekłam z tamtąd. Wybiegłam ze szkoły. Z oczu płynęły mi łzy. Nie myślałam o rzeczach, króre tam zostawiłam. Chciałam jak najszybciej uciec zdala od tego miejsca. Słyszałam jeszcze jak ktoś woła moje imię, ale niezważałam na to. W głowie słyszałam ich śmiech i myślałam : Biegnij, biegnij jak najszybciej...
Oczami Aśki
Wybiedłam za Patrycją. Krzyczałam jej imię, ale chyba tego nie słyszała. To moja wina. Ja namówiłam ją do tańczenia tutaj. Wróciłam na salę. Większość jeszcze śmiała się z sytuacji sprzed chwili. Nauczyciele próbowali ich uspokoić, ale to nic nie dawało. Poszłam do sztni, żeby się przebrać i zabrać rzeczy przyjaciółki. Weszłam do sztni, gdzie przebierała się reszta dziewczyn. One też mówiły o jednym.
-Widziałyście jak się wyrżnęła -wyśmiewała Martyna
-I dobrze jej tak. Nawet nie chciała wyglądać tak jak my. -popierała ją Cornelia, a pozostałe chichrały się. Nie mogłam już tego słuchać
-Nie wiem jak możecie być takie fałszywe -krzyknęłam na nie- Najpierw mówicie, że jest świetna, a potem ją wyśmiewacie. To dzięki niej dzisiaj zatańczyłyśmy. Każdemu może zdarzyć się wypadek, a ona miała najtrudniejsze fragmenty układu. Powinnyście być jej wdzięczne, że zgodziła się zastąpić Jolkę, bo wcale nie musiała tego robić. A co do stroju, mogła mieć powód, żeby go nie zakładać, ale wy wolicie ułożyć sobie historyjkę zamiast zastanowić się nad tym. -zakończyłam mój monolog. Byłam z siebie dumna, że potrafiłam im wygarnąć to co naprawdę myślę. Nie wiedziały jak odpowiedzieć. Były w szoku i chyba doszło do nich o czym mówiłam. Nie przebierałam się, zarzuciłam tylko na siebie sweterek, żebym nie szła w samym staniku. Wzięłam torbę z ubraniami moimi i blondynki. Podeszłam do drzwi, kiedy je otworzyłam usłyszałam ciche
-Przepraszamy -odwróciłam się i zobaczyłam jak wszystkie mają spuszczone głowy
-Nie przepraszajcie mnie tylko Patrycję -burknęłam trzaskając drzwiami
Udałam się jeszcze na salę, bo uroczystość się jeszcze nie skończyła. Usiadłam w ostatnim rzędzie, a torbę postawiłam przy prawej nodze. Uczniowie siedzieli już spokojnie.
-Przed chwilą dostałam bardzo ważny telefon -mówiła dyrektorka- Na zajęciach plastycznych mieliście wykonać obrazy na temat ,, Moje życie ''. Nauczyciele nie mogli wam powiedzieć co stanie się z tymi dziełami ponieważ mieli zakaz. -zaśmiała się- Dobrze nie będę przedłużać. Najlepszy obraz został wysłany do New York Academy of Art. -na sali słychać było szepty. Byłam ciekawa kogo praca została tam wysłana. Zawsze marzyłam o studiowaniu tam.- Uczeń naszej szkoły został znajduje się w czołowej 15 tego konkursu. Nagrodą są 2 tygodniowe warsztaty w Nowym Jorku. Będą one prowadzone także w Sofitel New York Hotel. Jesteście pewnie ciekawi kto został zwycięscą -przerwała. Siedziałam zamyślona, jak to fajnie było by wygrać, ale to głupie marzenia.- Joanna Zach zapraszam do mnie. -zaniemówiłam, nie potrafiłam ruszyć się z miejsca. Nauczycielka siedząca obok mnie pomogła mi wstać. Szłam, a raczej ciągnęłam moje nogi, bo nie dowierzałam w moje szczęcie. Weszłam na scenę i ustałam obok dyry. Wręczyła mi certyfikat, na którym wyraźnie widniał napis New York Academy of Art. -Gratuluję. Będziesz uczestniczyła z Karolem i Patrycją w tych samych warsztatach.- uścisnęła mi dłoń, a ja tym razem zbiegłam ze sceny. Podpiegłam po torbę stojącą nadal obok krzesła i chciałam wybiec jak najszybciej ze szkoły, żeby opowiedzieć o tym Pyśce. Zostałam zatrzymana przez Kingę, dziewczynę z zespołu.
-Możesz to przekazać Patrycji ? -spytała podając mi jakąś zgiętą kartkę
-Dobra, a czemu sama nie możesz tego zrobić ? -chciałam otworzyć kartkę, ale moja ręka została uderzona przez Kingę
-Proszę nie otwieraj tego. To jest od pozostałych dziewczyn z zespołu. Przekażesz jej ? -ponownie zadała pytanie
-Ok. -odpowiedziałam szybko i wybiegłam ze szkoły
Oczami Patrycji
Weszłam do domu. Nie wróciłam tutaj odrazu. Najpierw zaszłam do teatru, bo chciałam wszystko przemyśleć. Usiadłam na środku sceny i myślałam o moim tańcu tutaj, a tym w szkole. Tutaj byłam bezpieczna, nikt mnie nie oceniał. Podczas występu w szkole nie czułam tego co zawsze, no może przez chwilę. Postanowiłam jedno, tańczę jedynie w samotności. Raz złamałam moją przysięgę i skończyło się to nie za wesoło.
W domu Klaudia siedziała na krześle w kuchni, a babcia krzyczała na nią.
-Jak mogłaś zrobić coś takiego ? -pytała zdenerwowana.
-Sama powiedziałaś, że mogę -broniła się. Podeszłam do nich
-Co się stało ? -nie byłam wtajemniczona w sprawę
-Klaudia... A gdzie ty masz ubrania ? -przerwała swoją myśl
-Nie ważne, no co się stało ? -machnęłam ręką w geście lepiej nie pytaj
-Klaudia... -zaczęła kładąc sobie dłoń na twrzy- pobiła Michała- dokończyła, a mnie zatkało
-Jak ? -spytałam przez lekki śmiech
-Nauczycielka wezwała mnie do szkoły, bo Klaudia pobiła jakigoś chłopca
-Ja go tylko lekko dotknęłam -tłumaczyła
-Lekko ? -powiedziała z kpiną babcia- Michał ma złamany nos -podniosła głos. Myślałam, że tam padnę taka kruszyna
złamała nos chłopakowi. Idzie w moje ślady haha
-Ale sama mi pozwoliłaś -uderzyła pięścią w stół
-Ja nie pozwalałam ci nikogo bić -krzyczała babcia
-Powiedziałaś, że jeśli chłopak będzie zaglądał mi pod sukienkę to będę mogła go uderzyć -wytłumaczyła mała
-Zaglądał ci pod sukienkę ? -spytała zdziwiona
-Stał za mną i mówił, że zabił sukienkę Klaudii -zacytowała
-Zabił ? -upewniłam się
-No tak. -potaknęła głową
-Powiedz mi w jaką grę chłopaki grają na psp ? -spytałam. Orientowała się w grach, ale to ja byłam ich mistrzem i chyba wiedziałam co tak naprawdę powiedział ten chłopak
-W Krainę Śmierci -stwierdziła po chwili namysłu. A ja zaczęłam się śmiaćna cały głos. Obie patrzyły na mnie jak na idiotkę
-On nie powiedział zabiłem sukienkę Klaudii, ty..tylko -nie przestawałam się śmiać- zabiłem siódemkę Kaudi
-Co ? -nie rozumiałamnie
-Siódemka Kaudi to wojownicy Aragona, którzy mają wyniszczyć męską rasę -wyjaśniłam. Poptrzyły na mnie dość dziwnie- Grałam w to,trochę lepsze od Aragońskij Klątwy, ale Przekleństwa Starych Wiczetów nic nie przebije. -moją gadaninę przerwał dźwięk otwieranych drzwi. Do domu weszła Aśka trzymająca w ręku torbę z ubraniami.
-Możemy pogadać ? -spytała mnie
-Jasne, chodź -wskazałam ręką schody, którymi weszłyśmy na górę do mojego pokoju
-Wszystko już ok ? -zapytała z troską
-Tak. Wszystko jest dobrze. -zaśmiałam się
-Czemu się śmiejesz ? Mam coś na twarzy ? -przestraszyła się
-Nie, Klaudia złamała nos jakiemuś chłopakowi, bo nie umyła uszu tylko je wietrzyła -wyjaśniłam
-Ma temperament po siostrze -zahihotała -Dobra ja ci tutaj gadu, gadu, a niedługo po ciebie ciotka przyjedzie. Na warsztaty pojedzie...-przerwałam jej
-Przepraszam, Magda powiedziała mi, że to ty i ja pojedziemy do NY. Byłam w szoku kiedy okazało się inaczej -mówiłam
-Nie przejmuj się. Po tym jak wybiegłaś strzeliłam dziewczynom w szatni niezłe kazanie, a tak, tutaj masz list od nich -podała mi jakąś zgiętą kartkę, schowałam ją do mojego rysownika- poszłam na koniec uroczystości i okazało się, że moja praca została wysłana na konkurs do NY i jestem jedną z 15 finalistów.
-Gratuluję -przytuliłam ją
-Daj mi dokończyć. Nagrodą są też warszty i to w tym samym miejscu co twoje. Rozumiesz ? Jednak spędzimy te 2 tygodnie w NY obie. Tak jak planowałyśmy. -wstałam z łóżka, na którym wcześniej siedziałam i zaczęłyśmy tańczyć nasz szlony taniec radości. Usłyszałam, że drzwi na dole twierają się i wesoły krzyk....
-------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że mnie długo nie było. Miałam dużo zajęć. Ten tydzień też mam cały zawalony, więc nie wiem kiedy będzie nowy rozdział. Wielkie dzięki wszystkim, którzy nabazgrzą coś pod tymi bazgrołami :P
Nowy rozdział dodam jak będzie przynajmniej 5 komentarzy. Tym razem postaram się dotrzymać słowa :D Przypominam, że niezalogowani też mogą komentować ;)
Tagi:
11
-Dzięki tobie przekonałam się, że tańczenie z kimś jest lepsze od tańczenia w samotności. -mówiłam uśmiechając się do słońca
-Nie musisz dziękować. Na początku myślałam, że mnie zabijesz -zaśmiała się
-Bo chciałam to zrobić -dodałam ze śmiechem. Doszłyśmy do mojej bramy i pożegnałyśmy się. Weszłam do domu a tam...
-Nie musisz dziękować. Na początku myślałam, że mnie zabijesz -zaśmiała się
-Bo chciałam to zrobić -dodałam ze śmiechem. Doszłyśmy do mojej bramy i pożegnałyśmy się. Weszłam do domu a tam...
Klaudia biegała po domu w samych białych rajstopach i podkoszulu tego samego koloru.
-Nie pokażę się jutro w... w tym czymś. -darła się
-Założysz to ! -krzyczała babcia, biegając za nią i trzymając w ręce czarną spódniczkę
-Nie ! Założe spodnie, jak normalny człowiek ! -przekrzykiwała
-Weronika idzie w sukience i nie narzeka. -nadal krzyczała. Dopiero teraz zauważyłam małą blondynę, która przybierała przed lustrem jakieś dziwne pozy. No tak to jest taki mały klon Aśki, też mogła by chodzić w samych sukienkach.
-Powiedzial-Powiedziałam ktoś normalny, a jej do nich nie można zaliczyć -wykrzyczała i naskoczyła na kanapę, a ona wydała dźwięk popsutych sprężyn.
-Co ty zrobiłaś ?! -babcia podbiegła do mebla i zaczęła go diagnozować- Ma popsute sprężyny -stwierdziła podnosząc gniewny wzrok na Klaudie
-Ale to nie ja -tłumaczyła się. Wszyscy widzieli, jak nie ona skacze na sofe, prawda ? Głupie wymówki
-Wiem, że nie ty bo jesteś za lekka, żeby popsuć sprężyny -zaraz się wyda, że to znów ja coś rozpierniczyłam, znaczy Aśka, ale to ja dostane opieprz
-Patrycja, czy ty wiesz coś o tym ? -spytała diagnozująca
-Ja ? A niby skąd. Człowiek nie może spokojnie wrócić do domu po ciężkim dniu w szkole, bo odrazu go o coś oskarżają. -mówiłam z udawanym oburzeniem- Może lepiej byłoby gdybym się wyprowadziła i zamieszkała pod mostem. Jeden problem mniej -krzyczałam zdenerwowana
-Uspokój się. Nie jesteś problemem. Może zjadłabyś naleśnika z czekoladą ? -próbowała uspokoić złość
-Czy myślisz, że jakieś naleśniki z czekoladą załatwią sprawę ? -pytałam
-I truskawkami ? -spytała
-Będę czekała w pokoju -poszłam ze spuszczoną głową na górę
W pokoju rzuciłam się na łóżko. Może zostanę aktorką ? Niezła kasa, talentu też troche mam..., ale ten brak prywatności, nie wytrzymałabym tego. Podziwiam te gwiazdki, które to wytrzymują choć z drugiej strony traktują to jak reklamę. Moje rozważania przerwało pukanie do drzwi.
-Prosze -zrobiłam smutną minę
-Przyniosłam twoje naleśniki -postawiła talerz na biurku- Gniewasz się na mnie -spytała
-Oczywiście, że nie. Przepraszam za to co powiedziałam. -mówiłam przepraszająco
-Nic się nie stało. Zjedz naleśńiki i przygotuj sobie ubrania na zakończenie roku. -przytuliła mnie i wyszła, a ja wzięłam się za pałaszowanie moich naleśników.
Oczami Justina
Chodzę po mieście już od dwóch godzin i myśle nad tym co powiedział mi Chris. Naprawde jestem rozkapryszoną gwiazdką ? Miałem być taki jak cześniej, ale chyba się nie zmieniłem. Chodź może... Ta dziewczyna w kawiarni. Ona chciała tylko mój autograf, a ja ?
-Czy ty jesteś Justin Bieber ? -spytała ruda dziewczyna z okularami na nosie
-Ta a czego chcesz ? -odburknąłem, bo stała nad moim stolikiem, tak, jakby czekała na zbawienie
-Mógłbyś podpisać mi się na ręce ? -powiedziała nieśmiało
-Później powiesz gazetom, że podpisałem ci się kiedy gwałciłem cię w garderobie i, że jestem ojcem twojego dziecka ? -wydarłem się na nią jakby była winna za całe zło świata
-Ja, tylko chciałam... -rozpłakała się i uciekła do łazienki. Wtedy wkurzony wykrzyczałem na cały lokal
-Czego się kurwa gapicie ?! -i wyszedłem z tamtąd
Teraz jak o tym myśle, to zachowałem się jak palant. Kiedyś wszystko robiłem dla moich fanów. Cieszyłem się, że rozpoznawali mnie na ulicach i prosili o autografy albo zdięcia. Teraz nie potrafię sobie poradzić z tym wszystkim. Wszyscy czegoś odemnie chcą, a ja nie jestem jakimś robotem, ale chyba powoli zmieniam się w robota do zarabiania pieniędzy. Wszedłem do domu. Chrisa nie było na dole, więc poszłem sprawdzić w jego pokoju. Siedział tam na środku podłogi i coś oglądał.
-Hej stary, mogę wejść ? -spytałem wychylając się zza drzwii
-Wkońcu to twój dom -powiedział, nawet nie patrząc w moim kierunku
-Co oglądasz ? -zagadałem. W ręku miał jakiś album
-Widzisz tego chłopaka ? -zapytał pokazując zdięcie, na którym gramy mecz o mistrzostwo stanu.
-Jasne, to ja zdobyłem wtedy 18 punktów -powiedziałem z dumą
-Nie. To jest chłopak, który robił to co naprawde kochał i nie był niczyją marionetką. -mówił- To jesteś ty. -pokazał na zdięcie z ostatniej gali. Nie widziałem na nim żadnej emocji. Uśmiechałem się w stylu, którego nauczyłem się na pamięć
-Chciałbym zobaczyć jeszcze raz Justina, który lubi to co kocha -skończył
-Ja też. -dodałem cicho - Chris chciałem cię przeprosić za to co było rano. Naprawde zachowuje się jak jakaś gwiazdka, ale tylko ty odważyłeś się powiedzieć mi to prosto w oczy. Dzięki stary -zakończyłem
-Nie ma sprawy. Jak będziesz potrzebował porządnego kopa w dupe to wiesz, gdzie mnie szukać -zasmiał się przytuliliśmy się jak kumple
Oczami Patrycji
Yyyy... Pychotka skończyłam jeść naleśniki. Siedziałam troche na necia, ale gdzie nie wejdę tam ,, 2 LIPCA JUSTIN BIEBER W WARSZAWIE. NIE MOŻESZ TEGO PRZEGAPIĆ !''
Ja niestety jestem zmuszona tego nieprzegabić. Dochodziła już 19, a ja nie miałam ochoty na nic. Ale musiałam jeszcze sie wykompać i zadzwonić do Aśki. Co najpierw ? Chyba telefon. Wybrałam numer przyjaciółki
Rozmowa telefoniczna:
A-Halo
P-No hej, chciałam się zapytać, o której po mnie przyjdziesz ? -spytałam idąc do łazienki
A-Jakoś o 8:00. Twój strój przyniosę ci rano. -powiadomiła mnie
P-Ja chyba nie dam rady zatańczyć -wyżaliłam się
A-Dasz radę. Nie przejmuj się. Wszystko pójdzie świetnie. -pocieszała mnie
P-Oby. Czyli do jutra. Justinowych snów. -pożegnałam się hihicząc
A-Nie śmiej się. Mowisz o moim przyszłym meżu . Dobranoc. -pożegnała się i rozłączyła
W łazience wzięłam prysznic i wtarłam w siebie balsam. Rozczesałam mojego mokrego mopa na głowie. Spać położyłam sie z myślą, aby jutrzejszy dzień nie był taki straszny.
---------------------------------------------------------------------------------------
Wielki dzięki za komentarze pod poprzednim rozdziałem. Cieszyłam się jak małe dziecko. Żebyście mnie widzieli haha :D Jak to fajnie, że komuś podoba się moje pisanie. A w podstawówce za pisanie miałam 3, ale by się babka zdziwiła. Rozdział pisałam dość późno i dlatego jest krótki. Sprubuję wam wynagrodzić następnym ;P
Tagi:
10
-Mówiłaś, że pójdziesz ze mną na koncert Justina. -powiedziała
-Tak, ale co w związku z tym ? -nierozumiałam
-Polska jest pierwsza na liście jego trasy ! -krzyczała
-Że co ? -spytałam z miną WTF
-Tak, ale co w związku z tym ? -nierozumiałam
-Polska jest pierwsza na liście jego trasy ! -krzyczała
-Że co ? -spytałam z miną WTF
Właśnie biorę prysznic. Po wczorajszej szaleńczej radości Aśki moja kanapa została ranna. Ma połamane 2 sprężyny, ale ciii. Szczerze to nie mam ochoty iść na ten cały koncert. Tak idę na niego, bo zostałam zmuszona szantażem. Wczoraj próbowałam się wymigać.
-Aśka, ja tam nie wytrzymam -skarżyłam się
-Obiecałaś mi -piszczała jak dziecko, któremu mama nie chce kupić lizaka
-Bo myślałam, że tego koncertu nie będzie -wyznałam
-No prooooosze - nalegała
-Przecież wiesz, że to nie mój klimat -marudziłam
-Taaaak ? -przeciągnęła
-No tak -spojrzałam na nią z dezorientacją
-Pamiętasz zawody skateboardowe ? -spytała
-Jasne, jak mogła bym tego nie pamiętać -moje piękne zwycięstwo, ale o tym opowiem wam innym razem
-A kto tam z tobą poszedł ? -pytała. Do czego to ma dążyć ?
-Ty -chyba wiem o co chodzi
-To też nie były moje klimaty. -zacytowała mnie- Poszłam tam, bo jesteś moją przyjaciółką i wiedziałam, że to było dla ciebie ważne.
-Acha, a to jest ważne dla ciebie, czyli ja jako dobra przyjaciółka mam iść z tobą ? -zrozumiałam
-Jaka ty mądra jesteś -powiedziała z sarkazmem
-Dobra, ale robie to tylko dla ciebie -pogroziłam palcem
-Dzięki, dzięki, dzięki -krzyczała przytulając mnie
-Uważaj, bo zaraz mnie udusisz i będziesz na moim pogrzebie, a nie na koncercie -mówiłam próbując łapać oddech
-Musiała bym się zastanowić -powiedziała stukając palcem wskazującym brodę
-Nad czym ? -byłam zdezorientowana
-Czy iść na twój pogrzeb, czy na koncert -wybuchła śmiechem. Udałam urażoną i uderzyłam ją poduszką.
-Patrycja ! Wyłaź ja też muszę wziąść prysznic -usłyszałam wołanie zza drzwii łazienki
-Już tylko wezmę ręcznik -odpowiedział. Wyszłam spod prysznica i owinęłam się ręcznikiem. Drugim mniejszym ręcznikiem wycierałam sobie mokre włosy. Otworzyłam drzwi, wpuszczając Aśkę do środka, a sama poszłam do mojego mokoju poszukać ubrań do szkoły. Tam rzuciłam mały ręcznik na łóżko i szukałam odpowiedniego stroju. http://www.photoblog.pl/samegirl/106226688/117.html Ubrałam się i rozczesałam mokre włosy. Do wyjścia mi wyschnął. Była 7:30, poszłam zrobić nam śniadanie.
Oczami Justina
Zeszłem do kuchnii, tam siedział już Chris i jadł żelki. No tak jego chleb powszedni. Scoot poszedł o 21:00. Gadaliśmy jeszcze o trasie. Do Polski, jak ja tam nie chcę jechać, lecę w poniedziałek. Koncert mam wtorek, a w środę lecę do LA. Tyle chyba wytrzymam. Będę spał w hotelu ,, Blue rose ''. Jest zajebisty. Zawsze mieszkam w tych hotelach. Jedynym plusem tego wyjazdu jest właśnie to miejsce. Wzięłem mleko i czekoladowe płatki. Zrobiłem moje sycące śniedanie i zacząłem konsumpcję.
-Dzisiaj też miałem ten sen -zacząłem
-Jaki ? -spytał żelkożerca
-Nie mówiłem ci o tym ? -spytałem zdziwiony. Na co on pokiwał przecząco głową.
-Od dłuższego czasu często śni mi się jeden sen. -wyjaśniłem.
Jestem na jakimś balu. Nikogo nie poznaje, bo wszyscy maja na twarzach maski. W tłumie widzę jakąś dziewczynę. Coś w środku każe mi do niej podejść. Zbliżam się do niej i obejmuję w tali. Zaczynamy bujać się w rytm muzyki.
-Jesteś dla mnie najważniejszy -wyszeptała
-Kim jesteś ? -spytałem
-Niedługo się przekonasz -mówiła anielskim głosem
-Dlaczego masz na sobie maskę ? -spytałem
-Bo nikt nie wie kim tak naprawdę jestem -mówi
-Jesteś dla mnie najważniejszy -wyszeptała
-Kim jesteś ? -spytałem
-Niedługo się przekonasz -mówiła anielskim głosem
-Dlaczego masz na sobie maskę ? -spytałem
-Bo nikt nie wie kim tak naprawdę jestem -mówi
-W tym momencie sen zazwyczaj się urywa -skończyłem
-Niezła jest ? - spytał kumpel z zainteresowaniem
-Ale co ? -nieskumałem
-No ta dziewczyna -powiedział jak idiocie
-Nie widziałem jej twarzy, ale ciało ma świetne -powiedziałem przypominając sobie postać ze snu
-Mówiła, że się niedługo przekonasz, może spotkasz ją w Polsce -wykonał zabawne ruchy brwiami
-Nie mów mi o tym proszę. Nie mam żadnej ochoty tam jechać -powiedziałem z kaprysem
-Narzekasz jak jakaś rozkapryszona gwiazdka -skwitował kumpel, jeszcze nigdy tak do mnie nie powiedził
-Dobra ide -powiedziałem wkurzony. Trzasnęłem drzwiami i poszedłem na miasto.
Oczami Patrycji
Skończyłyśy jeść śniadanie. Obie wyszłyśmy z domu udając się w kierunku szkoły. Aśka miała na sobie zielone dresy, bo dzisiaj są te wszystkie próby na jutrzejszy koniec roku. Nareszcie :D
-A kiedy tak właściwie jest ten koncert ? -spytałam
-We wtorek o 18. -odpowiedziała
-Ja będę już u ciotki. A ty kiedy przyjedziesz do Warszawy ? -dopytywałam
-Tata ma mnie zawieść w poniedziałek do jakiegoś motelu przenocuję tam, a w środę wrócę autobusem. -wytłumaczyła
-Mam chyba lepszy pomysł. -uśiechnęłam się chytrze
-Jaki ? -zrobiła się ciekawa
-Niech twój tata przywiezie cię do mojej ciotki. Przenocujesz tam, a we wtorek pójdziemy na jakieś zakupy. Bo muszę kupić sobie jakieś nowe trampki. -wyjaśniłam
-A twoja ciocia nie będzie miała nic przeciwko ? -spytała nieśmiało
-Jasne, że nie. Jest świetna. Jak będziesz się wstydziła to poproszę ją żeby przydzieliła nam jakiś pokuj w swoim hotelu. -zaproponowałam
-Dzięki jesteś kochana. -przytuliła mnie- Mam coś dla ciebie. -powiedziała kiedy odkleiła się odemnie. Zaczęła czegoś szukać w swojej torbie.
-Proszę to dla ciebie -podała mi srebrny łańcuszek z literką P- jesteś najlepszą przyjaciółką jaką miałam w życiu i nie chcę, żeby to się zmieniło -dokończyła a w jej oczach pojawiły się łzy
-Nie płacz -próbowałam ją pocieszyć przytulając- Jesteś i będziesz moją najlepszą przyjaciółką. Co do łańcuszka jest piękny, ale ja nie mam nic dla ciebie -powiedziałam smutniej
-Nie przejmuj sie -ocierała swoje łzy
-Wiem ! -krzyknęłam- Mam coś dla ciebie. -Zdięłam z ręki moją, jakby szczęśliwą bransoletkę i włożyłam ja na rękę mojej przyjaciółki.
-Nie ja nie mogę jej przyjąć. Przecież ty się z nią nie rozstajesz. -odmawiała
-Ale chcę ją dać tobie -powiedziałam zdecydowanie.
Weszłyśmy już do szkoły.
-Ja mam teraz próbę na sali, a ty ? -spytała
-Nie wiem, lekcje są odwołane -czytałam tablicę ogłoszeń
-To chodź ze mną na próbę -zaproponowała żywo
-Nie będę wam tam przeszkadzać ? -nie byłam pewna
-Jasne, że nie -zapewniła mnie i pociągnęła w stronę sali gimnastycznj
Na sali były wszystkie dziewczyny z koła tanecznego, również te, które nie będą jutro tańczyły. Patrzyły na mnie zabójczym wzrokiem. Aśka poszła rozciągać się z resztą, a ja usiadłam zdala moich, chyba od teraz wrogów.
-Dziewczyny na miejsca -rozkazała trenerka, a tancerki zajeły odpowiednie pozycje. Układ wyszedł im całkiem nieźle.
-Było dobrze, ale może być lepiej. Jeszcze raz. -zarządziła, a one rozpoczęły układ od początku. W finałowym momencie, kiedy Marta i Kinga wyrzucają Jolkę, a ona ma wykonać salto w powietrzu w przód, coś się posuło. Jola zamiast ustać na dwóch nogach, ustała na jednej i przewróciła się. Wszystkie dziewczyny pobiegły w jej stronę, tylko ja siedziałam w miejscu.
-Boli ! -krzyczała
-To chyba skręcenie, nie będziesz mogła jutro zatańczyć. -powiedziała trenerka
-Ale ja muszę. - krzyczała przez zęby dziewczyna
-Wykluczone, dziewczyny zaprowadźcie ją do pielęgniarki. -rozkazała tym, które siedziały na trybunach- my powtarzamy jeszce raz
-Nie damy rady bez Jolki. Ona jest główną tancerką -mówiły zrezygnowane
-Włożyłyście w to za dużo pracy, żeby teraz zrezygnować. Muszę znaleźć za nią zastępstwo. -wytłumaczyła
-Może Patrycja zatańczy za nią. Zna układ. -zaproponowała Aśka, a ja myślałam jak ją zabić. Wszystkie oczy powędrowały na mnie.
-Patrycja chodź tutaj -zawołała trenerka. Podeszłam posłusznie
-Ja nie umiem tańczyć -chciałam się wymigać
-Skoro Asia twierdzi, że byłabyś w stanie zastąpić Jolę to jej wierze -spojrzała na mnie proszącym wzrokiem
-Naprawdę nie potrafię tańczyć. Ruszam się jak słoń w składzie porcelany -chciałam, żeby odpuściła
-Pokaż... -kiwnęła głową w stronę parkietu
-Ale... -nie dała mi skończyć
-Pokaż -powiedziała surowo
-Dobrze -poddałam się. Wszystkie seszły z parkietu, i usłuszałam rytmiczną w muzykę. Na początku chciałam zatańczyć byle jak, ale nie dałam rady. Muzyka przejęła władzę nad moim ciałem. Robiłam różne akrobacje, obroty połączyłam hip-hop z breakdance. Wszystko ucichło. Nagle dziewczyny rzuciły się w moim kierunku i zaczęły mnie przytulać. Trenerka podeszła w moim kierunku klaszcząc w dłonie.
-Jeśli tak tańczą słonie to chcę ich całe stado -powiedziała
-Jesteś niesamowita -przekrzykiwały się dziewczyny
-Jutro tańczysz z nami -skwitowała. Próby trwały do 14.
Pożegnałam się z dziewczynami i ruszyłam z przyjaciółką w kierunku naszych domów.
-Dziękuję -powiedziałam
-Za co ? -spytała zdziwiona
-Dzięki tobie przekonałam się, że tańczenie z kimś jest lepsze od tańczenia w samotności. -mówiłam uśmiechając się do słońca
-Nie musisz dziękować. Na początku myślałam, że mnie zabijesz -zaśmiała się
-Bo chciałam to zrobić -dodałam ze śmiechem. Doszłyśmy do mojej bramy i pożegnałyśmy się. Weszłam do domu a tam...
------------------------------------------------------------------------------------------------
Napisałam ten rozdział dzięki dreamer. Nie sądziłam, że pojawi się nowy wpis. Ten rozdział nie należy do najciekawszych, ale obiecuję, że następne będą lepsze. Jeśli wogle będą, bo nie wiem czy ktoś chce czytać te wypociny :(
To jest bransoletka, którą dostała Asia :
Tagi:
9
-Skoro pani dyrektor o tym wiem. To idź i się wykuruj. -powiedział . Wykurować ból brzucha ? Nie no on mnie zadziwia. Wyszliśy z moim towarzyszem za bramę szkolną. Zaczął...
-Fajna dzisiaj pogoda -wypalił, a ja myślałam, że zaraz padne
-Czyli chciałeś pogadać ze mną o pogodzie ? -spytałam podosząc brew
-Nie jasne, że nie. Choć teraz nie wiem czy to, co chciałem ci powiedzieć ma jakiś sens. -stwierdził. Przechyliłam głowę do tyłu w geście rezygnacji. Weszliśmy do parku i skierowaliśmy się do budki z zapiekankami.
-Ty na serio mówiłaś o tych zapiekankach. -odezwał się, jakby przez całą drogę zastanawiał się, gdzie idziemy
-Jasne. A ty o czym tak ważnym chciałeś mi opowiedzieć ? -spytałam odbierając moją zapiekankę
-Usiądźmy tam i pogadamy -powiedział wskazując ławeczkę przy fontannie i płacąc za nasze zapiekanki
-Pamiętasz jak Grzesiek zaprosił cię na randkę ? -spytał, gdy posadziliśmy nasze siedzenia na ławce
-No tak, ale nie za bardzo rozumiem o co chodzi -uprzedziłam biorąc gryz
-To był zakład -powiedział z prędkością światła ze zamkniętymi oczami. A ja wyplułam to co było w moich ustach
-Że co ? -krzyknęłam wstając.
-O tym chciałem ci powiedzieć -wskazał głową, żebym usiadła
-Ale jak to ? -spytałam niedowierzając
Oczami Karola
-Ale jak to ? -spytała blondynka
-Bo to było tak : -zacząłem opowiadać
Siedzieliśmy przy stoliku obok sklepiku. Greg znowu chwalił się swoimi podbojami.
-Mówię wam, jestem mistrzem. -nieoszczędzał sobie pochlebstw
-To która była tą szczęściarą ? -spytał z sarkazmem Maciek
-Raczej, które -podkreślił- Do mojej listy zaliczonych trafiły 3 nowe trofea
-Jaki jesteś wspaniały -wypiszczał jakiś plastik
-Tak wiem -poprawił swoje włosy- Mogę zdobyć każdą
-Jesteś tego pewien ? -spytał ktoś
-Jasne -spojrzał na niego z wyższością
-To może tak mały zakładzik ? -zaproponował Maciek
-A na czym ma polegać ? -spytał z chytrym uśmiechem
-Wybierzemy dziewczynę, którą masz przynajmniej poderwać do dzisiejszego wieczra. Rozumiem przez to też lizanie się z nią -wytłumaczył
-Wchodzę w to -powiedział bez zastanowienia- To, która to ? -dopytał
-Wiem ! -krzyknął Bartek- W mojej klasie jest taka laska Patrycja Best. Nie jest łatwa jak reszta dziewczyn z budy. Niezła jest, ale nie dla psa kiełbasa. -powiedział klaskając w ręce- Jest jeden problem ?
-Jaki ? - podniósł głos
-Ma aparat na zębach i uważaj żeby ci się język w niego nie wplątał - wybuchł śmiechem na co dostał kuksańca w ramię od kasanowy
-Ktora to ? - odetchnął
-O wchodzi akurat do szkoły -Batek wskazał idącą korytarzem blondynkę, obok niej szła jakaś brunetka. Patrycja uśmiechnęła się. Nie miała na zębach żadnego aparatu. Zdięła ?
-Niezła jest -powiedział Greg gładząć swój podbrudek- To o co jest zakład ? -spytał
-Jeśli wygrasz załatwię ci tegoroczną nagrodę dla najlepszego ucznia szkoły, a słyszałem, że w tym roku jest to coś mega. -powiedział dotychczasz cicho siedzący Michał. Chłopak pomaga w sekretariacie i ma niezłe dojścia.
-Jeśli przegrasz nie będziesz odzywał się do żadnej dziewczyny przez tydzień. -powiedział z cwaną miną Maciek
-No to patrzycie na tegorocznego najlepszego ucznia tej szkoły -wypalił z pewną siebie miną i poszedł w kierunku dziewczyny. Gadał z nią chwilę. Ona uśmiechała się niepewnie, a on przejął inicjatywie po paru minutach wrócił do nas z bananem na ryju.
-Ten cukiereczek trafi do moich trofeum. Jestem z nią umówiony na 17. -usiadł i przysłuchiwał się dalszej rozmowie
Jej oczy wyglądały jak dwa złote, a usta były otwarte. -wyglądała jak klaun ładnie mówiąc
Oczami Patrycji
Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. Przekonałam się o tym, że Greg to dupek, ale nie, że aż taki.
-Lepiej zamknij buzię bo wyglądasz dziwnie -zaśmiał się
-Przepraszam, ale... -nie wiedziałam nawet co powiedzieć
-Chciałem ci powiedzieć tylko to. Będe już leciał -wstał i zostawił mnie samą.
-Łał -powiedziałam do siebie. Była już 14 nie chciałam jeszcze wracać do domu.
Zaczęłam iść wzdłuż ulicy. Doszłam do ,,mojego'' teatru. Dawno tu nie zaglądałam. Weszłam tylnim wejściem. Nie miałam siły tańczyć. Weszłam na balkon i wpatrywałam się w scenę. Wyobrażałam sobie jak tutaj mogło być przed zamknięciem. Myślałam o ludziach, którzy wcielali się tutaj w przeróżne postacie. Chciałabym móc być kimś innym. Usiadłam na fotelu i położyłam głowę na oparciu. Pogrążyłam się w marzenia, zasnęłam. Znów śnił mi się bal i ten tajemniczy chłopak. Obudziłam się w najważniejszym momencie, ale chyba nigdy nie dowiem się kim jest ten tajemniczy chłopak. Spojrzałam na wyświetlacz telefony była już 18:24. Wyszłam z teatru i ruszyłam w kierunku mojego domu. Nie było nikogo dziwne. Na stole w kuchni leżała kartka:
,, Pojechałyśmy do cioci Agaty wrócimy jutro wieczorem''
Babcia
Babcia
Czyli mam cały dom dla siebie. Nie lubię zostawać sama. Zadzwonie po Aśke.
Rozmowa telefoniczna (Ja-P Aśka-A)
A- Halo
P- Mam wolną chatę, wpadaj do mnie na noc
A- Jasne zapytam się tylko mamy. Mamo mogę iść nocować do Patrycji -usłyszałam jej krzyk- Dzieki. Zgodziła się. Będę u ciebie za jakieś 10 minut.
P-Jasne do zobaczenia
Czyli Aśka będzie tutaj za chwilę. Poszłam się przebrać w piżamę, czyli krótkie czarne spodenki i fioletową bokserkę. Zeszłam na dół, poszłam do kuchni zrobić popcorn. Kiedy przyjemny zapach rozniósł się po domu zadzwonił dzwonek.
Poszłam otworzyć drzwi za którymi stała brunetka ubrana w piżamę w kotki. W ręku trzymała...laptopa ?
-Po co ci on ? -spytałam pokazując na sprzęt
-Mówiłam ci przecież, że Justin ogłasza dzisiaj swoją trasę koncertową. -powiedziała
-A co to ma z tym wspólnego, przecież mogłaś sprawdzić to na moim laptopie -mówiłam
-Zalogowałam się u siebie i nie chcę przegapić momentu wpisu -wytłumaczyła
-A co jeśli podczas naszej rozmowy wpis juz sie pojawił -powiedziałam z udawanym przerażeniem
-Nie strasz mnie -krzyknęła i usiadła na kanapie otwierając laptopa- Nie jeszcze nie napisał -odetchnęła z ulgą
-To ja przyniosę nam popcorn -pokazałam ręką w kierunku kuchni i poszłam w jej kierunku
Oczami Justina
Siedzę ze Scootem u mnie w salonie. Wybieramy miejsca na wakacyjną trasę koncertową.
-Czyli tak, najpierw Los Angeles, Paryż potem Madryt, Berlin, Londyn i Nowy Jork.
-Nie wiem. Chciałbym trochę odpocząć, nie wytrzymuje już tego tępa. -wyżaliłem sie
-Rozumiem i dlatego między LA, a Paryżem masz 2 tygodnie przerwy co ty na to ? -spytał się mój menadżer
-To super. -ucieszyłem się
-Co super ? -wtrącił się Chris, który wparował do pokoju. To mój najlepszy kumpel. Ma spędzić ze mną całe wakacje jako rekompensate za to ,że nie miałem dla niego czasu
-Będe miał 2 tygodnie przerwy między koncertami -rozciągnęłem ręce podnosząc je do góry
-Świetnie. A Scoot mówiłeś mu o naszym pomyśle ? -to pytanie mnie zaciekawiło
-A o czym ? -spytałem żywy
-Mamy taki pomysł, ale do ciebie należy ostatnie zdanie - zaczynał Scoot
-No gadajcie o co chodzi ? -nie mogłem wytrzymać
-Masz dużo fanów w Polsce i pomyśleliśmy, że może dałbyś tam jeden koncert. Co ty na to ? - spytał Chris
-No nie wiem -nie spodobał mi się ten pomysł
-W klasie mam Polaka i mówi, że Polki są najpiękniejszymi dziewczynami na Świecie -zachęcał kumpel. Powiem, że prawie mu sie udało
-Ale przecież to takie zadupie -marudziłem
-W tym zadupiu też masz fanów -podniósł głos Scooter
-No dobra, ale jadę tam na początku, żeby mieć to szybciej zgłowy -poddałem się- Najpierw jadę do Polski, ale do jakiego miasta ?
-Warszawy -odpowiedział
-Czyli tak najpierw Warszawa, LA, przerwa, Paryż, Madryt, Berlin, Londyn i NY. No dobra idę napisać to na twitterze obiecałem fanom.
Wbiegłem schodami na górę do mojego pokoju. Dorwałem laptopa i dodałem wpis:
,, Trasa koncertowa na wakacje : Warszawa, LA, Paryż, Madryt, Berlin, Londyn i NY. Widzimy się na koncertach ''
Oczami Patrycji
Szłam do salonu. Kiedy nagle usłyszałam okropny krzyk. Myśłałam, że coś się stało. Miska i jej cała zawartość znalazły się na podłodze.
-Co się stało ? -wbiegłam przerażona do salonu. A tam ? Aśka skakała po mojej kanapie .
-Przyjedzie do Polski!Przyjedzie ! Aaaaa! -krzyczała. Myślałam, że moje bębenki uszne tego nie wytrzymają.
-Uspokój się dziewczyno, co się stało ? -spytałam pociągając ją, żeby usiadła na kanapie
-Mówiłaś, że pójdziesz ze mną na koncert Justina. -powiedziała
-Tak, ale co w związku z tym ? -nierozumiałam
-Polska jest pierwsza na liście jego trasy ! -krzyczała
-Że co ? -spytałam z miną WTF
----------------------------------------------------------
Jest wreszcie zaczynają się rozdziały z Justinem. Trwało to tak długo, chciałam żebyście poznali lepiej Patrycję. Nie tylko jako pewną siebie dziewczynę, ale też jej drugą stronę. Nie wiem czy pojawi się następny rozdział, nie chodzi o to, że nie wiem o czym pisać, tylko o to, że nie mam dla kogo. Jeśli się wm nudzi zajrzujcie tutaj czasem :P
Tagi:
8
Podpiegł do nas zdyszany Karol.
-Musimy pogadać -powiedział opierając prawą rękę na moim ramieniu
-No ok, a o czym ? -spytałam zdziwiona bo nie gadaliśmy jakiś rok
-W cztery oczy -podkreślił spoglądając na moją towarzyszkę
-Nie mam przed nią tajemnic. A z reszą teraz się spieszę -tłumaczyłam
-A jutro masz czas, o której kończysz ? -spytał zdejmując swoją rękę
-Mam 5 lekcji -powiedziałam po chwili zastanowienia
-Będę tutaj czekał na ciebie po 5 lekcjach. -skwitował
-Ale to napewno ważne ? -upewniłam się
-Tak sądzę. -stwierdział z grymasem na twarzy
-Czyli do jutra. -pożegnałam się i poszłam z Aśką w stronę parku.
-Niezły jest ten Karol -stwierdziła brunetka, gdy stałyśmy w kolejce po lody
-Czy ja wiem, nie w moim typie -powiedziałam poprawiając włosy
-A tak wogle to skąd się znacie ? -spytała
-Z sekcji biegaczy. Mówiłam ci kiedyś o nim -odpowiedziałam
-Ja tam tego nie pamiętam. Mówiłaś mi o jakimś Karolu, ale tamten miał aparat, okulary i dużo pryszczy -wzdrygnęła kiedy to mówiła
-Aparat zdjął, okulary zamienił na szkła kontaktowe, a pryszcze mu zniknęły -wytłumaczyłam patrząc na fontannę
-Co podać ? -usłyszałam znajomy głos, ale nie widziałam jego właściciela bo stałam tyłem
-Dla mnie duże truskawkowe z polewą śmietankową - powiedziała Aśka. Odwróciłam się
-A dla mnie... -nie dokończyłam. Za ladą stał nie kto inny jak...
-Sam wybierz wkońcu ty stawiasz -tak zgadza się chłopakiem sprzedającym lody był Dawid, ten ,który przegrał ze mną... wczoraj ? Jak ten czas wolno biegnie, a raczej idzie tiptopem
-Taa... -zaczął jakby nie wiedział o czym mówię - Sory ale cie nie kojarze
-Wczoraj wgniotłam cię w ziemię jak graliśmy w kosza -próbowałam mu przypomnieć gestykulując wszystko
-Cały wczorajszy dzień spędziłem w domu -patrzył na mnie jak na idiotkę marszcząc czoło
-Nie, nie, nie... -kręciłam przecząco głową- Byłeś tutaj wczoraj z kumplami. Nie pamiętasz Dawid ? -spytałam
-Aaaaa... -powiedziała śmiejąc się. Nie zabardzo wiedziałam o co mu chodzi.
-To ty jesteś Patrycja, tak ? -pokazał palcem na mnie
-Tak -odpowiedziałam nie pewnie
-Ciesze się, że poznałem dziewczynę, która ośmieszyła mojego brata -mówił śmiejąc się
-Chwila , bo już nic nie rozumiem -stwierdziałam potrzącając głową
-Wczoraj ograłaś mojego brata bliźniaka Dawida, ja jestem Darek. Kiedy wrócił do domu przeklinał, że ograła go jakaś dziewczyna. Odrazu chciałem cię poznać. Ktoś wreszcie poniżył tego dupka. -skończył monolog
-Ok -kiwałam w przód głową na znak, że zrozumiałam- Przepraszam, myślałam, że... -nie wiedziałam co powiedzieć
-Wszystko w porządku. Nie przejmuj się i chętnie zapłace za twojego loda, tylko jakiego ? -uspokoił mnie z uśmiechem
-Śmietankowe z polewą toffi -powiedziałam bujając się na piętach
-Prosze bardzo i zapraszam ponownie -podał mi lodo z błyskiem w oku. Aśka, która przyglądała się wszystkiemu zachichotała, na co dostała łokciem w bok.
Odeszłyśy od budki w kierunku domu brunetki.
-Kto to ten cały Dawid ? -zapytała
-Kiedy wracałam wczoraj ze szkoły zaszłam na boisko, gdzie grali chłopacy. Piłka poleciała w moją stronę. Dawid chciał ją odzyskać i wyzwał mnie na pojedynek haha. Biedaczek przegrał na oczach kolegów -moje twarz przypominała minę kota ze shreka. Doszliśmy do jej domu, nikogo w nim nie bylo. Odrazu poszłyśmy do jej pokoju.
-Łał ! -krzyknęłam kiedy zobaczyłam wystrój jej pokoju. Na wszystkich ścianach wisiały plakaty Justina Biebera.
-Wiem jest śliczny -powiedziała gdy zobaczyłą moją minę -Powiesiłam je wczoraj
-Czy ty nie przesadzasz ? -spytałam siadając na łożku
-Przecież będę w przyszłości panią Bieber, myślisz, że dlaczego uczę sie angielskiego ? -powiedział podnosząc brew
-Najpewniej nigdy w życiu go nie spotkasz. -stłumiłam jej radość
-Nie bądź taką pesymistką -skarciła mnie
-Świat nie pozwala mi być optymistką -powiedziałam na jednym wydechu
-Wiem, że jest ci ciężko, ale... - nie pozwoliłam jej dokończyć
-Prosze nie gadajmy o tym. Może obejrzymy coś ? -zaproponowałam
-Jasne -zeskoczyłyśmy z łóża i poszłyśmy na dół
-To co oglądamy ? -zapytała grzeniąć w szafce z filmami
-Mam ochotę na komedię -rozsiadłam się na fotelu. Aśka włączyłą telewizor i położyła się na kanapie. Oglądałyśy do wieczora śmiejąc się niesamowicie. Prawie zostawiłam żółtą plamę na fotelu, ale ciiii haha Po skończonym seansie musiałam iść do siebie.
-Ok ja lecę. -powiedziałam biorąc torbę stojącą przy drzwiach
-Jasne przyjdę jutro po ciebie o 7:30 -oznajmiła
-Dobra to do jutra. -powiedziałam i cmoknęłyśmy się w policzki. Chciałam skrócić sobie drogę i postanowiłąm przeskoczyć przez płot. Przerzuciłam najpierw torbę, a potem sama pokonałam ogrodzenie.
W domu jedli właśnie kolację, ale ja nie miałam na nią ochoty i odrazu poszłam do pokoju. Zostawiałam torbę i wzięłam piżamę udając się do łazienki. Po wykonaniu wszystkich potrzebnych czynności udałam się do krainy snów choć była dopiero 19.
Środa
Wstałam o 7. Kiedy uświadomiłam sobie, że mam tylko pół godziny zaczęłam jak głupia biegać po pokoju. Nie wiem dlaczego im wcześniej się położe tym bardziej nie wyspana jestem. Wzięłam zestaw z szafy http://www.photoblog.pl/samegirl/101921448/45.html i poszłam się szykować do łazienki. Włosy związałam w koński ogon, umyłam zęby, mgiełka, błyszczyk, i jestem gotowa.
Zbiegłam na dół gdzie czekało na mnie śniadanie.
-Która godzina ? -podstawowe pytanie
-7:30 -krzyknęła Klaudia
-Nie prawda 7:29 -przekrzykiwała ją Weronika
-Czyli 7:30 idiotko -wrzeszczała i w tym momencie drzwi do domu się otworzyły i stała w nich Aśka ubrana w żółtą sukienkę, jak ona może w nich chodzić brry, no czasami jest przydatna haha
-Witam panią sąsiadkę jak mija ranek -zawołała na powitanie do mojej babci
-Dobrze moja droga może zjesz z nami śniadanie -zaproponowała. Po mojej minie wiedziała, że chcę jak najszybciej się z tąd wydostać
- Bardzo chętnie bym została, ale musimy z Patrycją być wcześniej w szkole, bo... mamy projekt -wypaliła. Projekt na koniec roku ?! Jej geniusz mnie przeraża
-To już idźcie bo się spóźnicie -ponagliła nas babcia. O kurcze ona to kupiła haha
Wyszłyśmy z mojej posiadłości. Aśka podjęła jeden temat : JUSTIN BIEBER
-Wiesz dzisiaj wieczorem ma napisać na twitterze swoją trasę koncertową na wakacje -piszczała z rodości
-Nie rozumiem dlaczego tak się cieszysz. Pewnie i tak nie przyjedzie do zadupia zwanego Polską -znów zgasiłam jej radość
-Ale jest też możliwość, że przyjedzie i mama obiecała mi, że pojadę na jego koncert -prawie latała
-Haha taa. On jest zbyt wielką gwiazdką, żeby Polska zasłużyła na jego wizytę -powiedziałam ze skwaszoną miną
-Oj nie marudź, ale jeśli to pójdziesz ze mną ? -spytała nieśmiało
-Ale gdzie ? -powiedziałam nie rozumiejąc o czym mówi
-No na koncert
-Jeśli on będzie miał u nas koncert to obiecuję ci ,że pójdę z tobą. -przyrzekłam składając dłoń jak do przysięgi- Ale wątpię, żeby to miało kiedykolwiek miejsce -dodałam. Kiedy wchodziliśmy przez drzwi szkolne.
Pierwsze mamy 2 w-f. Poszliśmy na salę bo dziewczyny z grupy tanecznej miały mieć tam próbę, czyli tez Aśka. Nikogo tam nie było.
-No tak jest dopiero 7:45 -powiedziałm spoglądając na mój telefon
-To ja idę się przebrać, a ty poczekaj -rozkazała brunetka i poszła w stronę szatni. Chodziłam po sali i zobaczyłam stojący tam magnetofon. Włączyłam go. Dźwięk rozszedł się po całej sali. Wiedziałam, że ludzie zaczną się schodzić za jakieś 10 minut, czyli nikt mi nie przeszkodzi. Wczułam się w rytm i zaczęłam żyć muzyką. Moje ruchy były dokładnie wplecione w rytm. Tańczyłam wyraziście, a zarazem delikatnie. Kiedy robiłam obrót zobaczyłam wpatrującą się we mnie Aśkę. Poczułam się jak wtedy w teatrze. Zaczęli się schodzić pozostali dlatego usiadłam na trybunach i oglądałam ich występ. Nie wychodziło im to za dobrze.
-Co o tym sądzisz ? -zapytała trenerka patrząc w moją stronę
-Ja ? -spytałam bo nie byłam pewna
-Jesteś tutaj jedyną obserwatorką -dopiero teraz zauważyłam, że tylko ja tutaj siedzę. Podniosłam się i podeszłam do niej
-Szczerze ? - spytałam bo nie wiedziałam czy liczy na szczerość
-Oczywiście -potwierdziała
-Dziewczyny z przodu wogle nie czują rytmu, z prawej strony nie potrafią wykonać układu czysto . Zostawiła bym tylko : Aśkę, Jolkę, Martę, Kingę, Cornelię i Martynę. lepiejżeby było ich mniej i zatańczyły to dobrze niż żeby była ich cała gromada, w której każda tańczy coś innego -skończyłam mój monolog i wyszłam z sali, bo właśnie zadzwonił dzwonek kończący 2 lekcję.
Zaraz przecież teraz 3 lekcja. Antek ma przyjś oświadczyć się Krysi. Kiedy o tym pomyślałam zobaczyłam idącą w moją stronę Aśke.
-Dużo popsułam -spytałam
-Popsułaś ? Dziewczyno najprawdopodobniej uratowałaś nam występ nawet trenerka tak sądzi. Powiedziała, że masz doskonałe wyczucie... -nie dokończyła bo jej buzia rozdziawiła sie jak jaskinia
-Ej co ci ? -spytałam patrząsając nią
-Spójrz -powiedziała ze śmiechem pokazując palcem osobę stojącą za mną. Odwróciłąm się i zobaczyłam Antka. Ubrany był w garniak. W jednej ręce trzymał róże, a w drugiej małe, czerwone pudełeczko.
-Co ty z sobą zrobiłeś ? -spytałam z ręką na ustach
-No chłopaki powiedzieli mi wczoraj, że kazałaś mi się tak odpicować, bo inaczej oświadczyny nie będą ważne
-Ja, ja -zacinałąm się przez śmiech -nic takiego nie mówiłam -chłopaki za mną pokładali się ze śmechu. Zadzwoniła dzwonek i wszyscy wraz z Antkiem weszliśmy do klasy.
On ustał przy drzwiach. Cała klasa usiadła na swoje miejsca. A Krysia przy biurku.
-Zgubił się pan panie Janicki ? -spytała patrząc na chłopaka. Myślałam, że on zaraz stąd ucieknie
-Nie chciałem tylko... -mówił podchodząc do niej
-Tak ? -podniosła wzrok znad okularów. Chłopak wziął ją za rękę i pomógł wstać z krzesła. Cała klasa patrzyła na to co miało się zaraz wydarzyć. Niektórzy wstawali z miejsc. Antek cały czerwony uklęknął na jednym kolanie.
-Droga Krystyno czy wyjdziesz za mnie i będziemy mieli gromadkę ślicznych Krysieniątek ? -spytał czerwony jak burak. Podał jej różę i otworzył pudełeczko, w którym był... lizakowy-pirścionek ? A się chłopak szarpnął
-Ja, ja -nie zdążyła nic powiedzieć bo chłopak uciekł z klasy. Wszyscy pokładali się na ławkach włącznie ze mną.
-Oj nie ładnie Krysiu zdradzać Miecia -krzyczałam przez śmiech
-Best pogłam się domyślić, że to twoja sprawa -mówiła wkurzona
-Tak, tak wiem. Pozwoli pani. -ustałam obok niej i krzyknęłąm
-DO DYREKTORA ! -wskazując drzwii -a tak wogle nie wie pani, że mamy już panią dyrektor ? -zapytałam i wyszłam z klasy, nie miałam siły nawet z nią żartować.
Kiedy szłam korytarzem wpadłam na Karola ?
-A ty czemu nie na lekcji ? -spytaliśmy jednocześnie
-Za denerwowanie nauczycielki -znów powiedziliśmy razem
-O czym chciałeś wczoraj porozmawiać ? -zapytałam
-Ma to związek z Gregiem -powiedział
-Nie chcę słyszeć o tym dupku -stwierdziałam
-Wiem i dlatego chcę ci coś wyjaśnić -nieodpuszczał
-To może pzejdziemy się do parku ? -zaproponowałam
-A nie masz dzisiaj 5 lekcji ? -spytał
-Mam ale nie chce mi się na nie iść -wyjaśniłam
-Skoro tak to zapraszam na lody -powiedział
-Wolę zapiekankę haha -powiedomiłam i zaczęliśmy ucieczkę ze szkoły. Kiedy byliśmy już przy drzwiach wyjściowych usłyszałam
-Gdzie się wybieracie ? -był to pan Adams
-Bardzo bolał mnie brzuch i Karol był tak dobry, że zaproponował mi odprowadzkę do domu. Oczywiście pani dyrektor o tym wie . -zmyślałam
-Skoro pani dyrektor o tym wiem. To idź i się wykuruj. -powiedział . Wykurować ból brzucha ? Nie no on mnie zadziwia. Wyszliśy z moim towarzyszem za bramę szkolną. Zaczął...
----------------------------------------------------------Tak jest rozdział chodziasz postawiłam wam ultimatum. Pisałam go dość późno, dlatego dopiero jutro dam rade stwierdzić jak wyszło. Nie chcecie komentować trudno. Jak będzie się wam podobało, albo wręcz przeciwnie to napiszcie, żebym wiedziała co mam zmienić. Nie zmuszam was do tego a jedynie zachęcam.
-Musimy pogadać -powiedział opierając prawą rękę na moim ramieniu
-No ok, a o czym ? -spytałam zdziwiona bo nie gadaliśmy jakiś rok
-W cztery oczy -podkreślił spoglądając na moją towarzyszkę
-Nie mam przed nią tajemnic. A z reszą teraz się spieszę -tłumaczyłam
-A jutro masz czas, o której kończysz ? -spytał zdejmując swoją rękę
-Mam 5 lekcji -powiedziałam po chwili zastanowienia
-Będę tutaj czekał na ciebie po 5 lekcjach. -skwitował
-Ale to napewno ważne ? -upewniłam się
-Tak sądzę. -stwierdział z grymasem na twarzy
-Czyli do jutra. -pożegnałam się i poszłam z Aśką w stronę parku.
-Niezły jest ten Karol -stwierdziła brunetka, gdy stałyśmy w kolejce po lody
-Czy ja wiem, nie w moim typie -powiedziałam poprawiając włosy
-A tak wogle to skąd się znacie ? -spytała
-Z sekcji biegaczy. Mówiłam ci kiedyś o nim -odpowiedziałam
-Ja tam tego nie pamiętam. Mówiłaś mi o jakimś Karolu, ale tamten miał aparat, okulary i dużo pryszczy -wzdrygnęła kiedy to mówiła
-Aparat zdjął, okulary zamienił na szkła kontaktowe, a pryszcze mu zniknęły -wytłumaczyłam patrząc na fontannę
-Co podać ? -usłyszałam znajomy głos, ale nie widziałam jego właściciela bo stałam tyłem
-Dla mnie duże truskawkowe z polewą śmietankową - powiedziała Aśka. Odwróciłam się
-A dla mnie... -nie dokończyłam. Za ladą stał nie kto inny jak...
-Sam wybierz wkońcu ty stawiasz -tak zgadza się chłopakiem sprzedającym lody był Dawid, ten ,który przegrał ze mną... wczoraj ? Jak ten czas wolno biegnie, a raczej idzie tiptopem
-Taa... -zaczął jakby nie wiedział o czym mówię - Sory ale cie nie kojarze
-Wczoraj wgniotłam cię w ziemię jak graliśmy w kosza -próbowałam mu przypomnieć gestykulując wszystko
-Cały wczorajszy dzień spędziłem w domu -patrzył na mnie jak na idiotkę marszcząc czoło
-Nie, nie, nie... -kręciłam przecząco głową- Byłeś tutaj wczoraj z kumplami. Nie pamiętasz Dawid ? -spytałam
-Aaaaa... -powiedziała śmiejąc się. Nie zabardzo wiedziałam o co mu chodzi.
-To ty jesteś Patrycja, tak ? -pokazał palcem na mnie
-Tak -odpowiedziałam nie pewnie
-Ciesze się, że poznałem dziewczynę, która ośmieszyła mojego brata -mówił śmiejąc się
-Chwila , bo już nic nie rozumiem -stwierdziałam potrzącając głową
-Wczoraj ograłaś mojego brata bliźniaka Dawida, ja jestem Darek. Kiedy wrócił do domu przeklinał, że ograła go jakaś dziewczyna. Odrazu chciałem cię poznać. Ktoś wreszcie poniżył tego dupka. -skończył monolog
-Ok -kiwałam w przód głową na znak, że zrozumiałam- Przepraszam, myślałam, że... -nie wiedziałam co powiedzieć
-Wszystko w porządku. Nie przejmuj się i chętnie zapłace za twojego loda, tylko jakiego ? -uspokoił mnie z uśmiechem
-Śmietankowe z polewą toffi -powiedziałam bujając się na piętach
-Prosze bardzo i zapraszam ponownie -podał mi lodo z błyskiem w oku. Aśka, która przyglądała się wszystkiemu zachichotała, na co dostała łokciem w bok.
Odeszłyśy od budki w kierunku domu brunetki.
-Kto to ten cały Dawid ? -zapytała
-Kiedy wracałam wczoraj ze szkoły zaszłam na boisko, gdzie grali chłopacy. Piłka poleciała w moją stronę. Dawid chciał ją odzyskać i wyzwał mnie na pojedynek haha. Biedaczek przegrał na oczach kolegów -moje twarz przypominała minę kota ze shreka. Doszliśmy do jej domu, nikogo w nim nie bylo. Odrazu poszłyśmy do jej pokoju.
-Łał ! -krzyknęłam kiedy zobaczyłam wystrój jej pokoju. Na wszystkich ścianach wisiały plakaty Justina Biebera.
-Wiem jest śliczny -powiedziała gdy zobaczyłą moją minę -Powiesiłam je wczoraj
-Czy ty nie przesadzasz ? -spytałam siadając na łożku
-Przecież będę w przyszłości panią Bieber, myślisz, że dlaczego uczę sie angielskiego ? -powiedział podnosząc brew
-Najpewniej nigdy w życiu go nie spotkasz. -stłumiłam jej radość
-Nie bądź taką pesymistką -skarciła mnie
-Świat nie pozwala mi być optymistką -powiedziałam na jednym wydechu
-Wiem, że jest ci ciężko, ale... - nie pozwoliłam jej dokończyć
-Prosze nie gadajmy o tym. Może obejrzymy coś ? -zaproponowałam
-Jasne -zeskoczyłyśmy z łóża i poszłyśmy na dół
-To co oglądamy ? -zapytała grzeniąć w szafce z filmami
-Mam ochotę na komedię -rozsiadłam się na fotelu. Aśka włączyłą telewizor i położyła się na kanapie. Oglądałyśy do wieczora śmiejąc się niesamowicie. Prawie zostawiłam żółtą plamę na fotelu, ale ciiii haha Po skończonym seansie musiałam iść do siebie.
-Ok ja lecę. -powiedziałam biorąc torbę stojącą przy drzwiach
-Jasne przyjdę jutro po ciebie o 7:30 -oznajmiła
-Dobra to do jutra. -powiedziałam i cmoknęłyśmy się w policzki. Chciałam skrócić sobie drogę i postanowiłąm przeskoczyć przez płot. Przerzuciłam najpierw torbę, a potem sama pokonałam ogrodzenie.
W domu jedli właśnie kolację, ale ja nie miałam na nią ochoty i odrazu poszłam do pokoju. Zostawiałam torbę i wzięłam piżamę udając się do łazienki. Po wykonaniu wszystkich potrzebnych czynności udałam się do krainy snów choć była dopiero 19.
Środa
Wstałam o 7. Kiedy uświadomiłam sobie, że mam tylko pół godziny zaczęłam jak głupia biegać po pokoju. Nie wiem dlaczego im wcześniej się położe tym bardziej nie wyspana jestem. Wzięłam zestaw z szafy http://www.photoblog.pl/samegirl/101921448/45.html i poszłam się szykować do łazienki. Włosy związałam w koński ogon, umyłam zęby, mgiełka, błyszczyk, i jestem gotowa.
Zbiegłam na dół gdzie czekało na mnie śniadanie.
-Która godzina ? -podstawowe pytanie
-7:30 -krzyknęła Klaudia
-Nie prawda 7:29 -przekrzykiwała ją Weronika
-Czyli 7:30 idiotko -wrzeszczała i w tym momencie drzwi do domu się otworzyły i stała w nich Aśka ubrana w żółtą sukienkę, jak ona może w nich chodzić brry, no czasami jest przydatna haha
-Witam panią sąsiadkę jak mija ranek -zawołała na powitanie do mojej babci
-Dobrze moja droga może zjesz z nami śniadanie -zaproponowała. Po mojej minie wiedziała, że chcę jak najszybciej się z tąd wydostać
- Bardzo chętnie bym została, ale musimy z Patrycją być wcześniej w szkole, bo... mamy projekt -wypaliła. Projekt na koniec roku ?! Jej geniusz mnie przeraża
-To już idźcie bo się spóźnicie -ponagliła nas babcia. O kurcze ona to kupiła haha
Wyszłyśmy z mojej posiadłości. Aśka podjęła jeden temat : JUSTIN BIEBER
-Wiesz dzisiaj wieczorem ma napisać na twitterze swoją trasę koncertową na wakacje -piszczała z rodości
-Nie rozumiem dlaczego tak się cieszysz. Pewnie i tak nie przyjedzie do zadupia zwanego Polską -znów zgasiłam jej radość
-Ale jest też możliwość, że przyjedzie i mama obiecała mi, że pojadę na jego koncert -prawie latała
-Haha taa. On jest zbyt wielką gwiazdką, żeby Polska zasłużyła na jego wizytę -powiedziałam ze skwaszoną miną
-Oj nie marudź, ale jeśli to pójdziesz ze mną ? -spytała nieśmiało
-Ale gdzie ? -powiedziałam nie rozumiejąc o czym mówi
-No na koncert
-Jeśli on będzie miał u nas koncert to obiecuję ci ,że pójdę z tobą. -przyrzekłam składając dłoń jak do przysięgi- Ale wątpię, żeby to miało kiedykolwiek miejsce -dodałam. Kiedy wchodziliśmy przez drzwi szkolne.
Pierwsze mamy 2 w-f. Poszliśmy na salę bo dziewczyny z grupy tanecznej miały mieć tam próbę, czyli tez Aśka. Nikogo tam nie było.
-No tak jest dopiero 7:45 -powiedziałm spoglądając na mój telefon
-To ja idę się przebrać, a ty poczekaj -rozkazała brunetka i poszła w stronę szatni. Chodziłam po sali i zobaczyłam stojący tam magnetofon. Włączyłam go. Dźwięk rozszedł się po całej sali. Wiedziałam, że ludzie zaczną się schodzić za jakieś 10 minut, czyli nikt mi nie przeszkodzi. Wczułam się w rytm i zaczęłam żyć muzyką. Moje ruchy były dokładnie wplecione w rytm. Tańczyłam wyraziście, a zarazem delikatnie. Kiedy robiłam obrót zobaczyłam wpatrującą się we mnie Aśkę. Poczułam się jak wtedy w teatrze. Zaczęli się schodzić pozostali dlatego usiadłam na trybunach i oglądałam ich występ. Nie wychodziło im to za dobrze.
-Co o tym sądzisz ? -zapytała trenerka patrząc w moją stronę
-Ja ? -spytałam bo nie byłam pewna
-Jesteś tutaj jedyną obserwatorką -dopiero teraz zauważyłam, że tylko ja tutaj siedzę. Podniosłam się i podeszłam do niej
-Szczerze ? - spytałam bo nie wiedziałam czy liczy na szczerość
-Oczywiście -potwierdziała
-Dziewczyny z przodu wogle nie czują rytmu, z prawej strony nie potrafią wykonać układu czysto . Zostawiła bym tylko : Aśkę, Jolkę, Martę, Kingę, Cornelię i Martynę. lepiejżeby było ich mniej i zatańczyły to dobrze niż żeby była ich cała gromada, w której każda tańczy coś innego -skończyłam mój monolog i wyszłam z sali, bo właśnie zadzwonił dzwonek kończący 2 lekcję.
Zaraz przecież teraz 3 lekcja. Antek ma przyjś oświadczyć się Krysi. Kiedy o tym pomyślałam zobaczyłam idącą w moją stronę Aśke.
-Dużo popsułam -spytałam
-Popsułaś ? Dziewczyno najprawdopodobniej uratowałaś nam występ nawet trenerka tak sądzi. Powiedziała, że masz doskonałe wyczucie... -nie dokończyła bo jej buzia rozdziawiła sie jak jaskinia
-Ej co ci ? -spytałam patrząsając nią
-Spójrz -powiedziała ze śmiechem pokazując palcem osobę stojącą za mną. Odwróciłąm się i zobaczyłam Antka. Ubrany był w garniak. W jednej ręce trzymał róże, a w drugiej małe, czerwone pudełeczko.
-Co ty z sobą zrobiłeś ? -spytałam z ręką na ustach
-No chłopaki powiedzieli mi wczoraj, że kazałaś mi się tak odpicować, bo inaczej oświadczyny nie będą ważne
-Ja, ja -zacinałąm się przez śmiech -nic takiego nie mówiłam -chłopaki za mną pokładali się ze śmechu. Zadzwoniła dzwonek i wszyscy wraz z Antkiem weszliśmy do klasy.
On ustał przy drzwiach. Cała klasa usiadła na swoje miejsca. A Krysia przy biurku.
-Zgubił się pan panie Janicki ? -spytała patrząc na chłopaka. Myślałam, że on zaraz stąd ucieknie
-Nie chciałem tylko... -mówił podchodząc do niej
-Tak ? -podniosła wzrok znad okularów. Chłopak wziął ją za rękę i pomógł wstać z krzesła. Cała klasa patrzyła na to co miało się zaraz wydarzyć. Niektórzy wstawali z miejsc. Antek cały czerwony uklęknął na jednym kolanie.
-Droga Krystyno czy wyjdziesz za mnie i będziemy mieli gromadkę ślicznych Krysieniątek ? -spytał czerwony jak burak. Podał jej różę i otworzył pudełeczko, w którym był... lizakowy-pirścionek ? A się chłopak szarpnął
-Ja, ja -nie zdążyła nic powiedzieć bo chłopak uciekł z klasy. Wszyscy pokładali się na ławkach włącznie ze mną.
-Oj nie ładnie Krysiu zdradzać Miecia -krzyczałam przez śmiech
-Best pogłam się domyślić, że to twoja sprawa -mówiła wkurzona
-Tak, tak wiem. Pozwoli pani. -ustałam obok niej i krzyknęłąm
-DO DYREKTORA ! -wskazując drzwii -a tak wogle nie wie pani, że mamy już panią dyrektor ? -zapytałam i wyszłam z klasy, nie miałam siły nawet z nią żartować.
Kiedy szłam korytarzem wpadłam na Karola ?
-A ty czemu nie na lekcji ? -spytaliśmy jednocześnie
-Za denerwowanie nauczycielki -znów powiedziliśmy razem
-O czym chciałeś wczoraj porozmawiać ? -zapytałam
-Ma to związek z Gregiem -powiedział
-Nie chcę słyszeć o tym dupku -stwierdziałam
-Wiem i dlatego chcę ci coś wyjaśnić -nieodpuszczał
-To może pzejdziemy się do parku ? -zaproponowałam
-A nie masz dzisiaj 5 lekcji ? -spytał
-Mam ale nie chce mi się na nie iść -wyjaśniłam
-Skoro tak to zapraszam na lody -powiedział
-Wolę zapiekankę haha -powiedomiłam i zaczęliśmy ucieczkę ze szkoły. Kiedy byliśmy już przy drzwiach wyjściowych usłyszałam
-Gdzie się wybieracie ? -był to pan Adams
-Bardzo bolał mnie brzuch i Karol był tak dobry, że zaproponował mi odprowadzkę do domu. Oczywiście pani dyrektor o tym wie . -zmyślałam
-Skoro pani dyrektor o tym wiem. To idź i się wykuruj. -powiedział . Wykurować ból brzucha ? Nie no on mnie zadziwia. Wyszliśy z moim towarzyszem za bramę szkolną. Zaczął...
----------------------------------------------------------Tak jest rozdział chodziasz postawiłam wam ultimatum. Pisałam go dość późno, dlatego dopiero jutro dam rade stwierdzić jak wyszło. Nie chcecie komentować trudno. Jak będzie się wam podobało, albo wręcz przeciwnie to napiszcie, żebym wiedziała co mam zmienić. Nie zmuszam was do tego a jedynie zachęcam.
Tagi:
7
-Mówiłem wam, że pogę mieć każdą -powiedział
-Nie no szacun stary. Nie myślałem, że ci się udana. Żadnemu się nie udało. - powiedział jakiś blondyn i przybił z nim żówika.
-Mnie się żadna nie oprze -mówił z pewną siebie miną Greg
-Jak ją poderwałeś ? -spytał ktoś z jego grupki
-Dżentelmen nie mówi o takich rzeczach - stwierdził
-Może dżentelmen nie, ale ty nie jesteś nim - dopowiedział
-Niech to zostanie między mną, a Patrycją -nie dawał za wygraną
-A jak całuje ? -spytał inny
-Bosko, gdyby na olimpiadzie dawali za to medale, wygrała by. -mówił z zamkniętymi oczami. Spojrzałam na moją przyjaciółkę miała otwartą buzię ze zdziwienia, nie powiem też byłam w niezłym szoku.
-Zamknij buzię bo ci mucha do niej wleci. -szepnęłam do niej
-A ty nie jesteś zdziwiona ? -spytałarównie pocichu
-Jestem, ale chcę do końca wysłuchać tej historyiki. -powiedziałam nadal się przysłuchując
-Ja tam w to nie wierze. Ona nie jest taka. -powiedział Karol. Znałam go kiedy jeszcze biegałam.
-A skąd ty ją znasz ? -spytał Greg
-Była kiedyś w szkolnej drużynie biegaczy. -wyjaśnił
-To było kiedyś, a teraz chyba liczyła na coś więcej niż pocałunek. -powiedział jak kasanowa.
-Uuuuuuuuu -wydali z siebie głos słuchający. Mnie zamurowało. Buzia Aśki otworzyła się tak, że teraz mógłby do niej wlecieć gang much.
Nie wytrzymałam i wyszłam z ukrycia. Jego oczy wyszły z gałek ocznych. Oparłam się rękami o krzesło, na którym siedział. W jego oczach widziałam lęk.
-To może mi powiesz jak mnie poderwałeś ? -spytałam podnosząc brew
-Ja, ja... -jąkał się
-No to może, jak to było całować się z klamką moich drzwii ? -kontynuowałam
-To znaczy... - nie wiedział co powiedzieć
-Na to też nie umiesz odpowiedzieć ? A na co liczyłam ? -pytałam, a w moich oczach złość rosła
-Przecież, ja...-nie umiał powiedzieć nic sęsnego.
-Przy swoich kumplach taką ładną historyjkę wymyśliłeś, a teraz nie umiesz nic powiedzieć. -spytałam sarkastycznie.
Odsunęłam się od niego i zaczęłam iść przed siebie, ale odwróciłam się i krzyknęłam:
-Pamiętaj, żeby naprawić mi tą sztachetę co ją połamałeś. Na ślinę to ona raczej się nie przyklei. -zobaczyłam jak jego oczy patrzą w jeden punkt, a jego kumple leżeli ze śmiechu. Jedynie Karol patrzył na mnie z dumą w oczach.
Szłam przed siebie, aż dogoniła mnie Aśka.
-Ale mu nagadałaś. -powiedziała
-Powiesz mi dlaczego poderwanie dziewczyny to jakiś sukces ? -spytałam patrząc przed siebie
-Poderwanie ciebie jest sukcesem. -poprawiła mnie
-Ale dlaczego ? -nadal nie rozumiałam. Nie potrafiła mi tego wytłumaczyć.
-Jaką mamy teraz lekcje ? -zmieniła temat
-Chyba w-f. -powiedziałam patrząc na moje trampki.
-Ja tam nie wytrzymam. -mówiła z wyrzutem
-Nie narzekaj. Powiemy, że mamy kobiece problemy i poopalamy się troche. -próbowałam ją namówić
-Dobra, ale po w-f idziemy na lody. Co ty na to ? -zaproponowała
-Jasne. Nie chcę siedzieć na niemieckim i słuchać tego jej szwargolenia. -podsumowałam. Nie lubię niemieckiego. Nie poto nasi przodkowie walczyli o wolność, żebym teraz po niemiecku mówiła.
Poszłyśmy na dwór z całą klasą. Tam czekała na nas inna. Jak ja kocham łączony w-f (czujecie sarkazm). Klony chowały się w cieniu, żeby im tapeta się nie rozpuściła. Chłopaki grali w kosza, albo piłkę nożną. Ja z Aśką podeszłam do Rysia, naszego w-fisty.
-Proszę pana my nie możemy ćwiczyć, bo... -zaczęła przyjaciółka
-Mamy problemy -wtym momencie mój wzrok powędrował w dolne części mojego ciała, chyba wiecie o co chodzi. On zerżnął tylko buraka.
-Usiądźcie gdzieś. -powiedział ze spuszczoną głową. Nie wiem dlaczego faceci wstydzą się tego tematu.
Poszłyśmy położyć się na trawie. Wystawiłyśmy twarze do słońca.
-Nie wierzę, że on to kupił -zaczęła przyjaciółka
-Dlaczego ? To zawsze działa. -stwierdziłam
-Tak, ale my mamy miesiączkę trzeci raz w tym miesiącu. -zauważyła
-Nie ma gościu żony to skąd ma wiedzieć ? A może umówię go z Krysią ? -poruszyłam zabawnie brwiami
-Między nimi jest jakieś 15 lat różnicy. -odpowiedziała
-Wiesz na miłość nigdy nie jest za późno. -powiedziałam z zamyśleniem. Wstałam do pozycji siedzącej, ale odrazu tego pożałowałam. Piłka od kosza trafiła mnie prosto w głowę.
-Który to rzucił ? -spytałam,podnosząc się z piłką. Na co wszyscy gracze wskazali zgodnie szatyna stojącego pod koszem. Chyba był nowy, bo jeszcze go nie widziałam.
-Ej, laska podaj piłkę. - teraz wiedziałam, że napewno jest nowy
-Może sam mi ją odbierzesz ? -zasugerowałam
-Nie chcę abyś się rozpłakała. -powiedział pewny siebie
-No to zagrajmy. -mówiłam
-Nie boisz się, że złamiesz sobie paznokieć ? -spytał dziewczęcym głosem.
-To chyba jest wyzwanie ? -stwierdziłam- Jasne, że przyjmuje. -powiedziałam podchodząc do niego. Reszta graczy zeszła z boiska.
-Oszczędź go troche ! -krzyknęła przyjaciółka opierając się na łokciach
-Przecież wierz, że nie krzywdzę słabszych. -odpowiedziałam jej. W jego oczach widziałam złość. Jak ja lubię wkurzać chłopaków.
-Graj, a nie gadasz. -wkurzał się.
-Gramy do końca lekcji. Jeden na jeden, przegrany jutro ma się oświadczyć Krysi albo Rysiowi. Co ty na to ? -spytałam
-Wchodzę -odparł z łobuzerskim uśmiechem
Podczas naszej gry chłopacy krzyczęłi ,,Antek, Antek''. Jedynie Aśka znała dalszy ciąg gry i opalała się spokojnie. Mecz skończył się wynikiem 22:02. Jak ja się zdziwiłam. Hahah napewno. Według mnie chłopaki są zbyt pewni siebie.
-No to jutro na 3 lekcji przyjdź pod salę 78. Krysia będzie na ciebie czekała. -wytłumaczyłam mu ze smilem na ustach.
Jak odchodziłam słyszam pocieszenia w stylu ,,Nie martw się każdy z nas musiał to przeżyć'' .
Podeszłam do Aśki wychodzącej z szatni.
-Gotowa ? -zapytała
-Muszę iść jeszcze po torbę. -zauważyłam jak wyciąga zza pleców moją torebkę.
-Nie dziękuj. Wiem jestem wspaniała. -pochlebiła sobie
-Oj ty narcyzie. -zaśmiałam się
-No chodź, bo zaraz nas złapią. -przestrzegła. Wyszłyśmy ze szkoły. Przy bramie usłyszałam jak ktoś woła moje imię. Odwróciłam się. W moją stronę biegł...
----------------------------------------------------------
Rozdział 6 jest. Wyglądał troche inaczej, ale orginał skasował się z komputera. Byłam straszne wkurzona. Teraz rozdziały będą co jakieś 2 dni, bo będę miała dużo nauki. Nie wiem czy podoba wam się to co piszę, bo nie zostawiacie po sobie komentarzy.
To są : Greg, Antek i Karol.
-Nie no szacun stary. Nie myślałem, że ci się udana. Żadnemu się nie udało. - powiedział jakiś blondyn i przybił z nim żówika.
-Mnie się żadna nie oprze -mówił z pewną siebie miną Greg
-Jak ją poderwałeś ? -spytał ktoś z jego grupki
-Dżentelmen nie mówi o takich rzeczach - stwierdził
-Może dżentelmen nie, ale ty nie jesteś nim - dopowiedział
-Niech to zostanie między mną, a Patrycją -nie dawał za wygraną
-A jak całuje ? -spytał inny
-Bosko, gdyby na olimpiadzie dawali za to medale, wygrała by. -mówił z zamkniętymi oczami. Spojrzałam na moją przyjaciółkę miała otwartą buzię ze zdziwienia, nie powiem też byłam w niezłym szoku.
-Zamknij buzię bo ci mucha do niej wleci. -szepnęłam do niej
-A ty nie jesteś zdziwiona ? -spytałarównie pocichu
-Jestem, ale chcę do końca wysłuchać tej historyiki. -powiedziałam nadal się przysłuchując
-Ja tam w to nie wierze. Ona nie jest taka. -powiedział Karol. Znałam go kiedy jeszcze biegałam.
-A skąd ty ją znasz ? -spytał Greg
-Była kiedyś w szkolnej drużynie biegaczy. -wyjaśnił
-To było kiedyś, a teraz chyba liczyła na coś więcej niż pocałunek. -powiedział jak kasanowa.
-Uuuuuuuuu -wydali z siebie głos słuchający. Mnie zamurowało. Buzia Aśki otworzyła się tak, że teraz mógłby do niej wlecieć gang much.
Nie wytrzymałam i wyszłam z ukrycia. Jego oczy wyszły z gałek ocznych. Oparłam się rękami o krzesło, na którym siedział. W jego oczach widziałam lęk.
-To może mi powiesz jak mnie poderwałeś ? -spytałam podnosząc brew
-Ja, ja... -jąkał się
-No to może, jak to było całować się z klamką moich drzwii ? -kontynuowałam
-To znaczy... - nie wiedział co powiedzieć
-Na to też nie umiesz odpowiedzieć ? A na co liczyłam ? -pytałam, a w moich oczach złość rosła
-Przecież, ja...-nie umiał powiedzieć nic sęsnego.
-Przy swoich kumplach taką ładną historyjkę wymyśliłeś, a teraz nie umiesz nic powiedzieć. -spytałam sarkastycznie.
Odsunęłam się od niego i zaczęłam iść przed siebie, ale odwróciłam się i krzyknęłam:
-Pamiętaj, żeby naprawić mi tą sztachetę co ją połamałeś. Na ślinę to ona raczej się nie przyklei. -zobaczyłam jak jego oczy patrzą w jeden punkt, a jego kumple leżeli ze śmiechu. Jedynie Karol patrzył na mnie z dumą w oczach.
Szłam przed siebie, aż dogoniła mnie Aśka.
-Ale mu nagadałaś. -powiedziała
-Powiesz mi dlaczego poderwanie dziewczyny to jakiś sukces ? -spytałam patrząc przed siebie
-Poderwanie ciebie jest sukcesem. -poprawiła mnie
-Ale dlaczego ? -nadal nie rozumiałam. Nie potrafiła mi tego wytłumaczyć.
-Jaką mamy teraz lekcje ? -zmieniła temat
-Chyba w-f. -powiedziałam patrząc na moje trampki.
-Ja tam nie wytrzymam. -mówiła z wyrzutem
-Nie narzekaj. Powiemy, że mamy kobiece problemy i poopalamy się troche. -próbowałam ją namówić
-Dobra, ale po w-f idziemy na lody. Co ty na to ? -zaproponowała
-Jasne. Nie chcę siedzieć na niemieckim i słuchać tego jej szwargolenia. -podsumowałam. Nie lubię niemieckiego. Nie poto nasi przodkowie walczyli o wolność, żebym teraz po niemiecku mówiła.
Poszłyśmy na dwór z całą klasą. Tam czekała na nas inna. Jak ja kocham łączony w-f (czujecie sarkazm). Klony chowały się w cieniu, żeby im tapeta się nie rozpuściła. Chłopaki grali w kosza, albo piłkę nożną. Ja z Aśką podeszłam do Rysia, naszego w-fisty.
-Proszę pana my nie możemy ćwiczyć, bo... -zaczęła przyjaciółka
-Mamy problemy -wtym momencie mój wzrok powędrował w dolne części mojego ciała, chyba wiecie o co chodzi. On zerżnął tylko buraka.
-Usiądźcie gdzieś. -powiedział ze spuszczoną głową. Nie wiem dlaczego faceci wstydzą się tego tematu.
Poszłyśmy położyć się na trawie. Wystawiłyśmy twarze do słońca.
-Nie wierzę, że on to kupił -zaczęła przyjaciółka
-Dlaczego ? To zawsze działa. -stwierdziłam
-Tak, ale my mamy miesiączkę trzeci raz w tym miesiącu. -zauważyła
-Nie ma gościu żony to skąd ma wiedzieć ? A może umówię go z Krysią ? -poruszyłam zabawnie brwiami
-Między nimi jest jakieś 15 lat różnicy. -odpowiedziała
-Wiesz na miłość nigdy nie jest za późno. -powiedziałam z zamyśleniem. Wstałam do pozycji siedzącej, ale odrazu tego pożałowałam. Piłka od kosza trafiła mnie prosto w głowę.
-Który to rzucił ? -spytałam,podnosząc się z piłką. Na co wszyscy gracze wskazali zgodnie szatyna stojącego pod koszem. Chyba był nowy, bo jeszcze go nie widziałam.
-Ej, laska podaj piłkę. - teraz wiedziałam, że napewno jest nowy
-Może sam mi ją odbierzesz ? -zasugerowałam
-Nie chcę abyś się rozpłakała. -powiedział pewny siebie
-No to zagrajmy. -mówiłam
-Nie boisz się, że złamiesz sobie paznokieć ? -spytał dziewczęcym głosem.
-To chyba jest wyzwanie ? -stwierdziłam- Jasne, że przyjmuje. -powiedziałam podchodząc do niego. Reszta graczy zeszła z boiska.
-Oszczędź go troche ! -krzyknęła przyjaciółka opierając się na łokciach
-Przecież wierz, że nie krzywdzę słabszych. -odpowiedziałam jej. W jego oczach widziałam złość. Jak ja lubię wkurzać chłopaków.
-Graj, a nie gadasz. -wkurzał się.
-Gramy do końca lekcji. Jeden na jeden, przegrany jutro ma się oświadczyć Krysi albo Rysiowi. Co ty na to ? -spytałam
-Wchodzę -odparł z łobuzerskim uśmiechem
Podczas naszej gry chłopacy krzyczęłi ,,Antek, Antek''. Jedynie Aśka znała dalszy ciąg gry i opalała się spokojnie. Mecz skończył się wynikiem 22:02. Jak ja się zdziwiłam. Hahah napewno. Według mnie chłopaki są zbyt pewni siebie.
-No to jutro na 3 lekcji przyjdź pod salę 78. Krysia będzie na ciebie czekała. -wytłumaczyłam mu ze smilem na ustach.
Jak odchodziłam słyszam pocieszenia w stylu ,,Nie martw się każdy z nas musiał to przeżyć'' .
Podeszłam do Aśki wychodzącej z szatni.
-Gotowa ? -zapytała
-Muszę iść jeszcze po torbę. -zauważyłam jak wyciąga zza pleców moją torebkę.
-Nie dziękuj. Wiem jestem wspaniała. -pochlebiła sobie
-Oj ty narcyzie. -zaśmiałam się
-No chodź, bo zaraz nas złapią. -przestrzegła. Wyszłyśmy ze szkoły. Przy bramie usłyszałam jak ktoś woła moje imię. Odwróciłam się. W moją stronę biegł...
----------------------------------------------------------
Rozdział 6 jest. Wyglądał troche inaczej, ale orginał skasował się z komputera. Byłam straszne wkurzona. Teraz rozdziały będą co jakieś 2 dni, bo będę miała dużo nauki. Nie wiem czy podoba wam się to co piszę, bo nie zostawiacie po sobie komentarzy.
To są : Greg, Antek i Karol.
Tagi:
rozdział 6
Jestem na balu w pięknej fioletowej sukience. Podchodzi do mnie chłopak, obejmuje mnie w pasie i zaczyna kołysać w rytm muzyki. Wiedziałam, że jest mi bliski, choć nie widziałam jego twarzy.
-Jesteś dla mnie najważniejsza -szeptał mi na ucho
-Kim jesteś ? -spytałam
-Niedługo się przekonasz -mówił swoim delikatnym głosem
-Dlaczego masz na sobie maske ? -pytałam
-Bo muszę ukrywać kim naprawdę jestem -nie zrozumiałam tego- muszę ci coś powiedzieć...
-Jesteś dla mnie najważniejsza -szeptał mi na ucho
-Kim jesteś ? -spytałam
-Niedługo się przekonasz -mówił swoim delikatnym głosem
-Dlaczego masz na sobie maske ? -pytałam
-Bo muszę ukrywać kim naprawdę jestem -nie zrozumiałam tego- muszę ci coś powiedzieć...
-Wstawaj -dobiegł mnie głos Weroniki. Czyli to był tylko sen. YGH znowu, ale był taki realny. Ten chłopak kim on był ? Mówił, że jestem najważniejsza. Dlaczego ? Muszę się dowiedzieć. Próbowałam zasnąć jeszcze raz, ale...
-No wstawaj! Bo cię do tego zmuszę -próbowała mnie szntażówać
-Daj mi spokój małpo -odburknęłam jej. Ha poszła sobie. Dziwne, że nie zaczęła naszej konwersacji na wysokim poziomie. Nagle na moim ciele poczułam lodowatą wodę.
-Aaaaaaaaaaaaaa ty mały potworze dorwe cie -ta mała gówniara wylała na mnie wazon lodowatej wody
-Mówiłam, że cię zmuszę -śmiała się jak głupia- a tak wogule to jest już śniadanie
-Idź stąd bo cię zabiję -wysyczłam przez zęby
-Spróbuj -zachęcała mnie. Wstałam z łóżka i szybko podbiegłam do niej, a raczej chciałam, ale wyrżnęłąm się przez wodę na podłodze.
Ona w tym czasie zbiegła na dół krzycząc : PATRYCJA GWAŁCI PODŁOGĘ ! A swoją drogą skąd ona zna takie słowa. Ach te niewychowane dzieci XD
Podniosłam moje obolałe ciało i chciałam się wysuszyć. Wzięłąm ubrania and go to łazienka. Ubrałam http://www.photoblog.pl/samegirl/101801218/43.html , zrobiłam luźnego warkocza, prysnęłam się waniliową mgiełką i musnęłam usta truskawkowym błyszczykiem.
Zeszłam na dół, gdzie wszyscy jedli śniadanie.
-Która godzina ? -spytałam biorąc miskę i wsypując do niej płatki miodowe i mleko.
-7:40 -powiedziała babcia
-pluu -wyplułam płatki na Weronike haha nieplanowana zemsta
-Ty głupku jeden -krzyczała czerwona
-Haha teraz jest remis. Ja musze już iść -chciałam wyjść, ale ktoś złapał mnie za nadgarstek
-O nie, nie najpierw masz zjeść. Wcale nie jesz jeszcze w szkole zemdlejesz -oj zła babcia nie dobrze
-Ale nie zdąże do szkoły -kąbinowałam
-Nie ważne. Masz to zjeść -chyba nie było mowy o rozmowie
-Dobra -ustąpiłam i zaczęłam jeść. Jak skończyłam była już 7:55.
Wzięłam torbę i wyszłam z domu. Zaraz co ja mam pierwsze ? Pomyślałam gdy byłam już na korytarzu szkolnym. A tak polski. Krysia napewno poprawi mi humor.
Z pozytywnym nastawieniem wparowałam do klasy.
-Witajcie moi kochani. Pewnie się za mną stęskniliście -krzyknęłam trzaskając drzwiami.
-Jasne -krzyknęli wszyscy no może prócz barbi i Krysi
-A ty Krysiu nie stęskniłaś się za mną ? -spytałam siadając jej na biurku. Widziałam jej złość.
-Nie panno Best, ale... -chciała coś jeszcze powiedziać a ja jej przerwałam
-O widzę, że przynajmniej ty się tu czegoś uczysz -powiedziałam ze smailem na ustach, klepiąc ją po głowie jak grzecznego pieska. Wtedy cała klasa wybuchła śmiechem.
-Był już dzwonek. Siadaj do ławki. -krzyknęła uderzając ręką blat biurka
-Dzwonek jest przecież dla nauczycieli, a nie dla uczniów. Gdyby byli wzorowi nauczyciele dała bym ci dyplom.- powiedziałam jej
-To może powiesz nam dlaczego się spóźniłaś ? -powiedziała jakby chciała mnie zbyć, bo wie, że nigdy się nie tłumacze
-Ależ oczywiście -klasnąłam w dłonie i ustałam przed całą klasą. Jej oczy powędrowały na mnie, byłam z siebie dumna. Odchrząknęłam jakbym chciała przygotować gardło przed recytacją wiersza. ok zaczynamy :D
-Spóźniłam się ponieważ... -powiedziałam z powagą- GWAŁCIŁAM PODŁOGĘ -dokończyłam i ukłoniłam się przed klasą. Wszyscy się ryli i bili brawo.
-To może tak 5 za ładny wierszyk -poruszyłam brwiami mówiąc do Krysi
-Nie, ale wygrałaś wycieczkę do gabinetu dyrektora -powiedziąła wypisując mi mój bilet :P
-Łał , ale super. Jeszcze nigdy nie wygrałam wycieczki.
-Do dyrektora -powiedziała wręczając mi przepustkę
-Dziękuję -pokazałam wszystkie moje zęby i ruszyłam w kierunku drzwi. Ale obróciłam się na nodze i uderzyłam się w czoło
-Zapomniałam. Gadałam z Mietkiem powiedział, że ma czas dzisiaj wieczorem. -chciała coś powiedzieć- Nie musisz mi dziękować. Wiem, że jesteś nieśmiała
-DO... -gotowała się ze złości
-Tak idę na moją wycieczkę.-powiedziałąm- Przyślę wam pocztówki tobie też Krysiu -krzyknęłam za drzwi, gdy szłam do gabinetu nadal słyszałam śmiech z klasy
Zapukałam do gabinetu.
-Proszę -usłyszałam głos dyrektorki. Miała ok 30l. i była super
-Dzień dobry -powiedziałam z uroczym uśmiechem
-To znowu ty ? -powiedziała z rezygnacją
-Chyba nie jesteś zła ? -udałam smutną dając jej świstek. Jestem stałą bywalczynią tego miejsca i trzymam sztamę z Magdą. Mówię do niej po imieniu, ale nie przy kimś.
-Nie, ale pani Krystyna nie długo tutaj wytrzyma. A uczy tu już 30 lat. -powiedziała hihiocząc
-Co ja mogę to pani Krystyna się mnie czepia -powiedziałam bezsilnie
-A jak tam twoje oceny ? -spytała
-Chyba dobrze -powiedziałam z obojętnością
-Jaką masz średnią ? -dopytywała
-5.4 , a zachowanie dobre -wyprzedziłam jej kolejne pytanie
-To świetnie. Może nie poinnam ci mówić bo to niespodzianka, ale 2 najlepszych uczniów w tym roku pojedzie na 2 tyg. do Nowego Jorku.
-Co ? -spytałam z niedowierzaniem
-No tak to ma być taka zachęta dla reszty. Z całej Polski jedzie łącznie około kilkudziesięci uczniów. Wygląda na to, że to prawdopodobnie ty i Joanna Zach będziecie tymi szczęściarami -powiedziała wskazując palcem w moim kierunku
-Byłoby świetnie -powiedziałam entuzjastycznie
-Masz jakieś plany na wakacje ? -pytała
-Tak najpierw Warszawa potem LA i przy odrobinie szczęśćia NY. Jak tam u chłopaka ? - teraz to ja spytałam. Gadałyśmy, aż zadzwonił dzwonek wtedy pożegnałam się i poszłam pod klasę, w której miałam następną lekcję. Stała już tam Aśka.
-No hej już po wycieczce -zaczęła ze śmiechem
-Niestety, a jak się trzymała Krysia ? -spytałam z lekkim uśmiechem
-Do końca lekcji nie mogła się skupić biedulka ona niedługo zawału przez ciebie dostanie -mówiła śmiejąc się
-Jak ja zaraz ci coś powiem to ty zawału dostaniesz. Ale chodź pogadamy o tym w łazience. -i zadzwonił dzwonek ten to ma wyczucie czasu- dobra powiem na następnej
-Następnej. Ja nie wytrzymam. -mówiła zestresowana
-Mam pomysł zróbmy wymówkę nr. 7 albo 15 -zasugierowałam
-Wole 7. Po ostatniej 15 pan Adams cięgle się pyta czy ma ze sobą kanapkę
-No ok. To zaczynamy jak będziemy siadać do ławek -podsumowałam. Gdy mialiśmy siadać Aśka zemdlała. Rzecz jasna udawała, choć nadal twierdzę , że aktorką to nigdy nie zostanie.
-Co się stało ? -spytał pan Adams
-O matko ona zemdlała -krzyczałam przerażona haha
-Patrycja pójdź z nią może do łazienki -zasugerował. Zemdlała i ją do łazienki ciągnąć. Oni mają nas uczyć, ale dobra lepiej dla mnie
-Oczywiście -pomogłam jej wstać i wyszłyśmy z klasy. Gdy tylko drzwi do niej się zamknęły brunetka ustałą na własnych nogach.
-No gadaj - zaczęła, gdy siedziałyśmy w łazience
-Jak byłam na mojej wycieczce dowiedziałam się świetnej rzeczy
-No gadaj -ponaglała mnie
-Ale co to było ? -udałam zastanowienie
-Bo zaraz nie wytrzymam -mówiła wkurzona
-Dobra. Podobno w tym roku 2 najlepszych uczniów szkoły pojedzie na 2 tyg. do Nowego Jorku -wygadałam się
-Będą mieli szczęście ci którzy pojadą -powiedziała jakby nie zrozumiała
-Aśka to my jesteśmy tymi szczęsciarzami -wytłumaczyłam jej
-Że co ? -krzyknęłą
-Magda znaczy pani dyrektor mi o tym powiedziała. Tylko nikomu nie mów to tajemnica. -przestrzegłam ją
-Super. Ale muszę ci o czymś powiedzieć. -posmutniała- Jakoś w w połowie lipca lecę z rodzicami do LA.
-To super -tryskałam radością nie wiedziałam jek jej powiedziać, że też tam lece
-Jak to ? -nierozumiała mnie
-Nie wiedziałam jak ci to powiedzieć. Po zakończeniu roku jadę na 2 tyg. do Warszawy z ciotką Mają a potem lecimy do LA. Bo musi skończyć te swoje turne po hotelach.
-To świetnie, ale nie wiemy w jakich częściach LA będziemy. -oj optymistka to z niej nie jest
-Będzie dobrze zobaczysz -pocieszłam ją
-A jak tam twoja randka z Gregiem -zmieniła temat
-Powiedzmy, że nie najgorzej
-Nie najgorzej. Wiesz co zrobiły by wszystkie dziewczyny tej szkoły żeby to je zaprosił ? Nie widziałaś min barbi jak szłaś korytarzem ? -prawiła mi
-Po pierwsze wiem co zrobiły by wszystkie dziewczyny, ale ja nie jestem taka. Po drugie unikam jak moge patrzenia na te fabryki budowlane -streściłam jej
-Ok. A pocałował cię ? -spytała z ekscytacją
-Chciał, ale zamknęłam mu drzwi przed nosem -spuściłam głowę w dół
-No takie coś to mogłaś zrobić tylko ty -śmiała się tak, że zaczęły jej lecieć łzy
-Nie żałuję tego. Chyba do siebie nie pasujemy. Przyzwyczaił się do pustych laleczek, które wierzą w tekst ,,Twoje oczy są jak gwiazdy, a głos jak śpiew anioła '' -zacytowałam go
-Nie jesteś taka łatwa. Dla chłopaków stanowisz jakieś wyzwanie -mówiła jak jakiś profesor
-Dziękuję za konsultacje ekspercie.
-Ale to prawda. Nie sądzą aby jakiś chłopak dał rady cię przejrzeć -kontynuowała
-Wierzę, że jest na tej planecie chłopak, który mnie zrozumi bez słów, albo pójdę do zakonu -wyznałam
-Ty do zakonu już to widzę nie wytrzymasz bez trampek -co prawda to prawda nie dała bym rady
-Głodna jestem -stwierdziłam. Moja babcia była by ze mnie dumna
-Ja też chodźmy do sklepiku -zarządziła Aśka
Gdy wyszłyśy z łazienki zadzwonił dzwonek. Szłyśmy w stronę sklepiku. Zobaczyłyśmy, że stolik obok sklepiku zajmuje Greg i jego kumple. Usłyszałam jak któryś z nich wymówił moje imie. Chyba nas nie widzieli. Pociągnęłam przyjaciółkę do tyłu i ustałyśmy za ścianą odzielającą nas od chłopaków. Zaczęłam słuchać ich rozmowy, aż usłyszałam jak Greg mówi...
----------------------------------------------------------
Jest rozdział 5 jak widzicie. Chyba nie najgorszy jak sądzicie ?
A zresztą pewnie i tak się nie dowiem.
No to do przeczytania :D
Tagi:
rozdział 5
Weszłam do domu, a tam nikogo nie było. Na stole leżała kartka :
,, Poszłyśmy do pani Anety. Wrócimy o 19, obiad masz w lodówce '' Taaa jakbym miała czas to może bym coś zjadła, ale musze lecieć się przygotować. Weszłam do pokoju, rzuciłam torbę na łóżko i zaczęłam szukać czegoś do ubrania. Uświadomiłam sobie, że nie mam co na siebie włożyć. Jest jedno wyjście, telefon do Aśki.
Rozmowa telefoniczna : J- ja A- Aśka
A- Halo
J- No hej
A- Jak tam przygotowanie do randki ? -wiedziałam, że się uśmiechnęła
J- No i w tym problem. Zostało mi pół godziny, a nie mam się w co ubrać
A- Wiem o co chodzi -chwila ciszy, w tym momencie zadzwonił dzwonek
J- Chyba ktoś przyszedł zaraz odzwonie.
Zeszłam na dół otworzyć drzwi, a w nich stał nie kto inny jak Aśka.
-Przybiegłam jak mogłam najszybciej -mówiła zdyszana
-Przybiegłam, czy przeszkoczyłam przez płot ? -spytałam hihocząc, bo zobaczyłam jej porwaną sukienkę. Jej mądrość skakać przez płot w sokience.- I to w sukience ? -śmiałam się głośniej.
-Ej, bo zaraz twoja osobista stylistka sobie pójdzie - powiedziała z powagą grożąc palcem, ale nie wytrzymała i śmiała się ze mną
-Niech moja osobista stylistka bierze się do roboty -powiedziałam, gdy byłyśmy w moim pokoju.
-A może to ? -spytała pokazując mi kolejną sukienkę http://www.photoblog.pl/samegirl/102413683/57.html
-Wiesz, że nie przepadam za sukienkami -powiedziałam z rezygnacją
-To czemu ich tyle masz ? -spytała bo nic nie rozumiała
-Próbowałam ubierać się jak każda dziewczyna, ale nie dałam rady -wytłumaczyłam
-Ale to będzie idealne : http://www.photoblog.pl/samegirl/100629395/21.html -dziewczęce ale nie przesadnie, czyli w sam raz dla ciebie
-No ok to idę się przebrać, a która godzina ? -spytałam leniwie
-16:45 !! -zawołała
-Co ?! Mam tylko 15 minut ? -krzyczałam ubierając się w biegu
-Nie dramatyzuj. Masz aż 15 minut -powiedział spokojna. i wtym momencie moja skarpetka wylądowała na jej głowie haha Myślałam, że mnie zaraz zabije
-Patrycjo Best czy ty jescze chcesz dożyć tej randki ? -pytała przez zaciśnięte zęby
-Tak -odpowiedziałam przez śmiech
-10 ,9 ,8...-dopiero teraz zorientowałam się o co chodzi i zaczęłam zbiegać na dół w spodenkach i staniku
- 1,0 -usłyszałam koniec jej odliczania.
Wtedy pojawiła się na schodach. W jej oczch widziałam, że chce mnie złapać. Najpierw ganiałyśmy się wokół stołu w kuchni, a potem wokół kanapy, rzucając się poduszkami, z czego jedna walnęła mnie prosto w głowę, przez co przewaliłam się na dywan.
Aśka wykorzystała tą chwilę i usiadła na mnie okrakiem, co za widok miał by ktoś gdyby wszedł w tym momencie.
-Prosze cię, puszczaj, mam radnkę -krzyczałam przez śmiech
-Najpierw muszę się jakoś odegrać -próbowała udawać poważną. Nie nadawała by się na aktorkę. Zadzwonił dzwonek wiedziałam kto to i zdaje się, że Aśka też
-Nie, nie. Nawet o tym nie myśl -ostrzegałam ją. Uśmiechnęła się pewna siebie i uniosła brew
-PROSZĘ -wydarła się. Klamka do drzwi przekręciła się i do domu wszedł Greg.
Musiałam szybko kombinować. ,,Myśl, myśl, myśl jak Kubuś Puchatek ''. Mam, złapałam poduszk, przez, którą tutaj leżę. Zwaliłam Aśkę ze mnie i z całej siły rzuciłam poduszką w kierunku chłopaka. On runął na ziemię, a w tym czsie ja wbiegłam na górę.
W pokoju szybko wciągnęłam na siebie ciuchy, włosy związałąm w wysokiego kucyka i prysnęłam się mgiełką. W ciągu 3 minut byłam na dole.
-Przepraszam za to, nie chciałam - tłumaczyła się brunetka. No przynajmniej całą winę wzięła na siebie
-No ok ale chyba będe miał guza -mówił chłopak z grymasem na twarzy
-Chodź. Dam ci okład z lodu -wtrąciłam się ukrywając uśmiech. Poszedł ze mną do kuchni, a Aśka poszła do siebie.
-Mogę cię o coś zapytać ? -odezwał się chłopak, gdy podałam mu lód. Pozwoliłam mu zadać pytanie. Oby nie spytał, czy to nie ja rzuciłam tę poduszkę.
-Czemu ta dziewczyna miała porwaną sukienkę ? -haha zauważył to
-Bo... lubi skracać drogę -powiedziałam z śmiechem na ustach. On chyba tego nie zrozumiał.
-Idziemy ? -przerwał chwilę ciszy
-Jasne -odłożył lód i wyszliśmy z domu. Zakluczyłam go i mogliśmy iść.
-No to gdzie idziemy ? -spytałam
-Może na lody, a potem do parku -powiedział patrząc się przed siebie
-Dobra -odpowiedziałam, ale byłam trochę zirytowana, że nie patrzy się na mnie
-Ładnie dziś wyglądasz -powiedział. No może jednak patrzy
-Ty też wyglądasz nieźle -dopiero zauważyłam że ma na sobie czarne rybaczki i biały T-shirt w serek
-Jaki chcesz lody ? -spytał gdy staliśmy przy budce
-Ciasteczkowe -powiedziałam z lekkim uśmiechem
-W takim razie 1 duże ciasteczkowe i 1 duże czekoladowe -powiedział do sprzedawającego. Po odebraniu lodów poszliśmy do parku.
-Czym sie interesujesz ? -zaczął, gdy siedzieliśmy w parku
-Lubię jeździć na desce, grać w kosza, jechać plastiki, lubie samochody o wszystko co jeździ szybciej niż 100km na godzinę -jego mina mówiła: napewno jesteś dziewczyną ?- A ty ? -dopowiedziałam szybko
-Głównie piłka nożna, motory...
-Typowy chłopak -powiedziałam pod nosem, ale to usłyszał
-A ty nie jesteś typową dziewczyną
-A co to znaczy ? -spytałam z podejrzliwym spojrzeniem
-Nie gadasz cały czas o zakupach, nie masz tony tapety, ani nie zakładasz miniówek
-Nie wszystkie dziewczyny takie są -próbowałam bronić naszego honoru
-Ale spotykałeś się tylko z takimi.- podeszłam go
-To prawda, ale nawet nie wiem dlaczego
-Nie wiesz ? -spytałam podnosząc brew
-Nie. Dlatego teraz jestem tutaj z tobą a nie jedną z nich.- reszta rozmowy minęła nam na gadaniu o niczym i śmianiu się. Z dziewczyny z wielką brązową plamą na pupie, albo chłopaka, który chciał zrobić 360 na desce ale zarył twarzą w psią kupę. Robiło się późno i szliśmy już w stronę mojego domu. Ustaliśmy przed drzwiami.
-Świetnie się dzisiaj bawiłem. -zaczął pożegnanie
-Ja też nie mogę narzekać -uśmiechnęłam się uroczo
-Może kiedyś to powtórzymy ? -spytał pewny siebie
-Zobaczymy -kręciłam własy na palecu
-Jesteś wspaniałą dziewczyną. Twoje oczy są jak gwiazdy, a głos jak śpiew anioła -mówiąc to pochylał się nade mną. O nie nie. Czy on myśli, że to na mnie zadziała
-Sądziłeś, że to zadziała ?-powiedziałam ze śmiechem. On się chyba trochę zawstydził. Chwila.. Czy sprawiłam, że najpewniejszy siebie chłopak w szkole się zawstydził ? TAK ! haha widze rumieńce na jego twarzy.
-Działa na wszystkie dziewczyny...
-Chciałeś powiedzieć klony. A ja nie jestem taka jak one -powiedziałam wkurzona i chciałam otworzyć drzwi, ale złapał mnie za nadgarstek
-Wiem przepraszam za to. Masz rację nie jesteś taka jak one -zaczął znów mówić szeptem patrząc na moje usta. Zbliżał się do nich z zamkniętymi oczmi. Zaraz miał pocałować mnie najpopularniejszy chłopak w szkolem, a co ja zrobiłam ?
-Dobranoc -powiedziałam pośpiesznie i zamknęłam mu drzwi przed nosem. Ale nie żałowałam tego, chyba. Zauważyłam przez okno, jak wkurzony kopie w ogrodzenie. Tak, że deska się złamała. Zauważył to i próbował ją skleić hahah na ślinę. Kąbinował dopasowywał, ale po 5 min usiłowania zrezygnował. Myślałam, że zaras się tam zeszcze.
Weszłam na górę. Wszyscy już spali, no i ja padałam z nóg. Ale natura wzywa. Poszłam do toalety i poruszyłam do działania mój układ wydalniczy. Wzięłam prysznic i szłam do pokoju, ale wywinęłam kozła na mokrym ręczniku leżącym na podłodze. No tak dzisiaj jeszcze się nie wypierniczyłam. Cała obolała poszłam do pokoju spać.
----------------------------------------------------------
Jest rozdział 4 nie wiem czy sie podoba dlatego piszcie. Dzięki nawet za ten jeden komentarz pod poprzednim rozdziałem
,, Poszłyśmy do pani Anety. Wrócimy o 19, obiad masz w lodówce '' Taaa jakbym miała czas to może bym coś zjadła, ale musze lecieć się przygotować. Weszłam do pokoju, rzuciłam torbę na łóżko i zaczęłam szukać czegoś do ubrania. Uświadomiłam sobie, że nie mam co na siebie włożyć. Jest jedno wyjście, telefon do Aśki.
Rozmowa telefoniczna : J- ja A- Aśka
A- Halo
J- No hej
A- Jak tam przygotowanie do randki ? -wiedziałam, że się uśmiechnęła
J- No i w tym problem. Zostało mi pół godziny, a nie mam się w co ubrać
A- Wiem o co chodzi -chwila ciszy, w tym momencie zadzwonił dzwonek
J- Chyba ktoś przyszedł zaraz odzwonie.
Zeszłam na dół otworzyć drzwi, a w nich stał nie kto inny jak Aśka.
-Przybiegłam jak mogłam najszybciej -mówiła zdyszana
-Przybiegłam, czy przeszkoczyłam przez płot ? -spytałam hihocząc, bo zobaczyłam jej porwaną sukienkę. Jej mądrość skakać przez płot w sokience.- I to w sukience ? -śmiałam się głośniej.
-Ej, bo zaraz twoja osobista stylistka sobie pójdzie - powiedziała z powagą grożąc palcem, ale nie wytrzymała i śmiała się ze mną
-Niech moja osobista stylistka bierze się do roboty -powiedziałam, gdy byłyśmy w moim pokoju.
-A może to ? -spytała pokazując mi kolejną sukienkę http://www.photoblog.pl/samegirl/102413683/57.html
-Wiesz, że nie przepadam za sukienkami -powiedziałam z rezygnacją
-To czemu ich tyle masz ? -spytała bo nic nie rozumiała
-Próbowałam ubierać się jak każda dziewczyna, ale nie dałam rady -wytłumaczyłam
-Ale to będzie idealne : http://www.photoblog.pl/samegirl/100629395/21.html -dziewczęce ale nie przesadnie, czyli w sam raz dla ciebie
-No ok to idę się przebrać, a która godzina ? -spytałam leniwie
-16:45 !! -zawołała
-Co ?! Mam tylko 15 minut ? -krzyczałam ubierając się w biegu
-Nie dramatyzuj. Masz aż 15 minut -powiedział spokojna. i wtym momencie moja skarpetka wylądowała na jej głowie haha Myślałam, że mnie zaraz zabije
-Patrycjo Best czy ty jescze chcesz dożyć tej randki ? -pytała przez zaciśnięte zęby
-Tak -odpowiedziałam przez śmiech
-10 ,9 ,8...-dopiero teraz zorientowałam się o co chodzi i zaczęłam zbiegać na dół w spodenkach i staniku
- 1,0 -usłyszałam koniec jej odliczania.
Wtedy pojawiła się na schodach. W jej oczch widziałam, że chce mnie złapać. Najpierw ganiałyśmy się wokół stołu w kuchni, a potem wokół kanapy, rzucając się poduszkami, z czego jedna walnęła mnie prosto w głowę, przez co przewaliłam się na dywan.
Aśka wykorzystała tą chwilę i usiadła na mnie okrakiem, co za widok miał by ktoś gdyby wszedł w tym momencie.
-Prosze cię, puszczaj, mam radnkę -krzyczałam przez śmiech
-Najpierw muszę się jakoś odegrać -próbowała udawać poważną. Nie nadawała by się na aktorkę. Zadzwonił dzwonek wiedziałam kto to i zdaje się, że Aśka też
-Nie, nie. Nawet o tym nie myśl -ostrzegałam ją. Uśmiechnęła się pewna siebie i uniosła brew
-PROSZĘ -wydarła się. Klamka do drzwi przekręciła się i do domu wszedł Greg.
Musiałam szybko kombinować. ,,Myśl, myśl, myśl jak Kubuś Puchatek ''. Mam, złapałam poduszk, przez, którą tutaj leżę. Zwaliłam Aśkę ze mnie i z całej siły rzuciłam poduszką w kierunku chłopaka. On runął na ziemię, a w tym czsie ja wbiegłam na górę.
W pokoju szybko wciągnęłam na siebie ciuchy, włosy związałąm w wysokiego kucyka i prysnęłam się mgiełką. W ciągu 3 minut byłam na dole.
-Przepraszam za to, nie chciałam - tłumaczyła się brunetka. No przynajmniej całą winę wzięła na siebie
-No ok ale chyba będe miał guza -mówił chłopak z grymasem na twarzy
-Chodź. Dam ci okład z lodu -wtrąciłam się ukrywając uśmiech. Poszedł ze mną do kuchni, a Aśka poszła do siebie.
-Mogę cię o coś zapytać ? -odezwał się chłopak, gdy podałam mu lód. Pozwoliłam mu zadać pytanie. Oby nie spytał, czy to nie ja rzuciłam tę poduszkę.
-Czemu ta dziewczyna miała porwaną sukienkę ? -haha zauważył to
-Bo... lubi skracać drogę -powiedziałam z śmiechem na ustach. On chyba tego nie zrozumiał.
-Idziemy ? -przerwał chwilę ciszy
-Jasne -odłożył lód i wyszliśmy z domu. Zakluczyłam go i mogliśmy iść.
-No to gdzie idziemy ? -spytałam
-Może na lody, a potem do parku -powiedział patrząc się przed siebie
-Dobra -odpowiedziałam, ale byłam trochę zirytowana, że nie patrzy się na mnie
-Ładnie dziś wyglądasz -powiedział. No może jednak patrzy
-Ty też wyglądasz nieźle -dopiero zauważyłam że ma na sobie czarne rybaczki i biały T-shirt w serek
-Jaki chcesz lody ? -spytał gdy staliśmy przy budce
-Ciasteczkowe -powiedziałam z lekkim uśmiechem
-W takim razie 1 duże ciasteczkowe i 1 duże czekoladowe -powiedział do sprzedawającego. Po odebraniu lodów poszliśmy do parku.
-Czym sie interesujesz ? -zaczął, gdy siedzieliśmy w parku
-Lubię jeździć na desce, grać w kosza, jechać plastiki, lubie samochody o wszystko co jeździ szybciej niż 100km na godzinę -jego mina mówiła: napewno jesteś dziewczyną ?- A ty ? -dopowiedziałam szybko
-Głównie piłka nożna, motory...
-Typowy chłopak -powiedziałam pod nosem, ale to usłyszał
-A ty nie jesteś typową dziewczyną
-A co to znaczy ? -spytałam z podejrzliwym spojrzeniem
-Nie gadasz cały czas o zakupach, nie masz tony tapety, ani nie zakładasz miniówek
-Nie wszystkie dziewczyny takie są -próbowałam bronić naszego honoru
-Ale spotykałeś się tylko z takimi.- podeszłam go
-To prawda, ale nawet nie wiem dlaczego
-Nie wiesz ? -spytałam podnosząc brew
-Nie. Dlatego teraz jestem tutaj z tobą a nie jedną z nich.- reszta rozmowy minęła nam na gadaniu o niczym i śmianiu się. Z dziewczyny z wielką brązową plamą na pupie, albo chłopaka, który chciał zrobić 360 na desce ale zarył twarzą w psią kupę. Robiło się późno i szliśmy już w stronę mojego domu. Ustaliśmy przed drzwiami.
-Świetnie się dzisiaj bawiłem. -zaczął pożegnanie
-Ja też nie mogę narzekać -uśmiechnęłam się uroczo
-Może kiedyś to powtórzymy ? -spytał pewny siebie
-Zobaczymy -kręciłam własy na palecu
-Jesteś wspaniałą dziewczyną. Twoje oczy są jak gwiazdy, a głos jak śpiew anioła -mówiąc to pochylał się nade mną. O nie nie. Czy on myśli, że to na mnie zadziała
-Sądziłeś, że to zadziała ?-powiedziałam ze śmiechem. On się chyba trochę zawstydził. Chwila.. Czy sprawiłam, że najpewniejszy siebie chłopak w szkole się zawstydził ? TAK ! haha widze rumieńce na jego twarzy.
-Działa na wszystkie dziewczyny...
-Chciałeś powiedzieć klony. A ja nie jestem taka jak one -powiedziałam wkurzona i chciałam otworzyć drzwi, ale złapał mnie za nadgarstek
-Wiem przepraszam za to. Masz rację nie jesteś taka jak one -zaczął znów mówić szeptem patrząc na moje usta. Zbliżał się do nich z zamkniętymi oczmi. Zaraz miał pocałować mnie najpopularniejszy chłopak w szkolem, a co ja zrobiłam ?
-Dobranoc -powiedziałam pośpiesznie i zamknęłam mu drzwi przed nosem. Ale nie żałowałam tego, chyba. Zauważyłam przez okno, jak wkurzony kopie w ogrodzenie. Tak, że deska się złamała. Zauważył to i próbował ją skleić hahah na ślinę. Kąbinował dopasowywał, ale po 5 min usiłowania zrezygnował. Myślałam, że zaras się tam zeszcze.
Weszłam na górę. Wszyscy już spali, no i ja padałam z nóg. Ale natura wzywa. Poszłam do toalety i poruszyłam do działania mój układ wydalniczy. Wzięłam prysznic i szłam do pokoju, ale wywinęłam kozła na mokrym ręczniku leżącym na podłodze. No tak dzisiaj jeszcze się nie wypierniczyłam. Cała obolała poszłam do pokoju spać.
----------------------------------------------------------
Jest rozdział 4 nie wiem czy sie podoba dlatego piszcie. Dzięki nawet za ten jeden komentarz pod poprzednim rozdziałem
Tagi:
rozdział 4
Niedziela
-Gdzie jest ojciec ? -spytałam wchodząc do kuchni.Wzięłam czerwone jabłko leżące w koszyku i zaczęłam je konsumować. Była 13 a ja dopiero wstałam.
-Jest Warszawie -odpowiedziała babcia, a ja zakrztusiłam się skórką jabłka i myslałam że moje gałki oczne zmienią położenie
-W Warszawie ! Co on tam... po co... kiedy -pytałam bez ładu i składu z dezorientacją
-Jest w ośrodku dla alkoholików, wiadomo chyba po co, pojechał dzisiaj rano. Maja nic ci nie mówiła ? -zrobiłam minę w stylu: to ja mam iść do odpowiedzi ?
-Nic mi nie mówiła rozmawiałyśmy tylko o wakacjach. No dobra ja będę u siebie
-Ale przecież nic nie zjadłaś -krzyknęła ale ja byłam juz na górze.
Mam mały poku. Ściany są fioletowe, jest okno, łózko stoi w prawym rogu, obok niego stał stolik nocny a czarne biurko i szafki po drugiej stronie. Półki są załadowane zdięciami mamy i moimi i Aśki. Na biurku stoi laptop,leżą książki i.. szkicownik ? Co on tutaj robi ?
Ostatni raz widziałam go jakieś pół roku temu. No tak rysuję ale tylko gdy coś naprawdę mnie zauroczy. Zobaczmy co tam jest. Wzięłam go i usiadłam na łóżku. Na pierwszej stronie była słodka twarz dziewczynki ...
Zaraz przecież to Anielka, musiałam ją narysować kiedy była u mnie na wekend. Na następnej stronie była całująca się para. Narysowałam ją gdy siedziałam w parku zazdrościłam im strasznie tej miłości. Nigdy nie miałam chłopaka i kiedy widzę na ulicach pary, coś kłuje mnie w sercu, nie wiem co to jest przez co próbuje nie zwracać na to uwagi.
Poczułam jak łzy cisną mi się do oczu sama nie wiedziałam dlaczego to głupie i dziwne ... choć sama uważam się za dziwną czyli to normalne ?
Wyjrzałam za okno było już ciemno jak ten czas szybko leci. Poszłam do łazienki zrobiłam wieczorną toaletę ubrałam pidżamę i poszłam w kimono.
Poniedziałek
Poniedziałek... nareszcie! Wstałam o 7 poszłam do łazienki przemyłam twarz i ogarnęłam się nieco. Rozpuściłam włosy i ubrałam to: http://www.photoblog.pl/samegirl/99496164/4.html
Zszłam na dół tam młode jadły śniadanie.
-Patrycja zjedz coś -nalegała babcia
-Kupię sobie coś w drodze do szkoły - powiedziałam zamykając drzwi. Przed moją bramą stała już Aśka ubrana w zieloną sukienkę. Przywitałam ją szerokim uśmiechem
-Hej młoda -powiedziała
-Cześć stara -znów się zaśmiałam
-Zdięli ci aparat łał pięknie wyglądzasz jak nowa ty
-Proszę cię nie żartuj
-Nie żartuje jesteś piękna możesz mieć każdego chłopaka
-Tak ? To dlaczego nie mam chłopaka, nigdy się nie całowałam i każdy chłopak traktuje mnie jak swojego ? -pytałam z drwiną w głosie
-Po pierwsze bo żaden ci nie pasuje dlatego że traktują cię jak chłopaka. A trakują się tak no ciekawe... bo przecież nie ogrywasz ich w kosza, nie jedziesz barbi, nie wygrałaś zawodów skateboardowych, nie interesujesz się samochodami, nie uprawiałaś karate nie...- przerwałam jej bo wiedziałam do czego ma to prowadzić
lubię to co chłopaki no prócz jednego ja wole umawiać się z chłopakami.
-Co poradze że nie lubie się malować, zakładać kiecek, nie bawiłam się lakami nie byłam księżniczką na balu przebierańców tylko piratem taka jestem i nie chcę się zmieniać.
-Ja też tego nie chce bo pokochałam cię jak siostrę właśnie dlatego że jesteś taka -powiedziała to gdy weszłyśmy do szkoły.
Nagle wszystkie oczy skierowały się w moją stronę.
-Dlaczego wszyscy na mnie patrzą ? -spytałam przyjaciółki
-Może dlatego że idzie do ciebie największe ciacho w szkole -odpowiedziała z hihotem- no to ja zostwie cię samą
-Co ? Nie ! Wra.. -nie zdążyłam skończyć bo o to przede mną stanął Greg (znaczy Grzesiek ale wszyscy mówią na niego Greg)17 lat,185cm brązowe oczy, czarne włosy ułożone w artystyczny nieład, opalony i umięśniony ale też mądry
-Hej -zagadnął swoim niskim i dojrzałym głosem
-Hej -odpowiedziałam nieco stremowana
-Zastanawiałem się czy może jesteś zajęta po szkole ? -powiedział a mnie zatkało- czyli jak masz czas ?
- Ta jasne -chciałam żeby to zabrzmiało obojętnie ale chyba nie wyszło
-To fajnie wpadnę po ciebie o 17 ok ?
-Czyli do 17 -powiedziałam już na luzie.On odszedł a oczy wszystkich dziewczyny byłe czerwone ze wściekłości czyli upiekłam 2 pieczenie na jednym ogniu
-I co ? -dopytywała brunetka,gdy skończyłam jej opowiadać o propozycji Grega. Siedziałyśmy w klasie a miałyśmy polski.
-No nic ale pierwszy raz denerwowałam się tak przy chłopaku
-Może to będzie twój pierwszy chłopak ? -hihotała
-No nie wiem... -moją rozmowę przerwała polonistka
-Widzę że pani Best zaciekle rozmawia z panną Zach...-oczy wszystkich na mnie.To oznacz tylko jedno,czas na naszą pogawędkę, kocham powiedzmy rozmawiać z naszą polonistką, choć zawsze po tym ląduje u dyrektorki, ale nie wiem dlaczego,to ona zawsze zaczyna. Widziałam czego chcą wszyscy z klasy, czyli zaczynamy haha
-Ale proszę pani ja też nadal jestem panną, więc nie rozumiem dlaczego do mnie,pani,mówi 'pani'. Choć jakby na to patrzeć to pani też jest panną że starą to inną drogą, więc nie powinnam zwracać się tak do ciebie Krysiu. My panny powinnyśmy trzymać się razem -cała klasa w brecht a ona jakby zaraz miała eksplodować
-Best do tablicy !! -krzyczała wkurzona tak jakby jej się okres spóźniał
-Już idę. Niech się pani nie denerwuje. Złość piękności szkodzi i jeszcze pan woźny przestanie do pani zarywać -klasa nie przestawała się śmiać
-Best ! Nie marnuj mojej cierpliwości. Dokonaj rozbioru zdania. -krzyczała choć próbowała udawać że nie wie o czym mówię
-Ja nie będę niczego rozbierać. Nie jestem żadnym zboczeńcem. Jeśli Krysi nie pamiętasz jak wygląda facet to idź do Mietka. Tego bezdomnego co w śmieciach u nas przy szkole grzebie. Zarośnięty teraz chodzi prawie goły jak Tarzan. Jak chcesz moge załatwić ci randke -poruszyłam brwiami a klasa taki brecht, że niektórzy nie mogli złapać oddechu a inni spadali z krzeseł. Aśka prawie plakała a chłopaki z końca zaczęli wskakiwać na ławki i tańczyć jakiś taniec rozbieraniec haha trzeba było widzieć wtedy minę Krysi
-BEST DO DYREK...- i w tym momencie zadzwonił dzwonek
-No to ja będe lecieć. Jak się zdecydujesz to wiesz gdzie mnie szukać -puściłam jej oczko i wyszłam z klasy. Reszta wyszła za mną.
-Dzisiaj nie dałaś jej żadnych szans -zaczęli chłopaki i przybijali mi żółwiki
-Jej mina była świetna
-Myślałem że zaraz jej głowa wybuchnie
-Niech wie że się ze mną nie zadziera haha to co na następnej lekcji powtórka ? -podsumowałam ich komentarze
-No jasne chyba polubie polski -powiedział zdaje mi sie Przemek. Wszyscy w śmiech.Zobaczyłam,że Aśka poszła w innym kierunku
-Ok to ja lece hej -pożegdałam się z nimi i podbiegłam do przyjaciółki
-Hej co jest ? -spytałam
-Nie nic tylko pomyślałam,że nigdy nie będe taka jak ty nie jestem odważna
-Ej przecież wierz że ja tez nie. Udaję taką żeby się mnie nie czepiali jedynie ty wiesz jaka jestem naprawdę. I nie chcę żebys taka była bo jesteś świetną sobą. -skończyłam mój krótki monolog po czym się przytuliłyśmy i poszłyśmy na resztę lekcji miałam jescze 5 lekcji i do domu.
Wracałam sama bo Aśka została na lekcji tańca. Próbowała mnie namawiać choć wie że tańczę w samotności. Gdy szłam naszła mnie chęć zagrania w kosza a że była dopiero 13. Poszłam w stronę boiska gdzie grali jacyś chłopacy mieli po jakieś 17 -18 lat. Podeszłam do nich, piłak akurat wpadła mi w ręce i spytałam :
-Hej mogę z wami zagrać ?- spojrzeli na mnie jak na UFO
-A nie wolałabyś może mi pokibicować ?- spytał przystojny blondyn, ale mnie obraził czyli zasłużył na karę
-Wolałabym narobić ci wstydy przed kumplami -odpowiedziałm pewna siebie wiedziałam że go to wkurzy. Reszta chłopaków zaczęła robić głośne 'Uuuuu'
-Ta lepiej spadaj stąd i oddaj piłkę -powiedział blondyn czyli to było zamało no to jeszcze
-No ok widzę że się boisz. A co do piłki to musisz mi ją zabrać -powiedziałam z grymasem na twarzy
-Sama się o to prosiłaś -wiedziałam że pęknie. Na boisku zostałam tylko ja i on, reszta usiadła na trununach. Szedł w moim kierunku gdy był dość blisko żeby zabrać mi piłkę zrobiłam piękną zmyłkę,wyminięcie i piękny wsad. Chłopaki którzy siedzieli na trybunach mieli otwarte buzie i patrzyli z niedowierzaniem na to co się przed chwilą stało.
-Zamknijcie buzie bo wam muchy wpadną -krzyknęłam do nich. Blondynek patrzyła na mnie ze zdziwieniem i jednocześnie szacunkiem haha
-Niezła jesteś -powiedział chyba długo nad tym myślał -chcesz z nami zagrać -spytał
-Chetnie, ale jednen na jeden, ja kontra ty. Kto przegra kupuje lody wygranemu i...- tu mi przerwał
-Daje buziaka w policzek wygranemu
-Hoho to ja wole podwójne lody -chyba się zawiódł, pewnie sądził, że mi się podoba niedoczekanie jego
-No to zróbmy tak jeśli ja wygram dostaje buziaka i lody, a jeśli ty to podwójne a nawet potrójne lody ci kupi. Układ stoi ? -zapytał pewny siebie
-Stoi no to zaczynamy -powiedziałam i zaczęła się gra. Graliśmy jakieś 40 minut i wynik był 42 do 6 hahaha śmiech na sali.
-Przegrałeś czekam na lody - powiedziałm rozbawiona
-Przegrałem z dziewczyną, z dziiewczyną -powtarzał zmęczony pod nosem jakby nie mógł w to uwierzyć. Reakcja jego kumpli była taka:
-Stary ograła cie laska. Zmiotła cię z ziemi. Hahaha- w tym momencie podbiegli do mnie, nie wiedziałam co chcieli zrobić
-Jak sie nazywasz ? -spytał jeden z nich
-Patrycja - i w tym momencie zaczęli mnie podrzucać krzycząc 'Pa-try-cja, Pa-try-cja'.Ludzie patrzyli na nas jak na wariatów.
-Ej która godzina -spytałam gdy postawili mnie na ziemi
-16:20- powiedział jeden z nich co dziwne nigdzie nie widziałam blondyna
-Kurczeto już! Ok chłopaki ja musze lecieć
-Jasne ale wpadnij tutaj czasem i daj wycisk Dawidowi -czyli blondyn nazywa się Dawid
-Z chęcią a- przypomniałam sobie gdy byłam prawie przy wyjściu- Powiedzcie mu, że wisi mi lody
----------------------------------------------------------
Rozdział 3 długi nikt nie komentuje no trudno czyli nikt nie czyta ale nie będe was namawiała, jak to mówi moja koleżanka ,, Robta co chceta ''
-Gdzie jest ojciec ? -spytałam wchodząc do kuchni.Wzięłam czerwone jabłko leżące w koszyku i zaczęłam je konsumować. Była 13 a ja dopiero wstałam.
-Jest Warszawie -odpowiedziała babcia, a ja zakrztusiłam się skórką jabłka i myslałam że moje gałki oczne zmienią położenie
-W Warszawie ! Co on tam... po co... kiedy -pytałam bez ładu i składu z dezorientacją
-Jest w ośrodku dla alkoholików, wiadomo chyba po co, pojechał dzisiaj rano. Maja nic ci nie mówiła ? -zrobiłam minę w stylu: to ja mam iść do odpowiedzi ?
-Nic mi nie mówiła rozmawiałyśmy tylko o wakacjach. No dobra ja będę u siebie
-Ale przecież nic nie zjadłaś -krzyknęła ale ja byłam juz na górze.
Mam mały poku. Ściany są fioletowe, jest okno, łózko stoi w prawym rogu, obok niego stał stolik nocny a czarne biurko i szafki po drugiej stronie. Półki są załadowane zdięciami mamy i moimi i Aśki. Na biurku stoi laptop,leżą książki i.. szkicownik ? Co on tutaj robi ?
Ostatni raz widziałam go jakieś pół roku temu. No tak rysuję ale tylko gdy coś naprawdę mnie zauroczy. Zobaczmy co tam jest. Wzięłam go i usiadłam na łóżku. Na pierwszej stronie była słodka twarz dziewczynki ...
Zaraz przecież to Anielka, musiałam ją narysować kiedy była u mnie na wekend. Na następnej stronie była całująca się para. Narysowałam ją gdy siedziałam w parku zazdrościłam im strasznie tej miłości. Nigdy nie miałam chłopaka i kiedy widzę na ulicach pary, coś kłuje mnie w sercu, nie wiem co to jest przez co próbuje nie zwracać na to uwagi.
Poczułam jak łzy cisną mi się do oczu sama nie wiedziałam dlaczego to głupie i dziwne ... choć sama uważam się za dziwną czyli to normalne ?
Wyjrzałam za okno było już ciemno jak ten czas szybko leci. Poszłam do łazienki zrobiłam wieczorną toaletę ubrałam pidżamę i poszłam w kimono.
Poniedziałek
Poniedziałek... nareszcie! Wstałam o 7 poszłam do łazienki przemyłam twarz i ogarnęłam się nieco. Rozpuściłam włosy i ubrałam to: http://www.photoblog.pl/samegirl/99496164/4.html
Zszłam na dół tam młode jadły śniadanie.
-Patrycja zjedz coś -nalegała babcia
-Kupię sobie coś w drodze do szkoły - powiedziałam zamykając drzwi. Przed moją bramą stała już Aśka ubrana w zieloną sukienkę. Przywitałam ją szerokim uśmiechem
-Hej młoda -powiedziała
-Cześć stara -znów się zaśmiałam
-Zdięli ci aparat łał pięknie wyglądzasz jak nowa ty
-Proszę cię nie żartuj
-Nie żartuje jesteś piękna możesz mieć każdego chłopaka
-Tak ? To dlaczego nie mam chłopaka, nigdy się nie całowałam i każdy chłopak traktuje mnie jak swojego ? -pytałam z drwiną w głosie
-Po pierwsze bo żaden ci nie pasuje dlatego że traktują cię jak chłopaka. A trakują się tak no ciekawe... bo przecież nie ogrywasz ich w kosza, nie jedziesz barbi, nie wygrałaś zawodów skateboardowych, nie interesujesz się samochodami, nie uprawiałaś karate nie...- przerwałam jej bo wiedziałam do czego ma to prowadzić
lubię to co chłopaki no prócz jednego ja wole umawiać się z chłopakami.
-Co poradze że nie lubie się malować, zakładać kiecek, nie bawiłam się lakami nie byłam księżniczką na balu przebierańców tylko piratem taka jestem i nie chcę się zmieniać.
-Ja też tego nie chce bo pokochałam cię jak siostrę właśnie dlatego że jesteś taka -powiedziała to gdy weszłyśmy do szkoły.
Nagle wszystkie oczy skierowały się w moją stronę.
-Dlaczego wszyscy na mnie patrzą ? -spytałam przyjaciółki
-Może dlatego że idzie do ciebie największe ciacho w szkole -odpowiedziała z hihotem- no to ja zostwie cię samą
-Co ? Nie ! Wra.. -nie zdążyłam skończyć bo o to przede mną stanął Greg (znaczy Grzesiek ale wszyscy mówią na niego Greg)17 lat,185cm brązowe oczy, czarne włosy ułożone w artystyczny nieład, opalony i umięśniony ale też mądry
-Hej -zagadnął swoim niskim i dojrzałym głosem
-Hej -odpowiedziałam nieco stremowana
-Zastanawiałem się czy może jesteś zajęta po szkole ? -powiedział a mnie zatkało- czyli jak masz czas ?
- Ta jasne -chciałam żeby to zabrzmiało obojętnie ale chyba nie wyszło
-To fajnie wpadnę po ciebie o 17 ok ?
-Czyli do 17 -powiedziałam już na luzie.On odszedł a oczy wszystkich dziewczyny byłe czerwone ze wściekłości czyli upiekłam 2 pieczenie na jednym ogniu
-I co ? -dopytywała brunetka,gdy skończyłam jej opowiadać o propozycji Grega. Siedziałyśmy w klasie a miałyśmy polski.
-No nic ale pierwszy raz denerwowałam się tak przy chłopaku
-Może to będzie twój pierwszy chłopak ? -hihotała
-No nie wiem... -moją rozmowę przerwała polonistka
-Widzę że pani Best zaciekle rozmawia z panną Zach...-oczy wszystkich na mnie.To oznacz tylko jedno,czas na naszą pogawędkę, kocham powiedzmy rozmawiać z naszą polonistką, choć zawsze po tym ląduje u dyrektorki, ale nie wiem dlaczego,to ona zawsze zaczyna. Widziałam czego chcą wszyscy z klasy, czyli zaczynamy haha
-Ale proszę pani ja też nadal jestem panną, więc nie rozumiem dlaczego do mnie,pani,mówi 'pani'. Choć jakby na to patrzeć to pani też jest panną że starą to inną drogą, więc nie powinnam zwracać się tak do ciebie Krysiu. My panny powinnyśmy trzymać się razem -cała klasa w brecht a ona jakby zaraz miała eksplodować
-Best do tablicy !! -krzyczała wkurzona tak jakby jej się okres spóźniał
-Już idę. Niech się pani nie denerwuje. Złość piękności szkodzi i jeszcze pan woźny przestanie do pani zarywać -klasa nie przestawała się śmiać
-Best ! Nie marnuj mojej cierpliwości. Dokonaj rozbioru zdania. -krzyczała choć próbowała udawać że nie wie o czym mówię
-Ja nie będę niczego rozbierać. Nie jestem żadnym zboczeńcem. Jeśli Krysi nie pamiętasz jak wygląda facet to idź do Mietka. Tego bezdomnego co w śmieciach u nas przy szkole grzebie. Zarośnięty teraz chodzi prawie goły jak Tarzan. Jak chcesz moge załatwić ci randke -poruszyłam brwiami a klasa taki brecht, że niektórzy nie mogli złapać oddechu a inni spadali z krzeseł. Aśka prawie plakała a chłopaki z końca zaczęli wskakiwać na ławki i tańczyć jakiś taniec rozbieraniec haha trzeba było widzieć wtedy minę Krysi
-BEST DO DYREK...- i w tym momencie zadzwonił dzwonek
-No to ja będe lecieć. Jak się zdecydujesz to wiesz gdzie mnie szukać -puściłam jej oczko i wyszłam z klasy. Reszta wyszła za mną.
-Dzisiaj nie dałaś jej żadnych szans -zaczęli chłopaki i przybijali mi żółwiki
-Jej mina była świetna
-Myślałem że zaraz jej głowa wybuchnie
-Niech wie że się ze mną nie zadziera haha to co na następnej lekcji powtórka ? -podsumowałam ich komentarze
-No jasne chyba polubie polski -powiedział zdaje mi sie Przemek. Wszyscy w śmiech.Zobaczyłam,że Aśka poszła w innym kierunku
-Ok to ja lece hej -pożegdałam się z nimi i podbiegłam do przyjaciółki
-Hej co jest ? -spytałam
-Nie nic tylko pomyślałam,że nigdy nie będe taka jak ty nie jestem odważna
-Ej przecież wierz że ja tez nie. Udaję taką żeby się mnie nie czepiali jedynie ty wiesz jaka jestem naprawdę. I nie chcę żebys taka była bo jesteś świetną sobą. -skończyłam mój krótki monolog po czym się przytuliłyśmy i poszłyśmy na resztę lekcji miałam jescze 5 lekcji i do domu.
Wracałam sama bo Aśka została na lekcji tańca. Próbowała mnie namawiać choć wie że tańczę w samotności. Gdy szłam naszła mnie chęć zagrania w kosza a że była dopiero 13. Poszłam w stronę boiska gdzie grali jacyś chłopacy mieli po jakieś 17 -18 lat. Podeszłam do nich, piłak akurat wpadła mi w ręce i spytałam :
-Hej mogę z wami zagrać ?- spojrzeli na mnie jak na UFO
-A nie wolałabyś może mi pokibicować ?- spytał przystojny blondyn, ale mnie obraził czyli zasłużył na karę
-Wolałabym narobić ci wstydy przed kumplami -odpowiedziałm pewna siebie wiedziałam że go to wkurzy. Reszta chłopaków zaczęła robić głośne 'Uuuuu'
-Ta lepiej spadaj stąd i oddaj piłkę -powiedział blondyn czyli to było zamało no to jeszcze
-No ok widzę że się boisz. A co do piłki to musisz mi ją zabrać -powiedziałam z grymasem na twarzy
-Sama się o to prosiłaś -wiedziałam że pęknie. Na boisku zostałam tylko ja i on, reszta usiadła na trununach. Szedł w moim kierunku gdy był dość blisko żeby zabrać mi piłkę zrobiłam piękną zmyłkę,wyminięcie i piękny wsad. Chłopaki którzy siedzieli na trybunach mieli otwarte buzie i patrzyli z niedowierzaniem na to co się przed chwilą stało.
-Zamknijcie buzie bo wam muchy wpadną -krzyknęłam do nich. Blondynek patrzyła na mnie ze zdziwieniem i jednocześnie szacunkiem haha
-Niezła jesteś -powiedział chyba długo nad tym myślał -chcesz z nami zagrać -spytał
-Chetnie, ale jednen na jeden, ja kontra ty. Kto przegra kupuje lody wygranemu i...- tu mi przerwał
-Daje buziaka w policzek wygranemu
-Hoho to ja wole podwójne lody -chyba się zawiódł, pewnie sądził, że mi się podoba niedoczekanie jego
-No to zróbmy tak jeśli ja wygram dostaje buziaka i lody, a jeśli ty to podwójne a nawet potrójne lody ci kupi. Układ stoi ? -zapytał pewny siebie
-Stoi no to zaczynamy -powiedziałam i zaczęła się gra. Graliśmy jakieś 40 minut i wynik był 42 do 6 hahaha śmiech na sali.
-Przegrałeś czekam na lody - powiedziałm rozbawiona
-Przegrałem z dziewczyną, z dziiewczyną -powtarzał zmęczony pod nosem jakby nie mógł w to uwierzyć. Reakcja jego kumpli była taka:
-Stary ograła cie laska. Zmiotła cię z ziemi. Hahaha- w tym momencie podbiegli do mnie, nie wiedziałam co chcieli zrobić
-Jak sie nazywasz ? -spytał jeden z nich
-Patrycja - i w tym momencie zaczęli mnie podrzucać krzycząc 'Pa-try-cja, Pa-try-cja'.Ludzie patrzyli na nas jak na wariatów.
-Ej która godzina -spytałam gdy postawili mnie na ziemi
-16:20- powiedział jeden z nich co dziwne nigdzie nie widziałam blondyna
-Kurczeto już! Ok chłopaki ja musze lecieć
-Jasne ale wpadnij tutaj czasem i daj wycisk Dawidowi -czyli blondyn nazywa się Dawid
-Z chęcią a- przypomniałam sobie gdy byłam prawie przy wyjściu- Powiedzcie mu, że wisi mi lody
----------------------------------------------------------
Rozdział 3 długi nikt nie komentuje no trudno czyli nikt nie czyta ale nie będe was namawiała, jak to mówi moja koleżanka ,, Robta co chceta ''
Tagi:
rozdział 3
W kuchni siedziały już Klaudia i Weronika obie blondyny o niebieskich oczach. Tylko ja i mama z całej rodziy miałyśmy zielone oczy, na samą tę myśl końciki moich ust lekko się uniosły.
Ojca nie było, choć nie bardzo interesowało mnie gdzie jest. Wczoraj przeszedł samego siebie. Zbił duże lustro w korytarzu i połamał jedno krzesło w kuchni. Nie wiem o czym myślą osoby nachlane tak jak on wczoraj.
Moje rozmyślanie przerwały ciocia i babcia, które weszły do kuchni.
-Cześć skarbie -zaczęła przywitania ciocia- jak ty urosłaś, ale z ciebie ładna dziewczyna.
-Raczej wiedźma -wtrąciła się Klaudia na co ja zgromiłam ją wzrokiem
-Hej ciociu. No mineło już pół roku, a czas robi swoje. -zaśmiałyśmy się obie.
-Tylko nie ciociuj mi tutaj, poprostu Maja.
- A co ty tu robisz myślałam, że jesteś na tej swojej rundce po twoich hotelach. -chyba o tym nie wspominałam cio...znaczy Maja, choć ma dopiero 28 lat ma już własną sieć hoteli na całym świecie.
-Byłam w Berlinie, Paryżu, Madrycie, Sydney, Tokio, Londynie i teraz jadę do Warszawy. Ja właśnie w tej sprawie ale może pogadamy o tym w twoim pokoju ?
-No ok -odpowiedziałam trochę zmieszana. Gdy byłyśmy już na górze usiadłyśmy na łóżku i Maja znów zaczęła :
-Za tydzień zaczynasz wakacje -o kurcze jeszcze tydzień wogle o tym zapomniałam. Może to was zdziwi że uczeń nie pamięta najważniejszego dnia szkoły, ale wszystkie dni dla mnie wyglądały tak samo i nie patrzyłam nawet w kalendarz- A więc ? -spytała.
-Co ?
-No zgadzasz się ?
-Ale na co ?
-Czy ty mnie słuchasz ?
-No oczywiście
-Tak to o czym mówiłam ? -spytała podnosząc prawą brew
-O tym, że yyy...ciastko ? -udowałam głupią
-Oj nie potrafisz kłamać. Pytałam czy chciałabyś te wakacje spędzić u mnie ? Najpierw spędziłybyśmy 2 tygodnie w Warszawie, potem muszę jechać do LA żeby zobaczyć jak tam radzi sobie mój hotel a potem zobaczymy. No proszę. Wiesz jak Anielka się za tobą stęskniła ? - wspominałam ? znając mnie pewnie nie, a więc Aniela to 8 letnia córka Maji. Tak jak jej imię jest jak mały aniołek.
-Bardzo bym chciała ale co z blondynami nie zostawię ich na głowie babci i ojciec napewno się nie zgodzi...
-Babcia całe lato spędzi z dziewczynami w Hiszpani. W moim hotelu czeka na nich najlepszy apartament, a z twoim tatą porozmawiam jak wróci - gdy tylko to powiedziała na z dołu doszła nas piękna wiązanka słów mojego ukochanego tatusia (czujecie sarkazm). Jej oczy wyglądały jakby zaraz miały wypaść z oczodołów.
- Poczekaj tutaj pójdę z nim porozmawiać -powiedziała gdy się ocknęła. Wiedziałam że niema z nim rozmowy i najpewniej się nie zgodzi ale nie chcę gasić radości w jej oczach.
Słyszłam że poszli do pokoju gościnnego pomyslałam że może coś usłyszę bo to pokój obok mojego. Na początku słyszałam tylko wyzwiska padające z jego strony po chwili jednak dał dojść do głosu Maji. Słyszałam jak mówi mu o swoim pomyśle. Jego reakcja była przewidziana " p*j*b*ł*" . Potem usłyszałam jak ciotka mówi coś o policji i terapi. Po tych słowach skończyli rozmowe a brunetka w padła do mnie do pokoju
-Zgodził się, zgodził ! -skakała z radości jak małe dziecko żebyście widzieli wtedy moją minę. Była niezła bo jej kolejne słowa to- wyglądasz jakby na twarz ci słoń nasrał -nie ma co słownictwo to ona ma w tym momencie mój wzrok powendrował na zegarek stojący na szafce
-Co już 16 ! za 20 minut mam wizytę u ortodonty. Zdejmuję dzisiaj aparat -krzyczałam jak nawiedzona grzebiąc w szafie
-Nie paniku. Ubierz się szybko i złaź na dół to cie zawiozę -mówiąła ze spokojem Maja i zeszła na dół
-Naprawdę dziękuję daj mi 5 minut. -krzyknęłam radosna i ubrałam się w http://www.photoblog.pl/xxmodnezestawyxx/114464245
zeszłam na dół i obie ruszyłyśmy w kierunku samochodu, czarnej, eleganckiej terenówki (uwielbiam te samochody). Podczas jazdy śmiałyśmy się bez przerwy.
Gdy weszłam do poczekalni, stomatolog akurat wołał "Do gabinetu proszona pani Best". Dumna z cioci i jej samochodu weszłam do gabinetu.
-No to co dzisiaj zdejmujemy aparat -zaczął stomatolo, na oko miał jakieś 21 lat, pewnie ma tutaj staż, wyglądał jak prawdziwy model. I to właśnie jest marnotractwo, że tacy przystojniacy są zamknięci w gabinetach.
-Tak nareszcie nie pamiętam juz jak wyglądałam bez niego -uśmiechnęłam się uroczo
-Napewno równie pięknie -ups poczułam się dość dziwnie a on chba za późno ugryzł się w język, szybko dopowiedział
-No to zabieramy się do pracy -wszystko trwało jakieś 30 minut, po wszystkim dostałam lusterko żeby móc przyjżeć się nowej ja. Nie duża zmiana ale zawsze. Powiem że czułam się dość dziwnie no ale dobra. Pożegdałam się z modelem (haha) i poszłam do samochodu. W drodze powrotnej nie odzywałam się za dużo, ale na szczęście mojej towarzysce to nie przeszkadzało. Wieczorem Majka pojechała do siebie. Wszystko jest ustalone, przyjeżdża po mnie w piątek po południu i zaczynają się moje cudowne wakacje. No ale jeszcze tydzień udręki.
Tak myślałam, ale nie wiedziałam jak bardzo się mylę....
----------------------------------------------------------
Rozdział 2 jest nie wiem jak wyszedł. Jesli ktoś to czyta to proszę o komentarz nawet taki z ochrzanem żebym wiedziała co chcecie czytać. To mój pierwszy blog i nie wiem jak długo będzie trwał ale wszystko w waszych rekach :P
Ojca nie było, choć nie bardzo interesowało mnie gdzie jest. Wczoraj przeszedł samego siebie. Zbił duże lustro w korytarzu i połamał jedno krzesło w kuchni. Nie wiem o czym myślą osoby nachlane tak jak on wczoraj.
Moje rozmyślanie przerwały ciocia i babcia, które weszły do kuchni.
-Cześć skarbie -zaczęła przywitania ciocia- jak ty urosłaś, ale z ciebie ładna dziewczyna.
-Raczej wiedźma -wtrąciła się Klaudia na co ja zgromiłam ją wzrokiem
-Hej ciociu. No mineło już pół roku, a czas robi swoje. -zaśmiałyśmy się obie.
-Tylko nie ciociuj mi tutaj, poprostu Maja.
- A co ty tu robisz myślałam, że jesteś na tej swojej rundce po twoich hotelach. -chyba o tym nie wspominałam cio...znaczy Maja, choć ma dopiero 28 lat ma już własną sieć hoteli na całym świecie.
-Byłam w Berlinie, Paryżu, Madrycie, Sydney, Tokio, Londynie i teraz jadę do Warszawy. Ja właśnie w tej sprawie ale może pogadamy o tym w twoim pokoju ?
-No ok -odpowiedziałam trochę zmieszana. Gdy byłyśmy już na górze usiadłyśmy na łóżku i Maja znów zaczęła :
-Za tydzień zaczynasz wakacje -o kurcze jeszcze tydzień wogle o tym zapomniałam. Może to was zdziwi że uczeń nie pamięta najważniejszego dnia szkoły, ale wszystkie dni dla mnie wyglądały tak samo i nie patrzyłam nawet w kalendarz- A więc ? -spytała.
-Co ?
-No zgadzasz się ?
-Ale na co ?
-Czy ty mnie słuchasz ?
-No oczywiście
-Tak to o czym mówiłam ? -spytała podnosząc prawą brew
-O tym, że yyy...ciastko ? -udowałam głupią
-Oj nie potrafisz kłamać. Pytałam czy chciałabyś te wakacje spędzić u mnie ? Najpierw spędziłybyśmy 2 tygodnie w Warszawie, potem muszę jechać do LA żeby zobaczyć jak tam radzi sobie mój hotel a potem zobaczymy. No proszę. Wiesz jak Anielka się za tobą stęskniła ? - wspominałam ? znając mnie pewnie nie, a więc Aniela to 8 letnia córka Maji. Tak jak jej imię jest jak mały aniołek.
-Bardzo bym chciała ale co z blondynami nie zostawię ich na głowie babci i ojciec napewno się nie zgodzi...
-Babcia całe lato spędzi z dziewczynami w Hiszpani. W moim hotelu czeka na nich najlepszy apartament, a z twoim tatą porozmawiam jak wróci - gdy tylko to powiedziała na z dołu doszła nas piękna wiązanka słów mojego ukochanego tatusia (czujecie sarkazm). Jej oczy wyglądały jakby zaraz miały wypaść z oczodołów.
- Poczekaj tutaj pójdę z nim porozmawiać -powiedziała gdy się ocknęła. Wiedziałam że niema z nim rozmowy i najpewniej się nie zgodzi ale nie chcę gasić radości w jej oczach.
Słyszłam że poszli do pokoju gościnnego pomyslałam że może coś usłyszę bo to pokój obok mojego. Na początku słyszałam tylko wyzwiska padające z jego strony po chwili jednak dał dojść do głosu Maji. Słyszałam jak mówi mu o swoim pomyśle. Jego reakcja była przewidziana " p*j*b*ł*" . Potem usłyszałam jak ciotka mówi coś o policji i terapi. Po tych słowach skończyli rozmowe a brunetka w padła do mnie do pokoju
-Zgodził się, zgodził ! -skakała z radości jak małe dziecko żebyście widzieli wtedy moją minę. Była niezła bo jej kolejne słowa to- wyglądasz jakby na twarz ci słoń nasrał -nie ma co słownictwo to ona ma w tym momencie mój wzrok powendrował na zegarek stojący na szafce
-Co już 16 ! za 20 minut mam wizytę u ortodonty. Zdejmuję dzisiaj aparat -krzyczałam jak nawiedzona grzebiąc w szafie
-Nie paniku. Ubierz się szybko i złaź na dół to cie zawiozę -mówiąła ze spokojem Maja i zeszła na dół
-Naprawdę dziękuję daj mi 5 minut. -krzyknęłam radosna i ubrałam się w http://www.photoblog.pl/xxmodnezestawyxx/114464245
zeszłam na dół i obie ruszyłyśmy w kierunku samochodu, czarnej, eleganckiej terenówki (uwielbiam te samochody). Podczas jazdy śmiałyśmy się bez przerwy.
Gdy weszłam do poczekalni, stomatolog akurat wołał "Do gabinetu proszona pani Best". Dumna z cioci i jej samochodu weszłam do gabinetu.
-No to co dzisiaj zdejmujemy aparat -zaczął stomatolo, na oko miał jakieś 21 lat, pewnie ma tutaj staż, wyglądał jak prawdziwy model. I to właśnie jest marnotractwo, że tacy przystojniacy są zamknięci w gabinetach.
-Tak nareszcie nie pamiętam juz jak wyglądałam bez niego -uśmiechnęłam się uroczo
-Napewno równie pięknie -ups poczułam się dość dziwnie a on chba za późno ugryzł się w język, szybko dopowiedział
-No to zabieramy się do pracy -wszystko trwało jakieś 30 minut, po wszystkim dostałam lusterko żeby móc przyjżeć się nowej ja. Nie duża zmiana ale zawsze. Powiem że czułam się dość dziwnie no ale dobra. Pożegdałam się z modelem (haha) i poszłam do samochodu. W drodze powrotnej nie odzywałam się za dużo, ale na szczęście mojej towarzysce to nie przeszkadzało. Wieczorem Majka pojechała do siebie. Wszystko jest ustalone, przyjeżdża po mnie w piątek po południu i zaczynają się moje cudowne wakacje. No ale jeszcze tydzień udręki.
Tak myślałam, ale nie wiedziałam jak bardzo się mylę....
----------------------------------------------------------
Rozdział 2 jest nie wiem jak wyszedł. Jesli ktoś to czyta to proszę o komentarz nawet taki z ochrzanem żebym wiedziała co chcecie czytać. To mój pierwszy blog i nie wiem jak długo będzie trwał ale wszystko w waszych rekach :P
Tagi:
rozdział 2
Obudził mnie dźwięk przychodzącego SMSa. Gdy chciałam zobaczyć kogo mam zabić, bo obudził mnie w sobotę spadłam z łóżka. No więc wstałam albo raczej spadłam z łóżka, bo jak się okazało leżałam na krawędzi. Całe łóżko zajmował smacznie śpiący Brad, blondyn o brązowych oczach, pies mojej cioci z Warszawy.(hahaha) Gdy podniosłam się z miękkiego( na szczęści) dywanu i chciałam iść do łazienki, dotarło do mnie... CO TU ROBI BRAD !?! Ciotka nigdzie nie rusza się bez niego, dosłownie nawet jak idzie na randke do eleganckiej restauracji ze swoim nowym adoratorem zabiera Brada. Może dlatego jeszcze nie ma męża, kolejne zadanie do listy ,, Zadania do wykonania przed śmiercią''nr.78- znaleźć faceta ciotce Maji, dużo jest już tych zadań.No dobra o czym to ja... a tak Co tu robi Brad ! Po moich długich i intensywnych przemyśleniach mam jedno rozsądne wyjaśnienie BRADA PRZETELEPORTOWALI TU KOSMICI. Nie śmiejcie sie mój sąsiad widział ich spodek, gdy kosił trawę w ogródku. Na drugi dzień zbudował im jakiś ołtarzyk, ale nie wnikam. Równie dobrze mogło to być frisbee chłopaka mieszkającego na przeciwko mnie bo od tamtej pory nie widziałam go z tym urządzonkiem.
-Patrycja zejdź na dół -usłyszałam głos babci, tak naprawde to pośmierci mamy to ona nas wychowuje nie ojciec- ciocia Maja przyjechała -dokończyła. Przecież na to wpadłam.
-Zaraz tylko się ubiorę -krzyknęłam tak, że aż labrador do tej pory leżący na łóżku, zerwał sie na równe łapy i uciekł przez lekko uchylone drzwi."Dlaczego wcześniej na to nie wpadłam, a podobno to ja w tej rodzinie jestem ta mądra" - powiedziałam sama do siebie. Okurde gadam sama do siebie niedobrze, niedobrze. Ok, co ja miałam zrobić ?
No tak, zobaczyć kto wydał na siebie wyrok śmierci. Wzięłam komórkę leżącą na szfce nocnej i zaczęłam czytać SMSa oczywiście od wciąż kochającej mnie Orange. " Gratulacje wygrałeś nowe BMW, musisz tylko wysłać SMSa...bla bla bla. "Nie mam prawka, to co będę wydawać niepotrzebnie 20gr. Lepiej kupię sobie 2 gumy kulki" -pomyślałam. Wzięłam ubrania
http://www.photoblog.pl/samegirl/113391169/192.html i poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro i zobaczyłam ten sam widok, czyli dziewczynę z włosami w różnych kolorach blondu, nie malowałam ich poprostu takie mam. Zielone oczy, które ponoć hipnotyzują i duże usta. Oczy i usta odziedziczyłąm po mamie, jedyna pamiątka, której mi nie mogą odebrać. Jestem szczupła i mam wysportowane ciało, kiedyś dużo biegałam ale teraz moją pasją jest koszykówka i taniec. Tańczę tylko wtedy, gdy jestem sama nikt nie widział jak tańcze, no może prócz Aśki stało się to przez przypadek:
,,Stałam na środku sceny w opuszczonym teatrze, nikt tam nie chodził, a przynajmniej tak myślałam. Zawsze gdy nie wiem co zrobić albo jestem zła. Chodze tam pomyśleć i zrelaksować się. Tamtego dnia ojciec pierwszy raz mnie uderzył, tak że miałam rozciętą wargę i podbite prawe oko. Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam pierwszą piosenkę i zaczęłam tańczyć, dałam z siebie wszystko, jak jeszcze nigdy. Gdy skończyłam wyjęłam z uszu słuchawki i usłyszałam brawa dochodzące z końca sali. Zauważyłam, że postać idzie w moim kierunku i uśmiecha się szeroko. Uśmiechnęłam się nie śmiało, musiałam okropnie wyglądać. Brunetka miał brązowe radosne oczy i zaraźliwy uśmiech. Wyciągnęła rękę w moim kierunku mówiąc
-Hej jestem Aśka, przeprowadziłam się tutaj dzisiaj.
-Hej ja jestem Patrycja -znów uśmiechnęłam się nie śmiało
- Co tutaj robisz ? Myślałam, że ten teatr jest zamkinęty i nie sądziłam, że kogoś tu spotkam -wypytywała radośnie
-To jest taki mój mały świat i tak dawno go zamknęli ale ja znalazłam inne wejście przez...
-Drzwi na zapleczu też tamtendy weszłam -przerwała mi brunetka, a ja przytaknęłam kiwnięciem głowy i zaproponowałam żebyśmy usiadły na widowni.
- A co ty tu robisz ? -teraz ja zapytałam
-Chciałam troche pozwiedzać i tak tu trafiłam lubie takie miejsca gdzie można pomysleć -odpowiedziała tak jakby czytała my w myślach- Niesamowicie tańczysz, widać, że wkładasz w to całą siebie. Pewnie tańczysz w jakimś zespole. -dopowiedziała
-Dzięki za komplement, nie nie tańcze w rzdnym zespole. Szczerze mówiąc to jesteś jedyną osobą, która widziała jak tańcze...
-powiedziałam z lekkim zakłopotaniem i lekkimi rumieńcami na twarzy.
-Co ukrywasz to mogłabyś być sławna tańczyć u jakiejś gwiazdy albo...
- Nie lubię tańczyć publicznie choć gdy to robię czuję się jak w innym świeci ale proszę skończmy tan temat -przerwałam jej. Gadałyśmy jeszce na różne tematy, aż Asia spytała:
-A co stało sie z twoją wargą i okiem ? -powiedziałam to ale chyba dopiero teraz zdała sobie sprawę że to nie jest wygodny temat. Nigdy nikomu nie mówiłam o tym co dzieje się w moim domu, ale do niej miałam zaufanie. Może to głupie bo znałam ją dopiero pare godzin i już wiedziałam że mnie nie wyda.
-Mój ojciec jest alkoholikiem i wczoraj chyba go wkurzyłam no i to jest tego wynikiem. -powiedziałam jakby to była najzwyklejsza rzecz na świecie.
-Nie poszłaś z tym na policję napewno by ci pomogli -powiedziała z troską
-Na policję wtedy to napewno by mnie zabił -powiedziałam z lekką kpiną. Wtym momencie przytuliła mnie i wiedziałam, że od tamtej pory mam prawdziwą przyjaciółkę''
Przemyłam twarz wodą i usta musnąłam błyszczykiem. Nie maluję się nawet na jakieś okazje, nie czuje takiej potrzeby, żeby być kolejnym klonem w klasie. Może dlatego chłopaki z klasy zazwyczaj przesiadują ze mną i Aśką. Czego oczywiście barbi nam zazdroszczą i zaczynają wojnę na wyzwiska, którą zawsze przegrywają widać nigdy się nie nauczą na swoich błędach. Wszyscy się dziwią dlaczego ja nie jestem tak, choć jestem blondynką. Nie rozumiem dlaczego ludzie uważają blondynki za łatwe, gupie i puste. Nie rozumiem, dlaczego niby kolor włosów mówił o twojej inteligencji. W mojej klasie a nawet szkole są same klony z tapetą na twarzy i to nie są wyłącznie blondynki. Wyjątkami jestem ja z Aśką i jeszcze jakieś 10 dziewczyn na całą 500 osobową szkołę. Ostatnio tak rozmawiałyś, że tapetami każdej z klonów można by odnowić wszystkie klasy w szkole. Skończyłam rozmyślanie i skierowałam się na dół
-Patrycja zejdź na dół -usłyszałam głos babci, tak naprawde to pośmierci mamy to ona nas wychowuje nie ojciec- ciocia Maja przyjechała -dokończyła. Przecież na to wpadłam.
-Zaraz tylko się ubiorę -krzyknęłam tak, że aż labrador do tej pory leżący na łóżku, zerwał sie na równe łapy i uciekł przez lekko uchylone drzwi."Dlaczego wcześniej na to nie wpadłam, a podobno to ja w tej rodzinie jestem ta mądra" - powiedziałam sama do siebie. Okurde gadam sama do siebie niedobrze, niedobrze. Ok, co ja miałam zrobić ?
No tak, zobaczyć kto wydał na siebie wyrok śmierci. Wzięłam komórkę leżącą na szfce nocnej i zaczęłam czytać SMSa oczywiście od wciąż kochającej mnie Orange. " Gratulacje wygrałeś nowe BMW, musisz tylko wysłać SMSa...bla bla bla. "Nie mam prawka, to co będę wydawać niepotrzebnie 20gr. Lepiej kupię sobie 2 gumy kulki" -pomyślałam. Wzięłam ubrania
http://www.photoblog.pl/samegirl/113391169/192.html i poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro i zobaczyłam ten sam widok, czyli dziewczynę z włosami w różnych kolorach blondu, nie malowałam ich poprostu takie mam. Zielone oczy, które ponoć hipnotyzują i duże usta. Oczy i usta odziedziczyłąm po mamie, jedyna pamiątka, której mi nie mogą odebrać. Jestem szczupła i mam wysportowane ciało, kiedyś dużo biegałam ale teraz moją pasją jest koszykówka i taniec. Tańczę tylko wtedy, gdy jestem sama nikt nie widział jak tańcze, no może prócz Aśki stało się to przez przypadek:
,,Stałam na środku sceny w opuszczonym teatrze, nikt tam nie chodził, a przynajmniej tak myślałam. Zawsze gdy nie wiem co zrobić albo jestem zła. Chodze tam pomyśleć i zrelaksować się. Tamtego dnia ojciec pierwszy raz mnie uderzył, tak że miałam rozciętą wargę i podbite prawe oko. Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam pierwszą piosenkę i zaczęłam tańczyć, dałam z siebie wszystko, jak jeszcze nigdy. Gdy skończyłam wyjęłam z uszu słuchawki i usłyszałam brawa dochodzące z końca sali. Zauważyłam, że postać idzie w moim kierunku i uśmiecha się szeroko. Uśmiechnęłam się nie śmiało, musiałam okropnie wyglądać. Brunetka miał brązowe radosne oczy i zaraźliwy uśmiech. Wyciągnęła rękę w moim kierunku mówiąc
-Hej jestem Aśka, przeprowadziłam się tutaj dzisiaj.
-Hej ja jestem Patrycja -znów uśmiechnęłam się nie śmiało
- Co tutaj robisz ? Myślałam, że ten teatr jest zamkinęty i nie sądziłam, że kogoś tu spotkam -wypytywała radośnie
-To jest taki mój mały świat i tak dawno go zamknęli ale ja znalazłam inne wejście przez...
-Drzwi na zapleczu też tamtendy weszłam -przerwała mi brunetka, a ja przytaknęłam kiwnięciem głowy i zaproponowałam żebyśmy usiadły na widowni.
- A co ty tu robisz ? -teraz ja zapytałam
-Chciałam troche pozwiedzać i tak tu trafiłam lubie takie miejsca gdzie można pomysleć -odpowiedziała tak jakby czytała my w myślach- Niesamowicie tańczysz, widać, że wkładasz w to całą siebie. Pewnie tańczysz w jakimś zespole. -dopowiedziała
-Dzięki za komplement, nie nie tańcze w rzdnym zespole. Szczerze mówiąc to jesteś jedyną osobą, która widziała jak tańcze...
-powiedziałam z lekkim zakłopotaniem i lekkimi rumieńcami na twarzy.
-Co ukrywasz to mogłabyś być sławna tańczyć u jakiejś gwiazdy albo...
- Nie lubię tańczyć publicznie choć gdy to robię czuję się jak w innym świeci ale proszę skończmy tan temat -przerwałam jej. Gadałyśmy jeszce na różne tematy, aż Asia spytała:
-A co stało sie z twoją wargą i okiem ? -powiedziałam to ale chyba dopiero teraz zdała sobie sprawę że to nie jest wygodny temat. Nigdy nikomu nie mówiłam o tym co dzieje się w moim domu, ale do niej miałam zaufanie. Może to głupie bo znałam ją dopiero pare godzin i już wiedziałam że mnie nie wyda.
-Mój ojciec jest alkoholikiem i wczoraj chyba go wkurzyłam no i to jest tego wynikiem. -powiedziałam jakby to była najzwyklejsza rzecz na świecie.
-Nie poszłaś z tym na policję napewno by ci pomogli -powiedziała z troską
-Na policję wtedy to napewno by mnie zabił -powiedziałam z lekką kpiną. Wtym momencie przytuliła mnie i wiedziałam, że od tamtej pory mam prawdziwą przyjaciółkę''
Przemyłam twarz wodą i usta musnąłam błyszczykiem. Nie maluję się nawet na jakieś okazje, nie czuje takiej potrzeby, żeby być kolejnym klonem w klasie. Może dlatego chłopaki z klasy zazwyczaj przesiadują ze mną i Aśką. Czego oczywiście barbi nam zazdroszczą i zaczynają wojnę na wyzwiska, którą zawsze przegrywają widać nigdy się nie nauczą na swoich błędach. Wszyscy się dziwią dlaczego ja nie jestem tak, choć jestem blondynką. Nie rozumiem dlaczego ludzie uważają blondynki za łatwe, gupie i puste. Nie rozumiem, dlaczego niby kolor włosów mówił o twojej inteligencji. W mojej klasie a nawet szkole są same klony z tapetą na twarzy i to nie są wyłącznie blondynki. Wyjątkami jestem ja z Aśką i jeszcze jakieś 10 dziewczyn na całą 500 osobową szkołę. Ostatnio tak rozmawiałyś, że tapetami każdej z klonów można by odnowić wszystkie klasy w szkole. Skończyłam rozmyślanie i skierowałam się na dół
Tagi:
opowiadanie
Patrycja Best- 15-latka, mieszka w Polsce w małej miejscowości. Jej mama zmarła 3 lata temu. Ma zdolność do nauki, ale nie uważa tego za jakiś talent. Jej przyjaciółką jest Asia. Lubi tańczyć i śpiewać, ale robi to gdy nikt nie widzi. Naprawde jest miłą i nieśmiałą dziewczyną. Udaje twardą. Uwielbia koszykówkę.
Justin Bieber- 18-latek, mieszka w Atlancie. Zna go cały świat, zna? Może lepiej powiedzieć jego wersję chłopaka, któremu woda sodowa zaczyna uderzać do głowy choć tak na prawdę jest dzieciakiem, który troche się pogubił. Uwielbia koszykówkę i deskorolke. Jego najlepszy kumpel to Chris.
Asia Zach- 15-latka, mieszka w Polsce, jest sąsiadką i jednoczesnie przyjaciółką Patrycji. Jest wesoła z natury tylko ona zna prawdziwą stronę przyjaciółki. Nie lubi sportu, ale interesuje się malarstwem. Chce aby jej przyszłym mężem był Justin Bieber.
Christian Bedles- 16-latek, mieszka w Atlancie z Justinem. Jest pozytywnie zakręcony. Jego 4 zasady to: 1.Jedz żelki 2.Kochaj dziewczyny 3.Szalej na desce 4.Graj w kosza.
Maja Kam- 29l. mieszka w Warszawie, jest ciocią Patrycji, ma własną sieć hoteli na całym świecie. Ma 8 letnią córeczkę Amelię.
Pozostali:
Elżbieta Best- 60l. babcia Patrycji
Marcin Best- 40l. ojciec Patrycji
Klaudia i Weronika Best- 12 i 9 l. siostry Patrycji
Patricia Bieber- 37l. mama Justina
Kenny- ochroniarz Justina
Scooter Braun- 31l. menadżer Justina
Justin Bieber- 18-latek, mieszka w Atlancie. Zna go cały świat, zna? Może lepiej powiedzieć jego wersję chłopaka, któremu woda sodowa zaczyna uderzać do głowy choć tak na prawdę jest dzieciakiem, który troche się pogubił. Uwielbia koszykówkę i deskorolke. Jego najlepszy kumpel to Chris.
Asia Zach- 15-latka, mieszka w Polsce, jest sąsiadką i jednoczesnie przyjaciółką Patrycji. Jest wesoła z natury tylko ona zna prawdziwą stronę przyjaciółki. Nie lubi sportu, ale interesuje się malarstwem. Chce aby jej przyszłym mężem był Justin Bieber.
Christian Bedles- 16-latek, mieszka w Atlancie z Justinem. Jest pozytywnie zakręcony. Jego 4 zasady to: 1.Jedz żelki 2.Kochaj dziewczyny 3.Szalej na desce 4.Graj w kosza.
Maja Kam- 29l. mieszka w Warszawie, jest ciocią Patrycji, ma własną sieć hoteli na całym świecie. Ma 8 letnią córeczkę Amelię.
Pozostali:
Elżbieta Best- 60l. babcia Patrycji
Marcin Best- 40l. ojciec Patrycji
Klaudia i Weronika Best- 12 i 9 l. siostry Patrycji
Patricia Bieber- 37l. mama Justina
Kenny- ochroniarz Justina
Scooter Braun- 31l. menadżer Justina
Tagi:
bohaterowie


